czwartek, 24 lipca 2014

Rozdział 21.

<Marcela>


Obudziłam się wtulona w Michała. Szczerze to ja już zawsze mogłabym się tak budzić, i patrzeć na śpiącego obok mnie Miśka.
Delikatnie wyplatałam się z jego ramion i wyszłam na palcach do kuchni zrobić świeżej kawy. Nastawiłam kawę do ekspresu i zajrzałam do lodówki w poszukiwaniu czegoś na śniadanie. Jak zwykle Michał zakupy zrobił marne więc musi zadowolić się teraz zwykłą jajecznicą.
Kiedy skończyłam nakładać porcje jajecznicy na talerze usłyszałam głośne ziewnięcie Michała.

-Cześć kochanie.!- od razu podszedl do mnie
-Hej Miśku.!- uśmiechnęłam się szeroko
-Ooo śniadanie, czym sobie zasłużyłem?- spytał
-To za wczorajszy ratunek i za to że jesteś po prostu.
-Kocham cię Marcelka..- powiedział i wpił się w moje usta
-Ja ciebie też.- odpowiedziałam po tym jak się od siebie oderwaliśmy
-To co siadamy?
-Tak chodź nie robiłam tego śniadania na marne.!

Usiedliśmy przy stole jedząc swoje śniadania kiedy przyszedł do mnie sms. To Paulina z przypomnieniem że dziś oglądamy pierwsze mieszkanie, może uda nam się je wynająć.
Postanowiłam nic nie mówić Michałowi o mojej szansie na zostanie w Jastrzębiu. Po zjedzeniu śniadania szybko wziełam prysznic i gotowa do wyjścia pożegnałam się z Michałem po czym wróciłam do domu.
Przebrałam się w inny strój i wsiadłam w auto. Szybko skierowałam się do domu Pauliny gdzie razem z jej tatą mamy jechać na to spotkanie w sprawie mieszkania.

Na nasze nieszczęście osiedle od razu nie spodobało się tacie Rudej. Potem i my stwierdziłyśmy że nie chcemy mieszkać w tym miejscu. To mieszkanie okazało się być zwykłą ruderą. Meble zniszczone i w ogóle przydał by się generalny remont. Od razu zrezygnowałyśmy a Paulina umówiła nas na oglądanie kolejnego mieszkania za jakieś dwie godziny.

Po powrocie do domu od razu poszłam do swojego pokoju. Jednym słowem jestem załamana i chyba nie uda nam się wynająć niczego przed moim wyjazdem. Wzięłam gorący prysznic i otulona kocem włączyłam laptopa. Po zalogowaniu na fejsa od razu przeczytałam wiadomość oz Zbyszka Bartmana:

Cześć Marcela. Wiesz może co u Michała?
-No przecież się przyjaźnicie.! Nie wiesz??- zdziwiłam się
Obraził się na mnie bo nie potrafiłem pomóc mu w twojej sprawie
-Nic mi nie powiedział. On się tym bardzo przejmuje ale pogadam z nim i odezwie się do ciebie.
I co wymyśliliście coś?
-Jest szansa że zostanę jeśli do piątku znajdę mieszkanie do wynajęcia.
Pomógł bym wam ale sama wiesz...
-Wiem nie przejmuj się. Michał jeszcze nie wie że szukam mieszkania chcę mu zrobić niespodziankę.
Rozumiem, spoko nic mu nie powiem. Muszę lecieć na trening. Powodzenia w szukaniu mieszkania.
-Dzięki.

Zdenerwowałam się. Czemu Michał obraża się na Zbyszka bez większego powodu. Postanowiłam wyjaśnić tą sytuację i to szybko. Napisałam do Michała że w tej chwili ma do mnie wpaść a on wystraszony napisał że szybko będzie.
Narzuciłam na siebie dresy, włosy spięłam w koczka i wtedy do mojego domu wparował zdyszany i wystraszony Michał.


<Michał>

Po tym jak Marcela poszła do domu nie mogę znaleźć sobie miejsca. Nie wyobrażam sobie że mógłbym spędzić choćby jeden dzień bez tej dziewczyny. Zły i lekko załamany wziąłem się za sprzątanie mieszkania. Zajęło mi to całe popołudnie i tak zleciał mi mój wolny od treningu dzień.
Kiedy zobaczyłem  że dostałem sms-a od Marcelki ucieszyłem się ale kiedy przeczytałem treść w pośpiechu przebrałem się i wsiadłem w samochód. Serio bałem się że stało się coś złego i bez większych wstępów wparowałem do jej domu.

-Co się stało?- spytałem gdy ją zobaczyłem siedzącą na kanapie w salonie
-Mamy do pogadania Kubiak.!
-Co? Co się stało?
-Powiedz mi proszę co u Zbyszka. Gadaliście ostatnio? Przyjeżdża?
-Tak wczoraj z nim gadałem. Na razie nie wraca ale nie rozumiem dlaczego o niego pytasz?- zdziwiłem się
-Dlaczego mnie kłamiesz. Wiem że jesteś na niego wielce obrażony. Michał co ty wyprawiasz...
-Marcela błagam cię myślałem że serio coś złego się stało...-odetchnąłem ciężko
-Owszem stało się. Zbyszek to twój przyjaciel a ty zachowujesz się jak małe dziecko.!
-Nie wtrącaj się w to.- odpowiedziałem
-Będę się wtrącała jak go nie przeprosisz to się rozstajemy. Nie chcę się spotykać z dużym dzieckiem który jak nie dostanie tego czego chce to strzela fochy.!
-Marcela?- zdziwiłem się
-Co?- krzyknęła
-Pogodzę się z nim dobrze?
-Tak, i masz to zrobić już dziś.!
-Ale... no Marcela proszę cię...
-Nie ma żadnego ale. Misiek Zibi jest ci jak brat macie się pogodzić.!
-Przekablował ci że się nie odzywamy?
-Martwi się o ciebie i o mnie też. Nie miej do niego pretensji Michaś.- pocałowała mnie w usta
-Nie mam pretensji. Kocham cię i szukam każdego dobrego sposobu żeby cię tu zatrzymać.!
-Wiem, Michałku damy jakoś z tym radę tak? A ty szoruj do domu i dzwoń do Bartmana.!
-Nie mogę zostać?- zdziwiłem się
-Nie.! Zaraz wrócą moi rodzice i lepiej ich nie podjuszać twoim widokiem. Znowu wymyślą coś głupiego. Widzimy się jutro.- pocałowała mnie po raz drugi
-No dobrze. To do jutra.
-Paa...- pomachała mi i wyszedłem

Kiedy wróciłem do domu od razu wziąłem za telefon. Wykręciłem numer Zbyszka ale nie odbierał. Cztery  razy próbowałem się z nim połączyć ale na próżno. Wziąłem sobie piwo z lodówki i usiadłem przed telewizorem. Postanowiłem że więcej do Zbyszka dzwonił mnie będę. Jakoś po godzinie czasu zadzwoniła moja komórka na ekranie zobaczyłem zdjęcie Zbyszka:

-Dzwoniłeś?- powiedział na dzień dobry
-Tak, słuchaj stary dzwonię bo mi cholernie głupio. Nie powinienem obrażać się jak jakieś małe dziecko.
-No nie powinieneś. Kto cię oświecił? Pewnie Marcela?
-Tak wytłumaczyła mi parę spraw. Zrozumiałem że nie zachowywałem się fair.
-No lepiej późno niż wcale matole. Cieszę się że już się nie obrażasz.
-Jeszcze raz sory Zibi.
-Nie ma problemu. Cieszę się że się odezwałeś. Nie odbierałem bo miałem trening. Zdziwiły mnie te 4 połączenia od ciebie...
-Wiem, powiedz mi kiedy przyjeżdżasz do Polski?
-Nie mam pojęcia. Liczę dni do końca tego kontraktu, chcę wracać do domu.!
-Czekamy tu na ciebie.

Długo pogadałem ze Zbyszkiem, pytał jak sprawa z Marcelą ale nic nowego nu nie powiedziałem. Po zakończeniu rozmowy z przyjacielem wziąłem gorący prysznic i od razu poszedłem spać.



--------------------------------



Następny jakoś koło poniedziałku dopiero :P
Wybaczcie błędy i treść ale dziś na nic innego mnie nie stać. :)
DO NASTĘPNEGO :)

1 komentarz:

  1. Mam nadzieję, że Marcelinie uda się znaleźć mieszkanie :)
    Pozdrawiam Kinia

    OdpowiedzUsuń