piątek, 22 maja 2015

Rozdział 52.

 <Marcela>


Prawie biegiem skierowałam się do pokoju. Chciałam jak najszybciej się spakować i opuścić Spałę. Może źle robię ale to jedyna decyzja na jaką mnie teraz stać. Kiedy wbiegłam do pokoju Cichy Piotrek właśnie wyszedł z łazienki

-I jak gotowa na spacer po lesie?- spytał
-Wybacz ale nie będzie spaceru. Muszę się spakować. Wracam do Rzeszowa.
-Co? No ty chyba oszalałaś. Przemyśl to jeszcze. Co się stało?!
-Nic. Mam dosyć tego miejsca chcę być sama i to jedyne wyjście.
-Nie wierzę. Co ci powiedział Zbyszek. To jego wina tak?
-To niczyja wina. Błagam nie pytaj o nic i daj mi się spakować.
-A co ze stażem?-spytał
-Wszystko załatwiłam. Przepraszam ale tak bedzie lepiej. Na pewno dla mnie.- zapięłam walizkę
-Posłuchaj. Wiem że Zbyszek zawalił ale to jak go kochasz widać na 100 km. Może daj mu szansę co bo i on świruje bez ciebie.
-Piotruś dziękuję ci za szczere chęci ale na razie chcę to sama przemyśleć. Może ja się do tego nie nadaje. Związki ewidentnie mi nie wychodzą. No bo popatrz najpierw Michał potem Zbyszek.
-Nie gadaj głupot. Jesteś piękna i mądra i każdy ci to powie. Nie wyjeżdżaj... wiesz że to bez sensu.!
-Idę do pokoju Zbyszka po resztę rzeczy. Dziękuję ci za wszystko i do zobaczenia niedługo.- pocałowałam Piotrka w policzek i wyszłam z walizka z pokoju

Przez chwilę się zawahałam czy robię dobrze. No bo wiem że Zbyszek nie zranił mnie na tyle bym nie mogła mu wybaczyć ale z drugiej strony między nami rośnie jakaś bariera która utrudnia nam dogadanie się ze sobą. Kiedy szukałam w torebce klucza do pokoju od tyłu wystraszył mnie piłkarz, Kuba:

-Wyjeżdżasz?- spytał zdziwiony
-Tak wyszło.- uśmiechnęłam się delikatnie
-Przeze mnie?
-Nie no co ty. Przez nikogo po prostu tego potrzebuję. Pobyć chwilę sama.
-Szkoda bo polubiłem cię. Może nawet będę tęsknił...- puścił mi oczko
-Ja też będę tęskniła. To co do widzenia tak?
-Do zobaczenia. No bo mam nadzieję że przyjdziesz na chociaż jeden mecz reprezentacji?!
-Przyjdę. Obiecuję.
-Wiem że przeze mnie to wszystko się skomplikowało ale to nie było moim zamiarem. Ja poprostu...
-Wiem i nie tłumacz się. To nie jest twoja wina. Lepiej mnie przytul bo wyjeżdżam.- weszłam mu w słowo
-No dobrze. Skoro mówisz że to nie moja wina...- wzruszył ramionami i po chwili tonęłam w jego silnym uścisku
-Muszę już iść.- westchnęłam
-Jasne. To pa.- pocałował mnie w czoło i sobie poszedł. 

Niepotrzebnie szukałam kluczy bo jak się okazało drzwi do pokoju Zibiego były cały czas otwarte. Kiedy weszłam do środka zobaczyłam 5 wielkoludów grających na konsoli tylko Zbyszek siedział na łóżku nie zainteresowany grą. Kiedy mnie zobaczyli z walizką od razu zostawili grę i zaczęli zadawać masę pytań. Karol oczywiście miał ich najwięcej.

-Marcela co ty robisz?!- oburzył się Kłos
-Nic a co?- odpowiedziałam
-To po co ci walizka?- następny Wrona
-Bo jadę do domu.- westchnęłam
-Aha a po co jeśli można wiedzieć.- i znowu Kłosik
-Odpocząć.
-Tu możesz odpocząć wkońcu to jest Spała.- dodał Fabian dla efektu machając rękami
-Chłopaki proszę nie będę wam tego tłumaczyła od nowa. To wszystko i tak jest dla mnie trudne. 
-Czym wrócisz do domu?- spytał Zbyszek
-Busem. Dlatego właśnie mam sprawę do Andrzejka. Czy podrzuciłbyś mnie na przystanek. Za 30 minut mam kurs do Rzeszowa.
-Nie zgadzam się. -odburknał Wrona
-Dzięki w takim razie jakoś sobie poradzę. -ominęłam siatkarzy i zaczęłam pakować resztę rzeczy do walizki
-Przecież wiesz że cię zawiozę. Myślałem że może to cię zatrzyma ale skoro nie...
-Dziękuję Andrzej. -uśmiechnęłam się do niego
-Czyli nie zmienisz zdania?- podszedł do mnie Bartman
-Nie. Tłumaczyłam ci to już. spotkamy się jak wrócisz z mistrzostw do domu.
-Nie rozumiem twojej decyzji. Chłopaki dajcie nam chwilę. -Zbyszek spojrzał na kolegów.
-Będę czekał koło auta.- wtrącił Wrona i wyszli
-Zbyszek błagam cię.- zaczęłam ale ten mi przerwał całując mnie 
-Proszę cię zostań.- wyszeptał jak tylko oderwał się od moich ust
-Nie mogę. Nie chcę. Wzięłam zwolnienie więc na razie nie muszę załatwiać wam zastępstwa za mnie na stażu ale błagam cię daj mi pojechać.- z oczu popłynęły mi łzy
-Nie wytrzymam tu bez ciebie rozumiesz. Nie dam rady.
-Muszę iść. Andrzej czeka na mnie.- wytarłam oczy
-Dlaczego to robisz. Spójrz mi w oczy i powiedz czemu?!
-Ja... ja... ja sama nie wiem czemu.- powiedziałam jak tylko spojrzałam mu w oczy
-Ne kochasz mnie?
-Tak cholernie cię kocham że aż sama tego nie rozumiem i dlatego muszę od ciebie odpocząć. Przepraszam.- powiedziałam i wybiegłam z pokoju

Kiedy dotarłam do auta Andrzeja ten czekał oparty o maskę samochodu. Wrzucił mi walizkę do bagażnika i szybko ruszyliśmy w stronę najbliższego przystanku. Oczywiście ten chciał zawieźć mnie prosto do Rzeszowa ale stanowczo odmówiłam. Niestety musiał pogodzić się z tym faktem i tak jak prosiłam zawiózł mnie tylko na przystanek. Pożegnaliśmy się i odjechał w stronę ośrodka a mnie znowu zachciało się płakać. Jak ja wytrzymam bez tych wielkoludów i Zatora i Igły. Sama już nie wiem ale nie mam czasu na zbędne myślenie o tym bo mój bus podjechał. Z walizką w ręku wsiadłam i kupiłam bilet do Rzeszowa. Nie wiem czy mi się zdawało czy to przez moje niewyspanie ale poczułam od kierowcy zapach alkoholu. To pewnie przez moje urojenia.
W busie oprócz mnie było jeszcze jakieś 5 osób więc znalazłam sobie wygodne miejsce i ze słuchawkami w uszach odpłynęłam. Z zamkniętymi oczami cały czas miałam w głowie błagalny głos Zbyszka " Proszę cię zostań" i jego załzawione oczy.
Już prawie zasypiałam kiedy poczułam szarpnięcie i następne co pamiętam to huk i i ból głowy.


<Zbyszek>


Wyjechała. Zostawiła mnie. I co ja mam teraz zrobić. Po jej wyjściu z mojego już pokoju usiadłem na łóżku i bez celu zacząłem wpatrywać się w okno. Wtedy do pokoju weszli Karol, Piotrek, Fabian i Igła.

-I co pojechała?- spytał Karol
-Tak - odpowiedziałem
-Andrzej ją zawiózł?
-Tak. 
-Wszystko okej?- teraz to spytał Igła
-Tak okej. Kobieta którą kocham właśnie mnie zostawił i wiecie co jest mi z tym zajebiście nie widać.!- wybuchłem
-Spokojnie Zibi. To jeszcze nie koniec nie zostawiła cię.- wtrącił Fabian
-Serio? Mnie się wydaje że koniec skoro oddała mi to.- z kieszeni wyjąłem pierścionek
-Ooo stary. Nie wiem co ci powiedzieć.- Drzyzga usiadł obok mnie
-Nic nie mówcie. To bez sensu.- westchnąłem
-Daj jej czas. Ochłonie i wróci. Ona cię kocha.- odezwał się Ignaczak
-A co jeśli nie?! Pierwszy raz w życiu się zakochałem, tak beznadziejnie się zakochałem nie wyleczę się z niej. Nie dam sobie rady bez Marceliny.- spuściłem głowę
-Dasz radę. Ona cię kocha i nie zostawi. Przemyśli wszystko i wróci.- w drzwiach pojawił się Piotrek
-Co tu robisz?- spytałem go
-Przyszedłem sprawdzić co robicie. Mam nadzieję że nie jesteś zły że jej pomagałem?!
-Nie no co ty. Powinienem ci podziękować w sumie.- uśmiechnąłem się nikle
-Jestem. - do pokoju wszedł Wrona
-I co pojechała?- spytał go Karol
-Tak pojechała. Widziałem że się wahała więc niedługo wróci.- uśmiechnął się
-Skoro się wahała trzeba było ją zatrzymać.- podniosłem się z miejsca siedzącego
-Spokojnie Zibi. Ten czas jej się przyda. Mogę się założyć że nie minie tydzień a znów ją zobaczymy.

Chłopaki wrócili do gry na konsoli a ja cały czas miałem w ręku telefon z wybranym numerem Marceli. Wystarczy wcisnąć zieloną słuchawkę. Patrzę na jej zdjęcie i mam ochotę zadzwonić ale nie chcę jej nękać niech przemyśli wszystko w spokoju. 
Zdziwiłem się kiedy nagle ekran telefonu mu zgasł a kilka sekund potem zobaczyłem że dzwoni do mnie Marcela.
Szybko odebrałem

-Marcela?
-Zbyszek.. Proszę przyjedź po mnie. Zabierz mnie stąd.- usłyszałem jej zapłakany głos










-----------------------------------------------------



Witajcie. Jestem. Żyję.Nie umarłam. 
Dłuuugo mnie tu nie było jestem tego świadoma. Dużo razy obiecywałam że rozdziały będą się pojawiały w ciągu tygodnia ale przerosła mnie ilość obowiązków i tak się stało że na pisanie brakło czasu.
Mam nadzieję że czekaliście cierpliwie i nie uciekliście od czytania moich wypocin. Jako że zostało jeszcze kilka rozdziałów zamierzam dokończyć bloga i pisać już systematycznie :)
Mam nadzieję że wybaczycie mi nieobecność ;(