środa, 16 lipca 2014

Rozdział 19.

<Marcela>


Długo zastanawiałam się jak powiedzieć Michałowi o tym co zrobili moi rodzice. Wiem jak chciał spędzić razem te święta a to tylko wierzchołek góry lodowej. Widzę w jego oczach niepewność i strach co jeszcze pogarsza sytuację. Ten zauważył że trudno mi jest rozmawiać w samochodzie dlatego zawiózł nas prosto do jego mieszkania. Bez słowa trzymając mnie za rękę wprowadził mnie do salonu gdzie niepewnie usiedliśmy na sofie.

-Powiesz mi w końcu o co chodzi?
-Michał ale ja nie wiem jak.!- do oczu napłynęły mi łzy
-Błagam cię nie zniosę tej niepewności. Muszę wiedzieć ok?
-Michał, wrócili moi rodzice i, i .....- zaczęłam się jąkać
-Co zostają na święta?- spytał
-Nie nie zostają.... i ja też nie.!- wydukałam
-Co? Ale mielismy spędzić te święta razem.
-Wiem ale ja nie mogę tu zostać. Jadę z nimi do Rzymu..
-Co? Dlaczego?- teraz to on miał łzy w oczwach
-Muszę.!- rozpłakałam się
-Musisz czy chcesz?
-Jak ty nic nie rozumiesz.!-  krzyknęłam i wybiegłam z jego domu

Długo spacerowałam po parku zastanawiając się dlaczego nie powiedziałam mu prawdy. Ludzie patrzą na mnie jak na wariatkę widząc mój płacz i rozmazany makijaż. Zostałam zmuszona do tego wyjazdu a on i tak nie wie że ja już nie wrócę do kraju. Rodzice podjęli za mnie tą decyzję nie patrząc na to że walą mój cały świat.
Chciałam wrócić do Michała i wszystko mu wyjaśnić ale boję się spojrzeć mu w oczy bo to tak boli, ta myśl że to ostatnie chwile kiedy w nie patrzę. Mimo rozdarcia postanowiłam wrócić do mieszkania Miśka i wyjaśnić mu że to nie moja wina, że muszę wyjechać. Prawie u skraju rozpaczy stanęłam w drzwiach Michała delikatnie pukając do drzwi. Po chwili mi otworzył z piwem w ręku.

-Porozmawiajmy, błagam...- powiedziałam po cichu
-Wejdź.!
-Michał proszę cię wysłuchaj mnie dobrze.?- usiadłam w salonie
-Ale o czym tu mówić, jedziesz w świat gratuluję.!
-Czy ty rozumiesz że ja tego nie chcę.! Nie chcę nigdzie jechać. Chcę być z tobą.!- wykrzyczałam
-To po co tam jedziesz?-spytał zdziwiony
-Zmusili mnie rozumiesz. Nie mam wyjścia...
-Marcela o czym ty mówisz? Przestań płakać i powoli mi to wyjaśnij...- objął mnie mocno
-Oni zawsze tak robią. Stawiają mnie przed faktem dokonanym. Nienawidzę ich.!- uspokoiłam się
-Ale jak to cię zmuszają? Dlaczego?
-Michał oni są nienormalni. Czują się jakby byli w moim wieku, bawią się i nie myślą co robią. Chciałabym mieć innych rodziców.
-Nie mów tak. Oni cię kochają.
-Tak? Dlatego na siłę wywożą mnie z kraju? Nie dali mi wyboru rozumiesz? Nie spytali o zdanie.!- wybuchłam płaczem
-ĆĆśśś... nie płacz skarbie. Opowiedz mi wszystko.
-No więc od początku. Wczoraj wróciłam po pracy do domu. Od razu poszłam pod prysznic i zdziwił mnie fakt że ktoś jest na dole w kuchni. Kiedy zeszłam do kuchni okazało się że to oni.


<Michał>

Najpierw wkurzyłem się na Marcelę że chce jechać do tego Rzymu, kiedy wybiegła mi z domu stwierdziłem że ona chce tam jechać.
Potem jednak wróciła zapłakana i już wiedziałem że za wcześnie ją osądziłem. Wpuściłem ją do mieszkania i zaczęła mi opowiadać całe zajście z rodzicami.

-Michał oni sprzedali dom rozumiesz? Chcą jechać do Rzymu na stałe a ja mam jechać z nimi.!- skończyła
-Co? Ale jak to na stałe?- wytrzeszczyłem oczy
-No tak a jak nie pojadę to zostanę bez dachu nad głową i bez środków do życia. Nie mam wyjścia.
-Dlaczego oni ci to robią.?
-Bo nigdy mnie nie kochali a ja jestem tylko ich zabawką. Nie mogę tu zostać.. ja muszę jechać z nimi.- rozpłakała się
-Nie płacz skarbie.
-Michał ja naprawdę chciałam spędzić z tobą te święta ale w tej sytuacji sam rozumiesz że to koniec.
-Jaki koniec? O czym ty mówisz?- spytałem zdziwiony
-Ja wyjeżdżam na stałe... Nie ma sensu żebyśmy byli razem...- wydukała
-Marcela, ale ja cię tak strasznie kocham. Nie moge cię stracić.
-Michał ale to bez sensu. Za tydzień wyjeżdżamy. To koniec.!
-A nie możesz tu zostać?- spytałem
-No co ty? Gdzie? U kogo? Michał nie mów bzdur...
-A dziadkowie?
-Misiek nie mogę z nimi mieszkać, poza tym dziadkowie będą chcieli żebym pojechała z matka i ojcem.
-Cholera.! To się nie może tak skończyć rozumiesz. Coś wymyślimy mamy jeszcze tydzień.- mocno ją przytuliłem

Marcela posiedziała u mnie do późnego wieczora chwilę się przespała a potem oglądaliśmy filmy. Widziałem że trochę się uspokoiła co mnie ucieszyło.
Zrozumiałem jaka ona jest krucha i delikatna a ja muszę ją chronić i dbać o nią. Nie mogę pozwolić na to żeby mi wyjechała nie wyobrażam sobie życia bez tej dziewczyny.

Następnego dnia od razu zacząłem kombinować jak załatwić sytuację z Marcelą. Cholera.! Nic nie przychodzi mi do głowy a ja tak strasznie się boję że nie zdążę nic wymyśleć. Zadzwoniłem do Zbynia na skype prosząc o radę. Szybko odebrał:

-No co tam Michale?- spytał
-Stary mam poważny problem...
-Oooo no to coś nowego. Dawaj.!- uśmiechnął się szeroko
-Słuchaj starzy chcą wywieźć mi Marcelę z kraju... na stałe.!
-Co? Ona jest pełnoletnia. Nie mogą.!
-Ale Zbyszek oni sprzedali dom, ona zostanie bez dachu nad głową.
-No to kiepsko. I co ona na to?
-Jest podłamana. Wiem że nie chce tam jechać. Co ja mam zrobić żeby ją zatrzymać.
-Stary nie mam pojęcia. Ile masz czasu żeby coś wykminić?
-Tydzień.
-To nie długo. Cholera.!
-Zbyszek myśl ja nie mogę jej...
-Stracić tak wiem.- przerwał mi
-Proszę cię myśl. Jak coś wymyślisz daj znać ok?
-Jasne stary. Pomogę ci jakoś tylko daj mi chwilę ok?
-Dobra, dzięki Zbychu zawsze można na ciebie liczyć.!- powiedziałem
-Ej jeszcze nic nie wymyśliłem więc nie słodź. Odezwę się niedługo. Muszę lecieć. Narazie.!
-Dzięki narazie.!

Pożegnałem się z Bartmanem i zająłem się swoją pracą. O 11;00 wyszedłem na trening a potem zakupy i sprzątanie domu. Chciałem zabić jakoś czas wiem że brunetka ma dziś drugą zmianę więc się nie spotkamy dlatego postanowiłem jakoś spożytkować ten czas kiedy jestem sam.
Wiem jedno, nie mogę pozwolić jej odejść. Kocham ją.!


------------------------------------


Hello :)
Jestem z nowiutkim rozdziałem :D
Następny jakoś koło niedzieli może.
Już zapraszam na niego :*
Buziole :******

1 komentarz:

  1. Nie no czy oni nie mogą przez chwilę być szczęśliwi? No i jeszcze ten wyjazd. Mam nadzieję, że Michał coś wymyśli :)
    Pozdrawiam Kinia

    OdpowiedzUsuń