niedziela, 6 lipca 2014

Rozdział 15.

<Marcela>

Patrzę Miśkowi w oczy i nie wiem jak zacząć z nim tą rozmowę. Ciężko mi jest zacząć mu to wszystko tłumaczyć od nowa, widzę że ma do mnie ogromny żal. Mimo wszystko niepewnie zaczynam.:

-Michał, ja wiem jak to wygląda ale to nie jest jak myślisz.
-Skąd wiesz co ja myślę?- spytał
-Widzę w twoich oczach jak bardzo cię skrzywdziłam. Boli mnie to że tak się przeze mnie czujesz.!
-Serio? Przejmujesz się tym? Jakoś chyba nie bardzo skoro wyjechałaś do Kurka.!
-Ty nie rozumiesz. Musiałam sobie wszystko poukładać. Wytłumaczę ci to wszystko...- zaczęłam
-Marcela ja cię tak cholernie kochałem, byłem w stanie zrobić dla ciebie wszystko a ty mnie zostawiłaś. Oddałaś mi się a dzień później wyjechałaś z Kurkiem do tej pierdolonej Rosji.!
-To nie tak, zrozum mnie ja....
-Nie chcę tego zrozumieć. Nawet sobie nie wyobrażasz jak ja przez ten tydzień na ciebie czekałem, jak chciałem cię przytulić i powiedzieć ci że cię kocham. Martwiłem się...
-Wiem, przepraszam że tak to zrobiłam. Wiem że nic mnie nie tłumaczy.- spuściłam głowę
-Marcela, ja się w tobie zakochałem a ty się mną zabawiłaś.
-Wiem Misiek ale ty nie wiesz co ja przeszłam. Nic o mnie nie wiesz!- przerwałam mu
-Wiem że nigdy ci na mnie nie zależało tak jak mi zależało na tobie.
-Nie prawda Michał. Kocham cię rozumiesz, i cholernie mi na tobie zależy. Dopiero Bartek uświadomił mi jak bardzo nie chcę cię stracić. Już dawno sobie obiecałam że w nikim nigdy się nie zakocham i wtedy pojawiłeś się ty!
-Twoja kolejna gra tak?! Nie chcę tego słuchać słyszysz!! Co Bartek był aż tak słaby w łóżku to wracasz do mnie- zaczęliśmy krzyczeć
-Przyszłam cię przeprosić i prosić o szansę bo serio zależy mi na tobie ale widzę że już mnie oceniłeś. Ta rozmowa nie ma sensu. Wychodzę.!- wstałam z kanapy
-Marcela co ja mam myśleć?! Ty byłaś u niego przez tydzień...- złapał mnie za rękę
-Puść mnie. Nie chcę z tobą rozmawiać i do twojej wiadomości Bartek jest zajebisty w łóżku.!- wyrwałam mu się i wybiegłam z jego domu.

Jak on mógł?! Nawet nie dał mi wytłumaczyć! Wsiadłam szybko do samochodu i zalana łzami ruszyłam w stronę domu. Zadzwoniłam do Pauliny i kazałam jej szybko do mnie przyjechać. Zaparkowałam auto w garażu i od razu poszłam pod prysznic.Niedługo potem do domu wbiegła mi przyjaciółka.
-Boże co się stało? Dlaczego płaczesz?- spytała jak tylko mnie zobaczyła
-On mnie nienawidzi.!
-O czym ty mówisz?- zdziwiła się
-Rozmawiałam z nim i wiem że to był błąd. Nie chcę go więcej widzieć.!
-Co on ci zrobił?
-Nic ale nawet nie dał mi wytłumaczyć. Chciałam mu powiedzieć że chcę z nim być i że go kocham ale on wtedy spytał czy Bartek jest od niego lepszy w łóżku...- wychlipałam przez łzy
-Co? Przecież ty z nim nie spałaś prawda?
 -No co ty, pewnie że nie!
-Powiedziałaś mu to tak?
-Nie zdenerwował mnie tym że pomyślał że się nim bawiłam więc powiedziałam że Bartek jest super w łóżku.!.
-Oszalałaś?!. Dlaczego to zrobiłaś? Ty kochasz Miśka a on pomyśli teraz...
-Mam to w nosie. Jemu już na mnie nie zależy więc nie mogę dać się kolejny raz złamać. Widzisz to dlatego nie chciałam się zakochiwać, przez to tylko cierpię!- rozpłakałam się
-No już nie płacz. Przykro mi kochana ale może gdybyś nie uciekła...
-Ale ja musiałam rozumiesz?! Musiałam się ogarnąć ale widzę że strasznie was wszystkich to dziwi.!!
-Nie dziwi mnie to wiem ile przeszłaś a Michał też jest głupi wiedząc to tak cię wystawił!
-Wiedząc co?!- spytałam
-Widziałam się z nim kiedyś. Powiedziałam mu że potrzebujesz czasu bo ktoś cię wcześniej zranił.
-Niepotrzebnie mu to mówiłaś. Pomyśli teraz że jestem słaba...
-Marcelka kiedy ty zrozumiesz że nie zawsze musisz być silna co?!- mocno mnie przytuliła
-Kiedy to mój mechanizm obronny. Nie ma mnie kto chronić więc robię to sama
-I co teraz?!
-Nie chcę go widzieć. Nawet nie dał mi szansy wyjaśnić mojej sytuacji więc nie mamy o czym rozmawiać. Michał to skończony temat.


<Michał>


Marcela wybiegła z mojego domu zalana łzami. Tak strasznie za nią tęskniłem ale myśl że ona mogła spać z Kurkiem sprawia mi ból. Jestem zły sam na siebie. Mogłem dać jej wytłumaczyć, ale poniosły mnie emocje i teraz żałuję. Jeszcze bardziej zdenerwował mnie fakt że potwierdziła że spała z Bartkiem. Muszę mu wygarnąć jakim jest chamem i że nie wybaczę mu że zabrał mi Marcelę. Wziąłem telefon i szybko wykręciłem numer do niego. Po dwóch sygnałach odebrał

-Co tam Miśku?
-Co? Ty pierdolony idioto wiedziałeś że mi na niej zależy.- zacząłem
-Co ty bredzisz?!
-Jak mogłeś z nią spać. Nienawidzę cię!!
-Z kim spałem?!- spytał
-Nie pytaj głupio. Powiedziała mi że jesteś ode mnie lepszy w te klocki.
-Mówisz o Marceli?!- spytał
-A o kim innym miałbym mówić?!
-Stary ale między nami nic nie było. Ogarnij się co?!
-Nie kłam. Przyznała się...
-Ona ciebie kocha Michał, ja to wiem i nie spałem z nią. Miała wrócić do kraju żeby z tobą pogadać. Powiedziała mi że cię kocha, dlatego jej nie ruszyłem.
-Ale jak to?!
-No tak no przez cały tydzień ona myślała wyłącznie o tobie. Tylko mi nie mów teraz że to zepsułeś??!
-Ale ona mi...- zacząłem
-A pozwoliłeś się jej wytłumaczyć?- spytał
-Yyy nie... nie pozwoliłem.- westchnąłem ciężko
-Stary ona cię kocha weź się ogarnij zanim znowu ci ucieknie bo wtedy to już na serio będzie koniec.! Muszę kończyć, na razie.- rozłączył się

I co ja mam teraz zrobić? Stracę ją przez swoją głupią męską dumę. Wszystko moja wina ja jej muszę wszystko wyjaśnić. Dzwoniłem z pięć razy ale nie odebrała. Stwierdziłem ze pójdę do niej do pracy i tam ją przeproszę. Wziąłem szybki prysznic i poszedłem spać.

Rano obudziłem się strasznie nie wyspany. Mimo to ubrałem się i pojechałem do szpitala zrobić prześwietlenie tej kostki. Wysiedziałem się jakieś 3 godziny zanim dowiedziałem się że to nic groźnego i za kilka dni będę mógł wrócić do gry. Ucieszony z tej wiadomości prosto spod szpitala skierowałem się do kawiarni w której pracuje Marcela.
Zobaczyłem ją od razu, w takim stroju z włosami pofalowanymi na surfera i lekkim makijażem. Oczy ma lekko podpuchnięte, podejrzewam że dużo płakała i od razu kraje mi się serce bo wiem że to przeze mnie.
Podchodzę do niej niepewnie  kiedy ta stoi tyłem do baru

-Marcela..- zacząłem
-Co tu robisz?- szybko się do mnie odwróciła
-Przyszedłem cię przeprosić. Wiem że wczoraj zachowałem się jak idiota ale...
-Nie ma żadnego ale. Powiedziałeś to co myślałeś a ja... poradziłam z tym sobie.
-Marcela ja wiem wszystko. Wiem ile przeszłaś i wiem dlaczego tak się bałaś, pomogę ci tylko mnie nie odtrącaj.
-Jestem w pracy Misiek. Nie chcę tu o tym rozmawiać.!- warknęła
-Wiem że jesteś w pracy ale mimo to przyszedłem powiedzieć ci że kocham cię i będę walczył o to żebyś zgodziła się zostać moją... na zawsze. Nie odpuszczę.- wzruszyłem ramionami i ruszyłem w stronę wyjścia

Widziałem jak stała i parzyła na odchodzącego mnie bez słowa. Dopiero kiedy miałem wsiadać do auta usłyszałem jak krzyczy moje imię.

-Michał.!
-Co się stało?- zatrzymałem się
-Nic...- odetchnęła szybko
-Nic? To po co mnie wołasz?- zdziwiłem się
-Yyy no bo cię kocham głupku.!- powiedziała i szybko wpiła się w moje usta.



----------------------



Witajcie :*
Jestem jak obiecałam z nowym rozdziałem.
Następny za dwa dni... Już zapraszam . <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz