<Marcela>
Nie miałam ochoty na żadne obchodzenie świąt. Chciałam utopić się w kołdrze i płakać. No bo czy Zbyszek nie rozumie co ja teraz przeżywam.?!
Całą drogę do Ignaczaków nucił świąteczne piosenki czym lekko mówiąc mnie denerwował. Jeszcze wczoraj tak samo w aucie śpiewał Michał a ja szczęśliwa razem z nim. To wszystko mnie przerosło, może powinnam była wyjechać wtedy z rodzicami do Grecji.
-O czym myślisz.?- spytał Zbyszek
-O tym co teraz ze mną będzie. Jak ja dam sobie radę?? Muszę znaleźć dom i pracę normalnie masakra!
-Dom już masz. Będziesz mieszkała u mnie, ja i tak wyjeżdżam i apartament stoi pusty. A co do pracy to w Rzeszowie szybko coś znajdziesz.
-Zbyszek ale to twój dom...- zaczęłam
-Nie ma dyskusji w ogóle. Proponuję ci zacząć studia może to ci czymś zajmie umysł.
-Teraz? Muszę czekać do października.!
-Posłuchaj co byś powiedziała na zostanie fizjoterapeutką?- uśmiechnął się do mnie
-Co? Skąd ten pomysł?
-Mam znajomości i mógł bym ci załatwić te studia od zaraz. Zaczęłabyś po nowym roku a kiedyś może byś pracowała w Resovii albo nawet w kadrze...
-Mówisz serio?
-Całkowicie. Przemyśl to a teraz to wysiadamy, jesteśmy na miejscu.
Zbyszek zaintrygował mnie swoim pomysłem. Może to dobry pomysł żebym akurat tym się zajęła. W trochę lepszym nastroju weszliśmy do domu Ignaczaków. Nie minęło 5 minut a ja całkowicie zapomniałam o ostatnich wydarzeniach. Dzieciaki Krzyśka i Iwony są świetne. Już w drzwiach zostałam ich ciocią a chwilę potem we trójkę bawiliśmy się w salonie.
-Dominika, Seba dajcie już spokój Marceli.! Niech usiądzie z dorosłymi.!- odezwał się Igła senior
-Nieee.! Niech Marcela się z nami bawi. Ona rozumie o co chodzi w monopoly a ty nie.!- odpowiedział mu Seba
-Tata to straszny drewniak i nie zna zasad gry.- dołożyła córka Krzyśka
-Naprawdę?- z uśmiechem spojrzałam na Igłę
-Nieprawda.! Ja znam zasady tylko je olewam.- oburzył się Krzyś
-Tak tata to tylko w twistera wymiata.!- odezwał się Seba
-Chciałabym to zobaczyć.- parsknęłam śmiechem
-A proszę bardzo. Zaraz zobaczysz. Seba wyciągaj matę do gry.!- Igła wstał z kanapy
-Krzysiek...- skarciła go Iwona
-No co? Zabawimy się.- Krzysiek klasnął w dłonie
Chwilę potem Krzysiek wyginał się na macie razem z dziećmi. Iwona, Zibi i ja zwijaliśmy się ze śmiechu widząc pozy Ignaczaka.
-A ty co się śmiejesz królewno? Sama spróbuj.!- podszedł do mnie Krzysiek kiedy zszedł z maty
-Mam sukienkę nie da rady Krzysiu.!- wysłałam mu buziaka
-Iwonka da ci ubranie na zmianę. Ja chętnie zobaczę cię w dziwnych pozach.- szepnął do mnie
-Oszalałeś?- roześmiałam się
-Ani trochę.!
No i niestety po 5 minutach byłam już przebrana w spodenki i podkoszulkę. Seba i Dominika byli wniebowzięci tym że nowa ciocia z nimi zagra. Było naprawdę świetnie. Radziłam sobie super dopóki Zbyszek idąc do łazienki potknął się i przewrócił nasz układ na macie.
Złożyło się tak że wylądowałam pod jego wielkim ciałem.
-Łamaga.!- roześmiałam się mu w twarz i pokazałam język
-Uważaj z tym językiem bo ci go odgryzę.- uśmiechnął się
<Michał>
Te święta są napewno najgorszymi w moim życiu. Zadzwoniłem do Moniki żeby wpadła na obiad. Cały czas myślami byłem przy Marceli, zastanawiałem się co robi gdzie jest. Martwiłem się. Próbowałem dzwonić do niej ale nie dziwię się że nie chce ze mną rozmawiać.
Muszę się skupić teraz na Monice i naszym dziecku. To powinno być dla mnie ważne bo Marcelę i tak wiem że straciłem. Mając dosyć tej sytuacji wyszedłem na taras. Oparłem się o barierkę i patrzyłem w niebo licząc że może jakoś się pozbieram.
-Synkuu...- usłyszałem znajomy głos
-Mamo? Skąd wiedziałaś?- zdziwiłem się
-Zawsze tu przychodziłeś jak było ci źle. Wiem że cierpisz...
-Mamo ja Marcelę kocham. Tylko ją a teraz mam wychowywać dziecko z Moniką?
-Wiem że to trudne ale Marcela jest dużą dziewczyną poradzi sobie....
-Byłem jej ostatnią ostoją na tym świecie i tak ją skrzywdziłem. Oprócz mnie nie miała nikogo.1
-Jak to? A rodzice?
-Nigdy jej nie kochali. Chcieli ją oddać do adopcji, dobrze że dziadkowie ją uratowali i to oni ją wychowali.- westchnąłem ciężko
-Faktycznie dużo przeszła. Musisz się teraz skupić na tym co teraz. Wiesz że...
-Wiem. Zajmę się Moniką i dzieckiem.
-Przykro mi że to się tak skończyło. Będzie dobrze syneczku. Musi być.- mama mocno mnie przytuliła i na chwilę poczułem że może jeszcze kiedyś będę szczęśliwy tak jak z Marcelą.
<Zbyszek>
Nie wiem jak Michał mógł wywinąć Marceli taki numer. Biedna dziewczyna. To naprawdę śliczna i bezbronna istota i postanowiłem że zaopiekuję się nią. Kiedy płacze jest taka krucha jakby zaraz miała rozpaść się na milion kawałków.
Miałem jechać do rodziców ale kiedy się kąpała zadzwoniłem do nich i odwołałem wszystko. Teraz to Marcela jest ważna i to żeby przestała myśleć o Michale i o tym jaką krzywdę jej wyrządził. Nawet chciałem do niego zadzwonić i mu nawtykać ale zmieniłem zdanie bo to i tak nic nie da.
Kubiak będzie ojcem, niech zajmie się dzieckiem i Moniką a o brunetce niech zapomni.
Kiedy Marcela wyszła przebrana i umalowana z łazienki odebrało mi mowę na chwilę. Jest naprawdę śliczna a jej oczy podkreślone tuszem do rzęs są duże i piękne. Na chwilę nawet pomyślałem że mógłbym postarać się o jej serce ale narazie wiem że zbyłaby mnie bo nadal coś czuje do Michała.
Nie wiem jak to będzie ale wiem że napewno jej samej nie zostawię nie tak jak Michał który porzucił ją jak starą zabawkę.
Na obiedzie u Krzyśka i Iwony Marcela zaczęła się uśmiechać co było mega sukcesem. Dzieciaki i Michał sprawiły że zapomniała o tym co ją ostatnio spotkało.
Nawet podczas upadku na dywanie nie speszyła się nie zasmuciła tylko śmiała jak małe dziecko. Podczas powrotu do domu rozmowa zaczęła się kleić. Powiedziała że rozważy temat studiów no i zamieszka u mnie co mnie ucieszyło. Ucieszyłem się kiedy pocałowała mnie w policzek i podziękowała za dzisiejszy dzień. Potem szybko uciekła spać.
----------------------------------
No i jestem :)
Taki zwrot akcji i kto wie, może to Zibi powalczy o Marcelę?! Może Marcela zapomni o Kubiaku:)
Następny maksymalnie za tydzień. Napewno nie później :)
Bayy:***
środa, 8 października 2014
niedziela, 5 października 2014
Rozdział 30.
<Michał>
-Co ty mówisz?- spytała Marcela
-Nie panowałem tego. Przepraszam!
-I co teraz?
-Nie wiem. Chodźmy na górę i porozmawiajmy na spokojnie.
-Chodźmy.- odpowiedziała
-Marcela ja wiem jak to wygląda ale...
-Michał tu nie ma żadnego ale. Ty będziesz ojcem
-Wiem jak to wygląda ale ja kocham ciebie nie Monikę. To nie tak miało być.!
-Co teraz planujesz?- spytała ledwie hamując łzy
-Nie wiem. Wiem że nie mogę zostawić tego dziecka. Muszę wziąć odpowiedzialność za to co się stało.
-Rozumiem.
-Naprawdę?- zdziwiłem się
-Tak. Wiem jak to jest wychowywać się bez rodziców. Bez ich miłości, więc nie będę stała na przeszkodzie do stworzenia mu pełnej rodziny..
-To z tobą chciałem założyć rodzinę. To ty miałaś być matką moich dzieci. Kocham cię!
-Teraz to nie ma znaczenia. To z Moniką stworzysz rodzinę. I daj jej to. To ona zostanie twoją żoną.- w dłoń włożyła mi pierścionek
-Marcela jaaa...
-Nic już nie mów.
-Jeszcze raz przepraszam że tak wyszło. Ja muszę się zająć moją rodziną.
-Nie będę stała ci na drodze.
-Boże Marcela...- westchnąłem i szybko wpiłem się w jej usta
-Co robisz?- odepchnęła mnie
-Chciałem ostatni raz poczuć smak twoich ust.- spuściłem głowę
-Żegnaj Michał.!- odpowiedziała i wyszła z pokoju
-Dokąd jedziesz?- wybiegłem za nią
-Do domu. Przed twoim powrotem zdążę się spakować i zniknąć.
-Weź moje auto. Ja jakoś sobie poradzę.- dałem jej klucz
-Dziękuje.- odpowiedziała bez emocji
-Ja wiem że masz do mnie żal ale ty nie rozumiesz jak to jest. Ją opuściła rodzina. Jest całkowicie sama.- westchnąłem kiedy ta się ubierała
-Nie mam do ciebie żalu. Aa i mylisz się bo doskonale wiem jak to jest być samą na świecie. Tylko ja wiem jak to jest.- rozpłakała się i wybiegła z domu
-Co się stało?- w korytarzu pojawiła się mama
-To koniec. Marcela odeszła.
-Sama czy się pokłóciliście?
-Powiedziałem jej że muszę zająć się Moniką i moim dzieckiem. Dała mi to i odeszła- pokazałem mamie pierścionek
-Biedna dziewczyna, nie dosyć że są święta to jeszcze jest sama jak palec.
-Przestań mamo. I bez twojego gadania czuję się jak ostatni drań!- krzyknąłem i pobiegłem do swojego pokoju
W jednej chwili runął mi mój cały świat. Nie wiem czy będę umiał żyć bez Marceli, nie wiem czy dam radę żyć z Moniką to wszystko jest chore. Jestem na skraju rozpaczy. Nawet nie wiem kiedy przestałem się hamować i z moich oczu masowo polały się łzy
<Marcela>
Serce rozpadło mi się na milion kawałków. Przez godzinę byłam narzeczoną Kubiaka a potem Michał oznajmił mi że zostawia mnie dla innej. Całe szczęście że Michał dał mi auto bo nie wiem jak bym wróciła do domu.
Po kilku godzinach drogi wreszcie docieram do Jastrzębia. Zaraz po wejściu do domu zaczynam się pakować. Nie jestem zmęczona, nie chcę spać więc pakowanie się na chwilę zajmuje moje myśli. Włączyłam laptopa w celu szukania sobie jakiegoś lądu no bo przecież u Miśka nie zostanę. Nagle na skype przyszło mi połączenie od Zbyszka.
-Cześć Kubiaki, chciałem wam złożyć życzenia...- na dzień dobry zaczął Zibi
-W domu jestem tylko ja.- przerwałam mu
-Nie miałaś jechać z Michałem do jego rodziny.?- ten się zdziwił
-To dosyć długa historia ale powiedz jesteś w Rzeszowie?- spytałam
-Tak do Włoch wracam dopiero po Nowym Roku a co?
-Wiem że są Święta ale mogę do ciebie jutro wpaść?- zrobiłam kocie oczy
-No jasne. Ale że bez Michała??
-Jutro ci wszystko wyjaśnię. Muszę kończyć. Do jutra pa.- rozłączyłam się
Skończyłam się pakować późno w nocy. Nie patrząc na zegarek położyłam się spać, cały ten dzień mega mnie wymęczył. Specjalnie położyłam się z Michałowej strony łóżka. Poduszka dalej pachnie jego żelem pod prysznic i to w nią wtulona zasypiam.
Budzi mnie potworny ból głowy. Gdy patrzę na zegarek dociera do mnie że jest już po 10;00.
Wstałam i poszłam wziąć szybki prysznic. Ogarnęłam się i ubrana w taki zestaw zaczęłam znosić swoje rzeczy do auta. Zamknęłam za sobą drzwi a klucz wrzuciłam do skrzynki na listy. Jeszcze raz spojrzałam na blok w którym przez ostatni czas byłam szczęśliwa i wsiadłam do auta.
Droga do Rzeszowa strasznie mi się dłużyła. Na szczęście zapamiętałam osiedle na którym mieszka Bartman i trafiłam tam bez problemu.
-Marcela. Wejdź.- drzwi otworzył mi uśmiechnięty Zbyszek
-Dzięki że mogłam tu przyjechać. Nie chciałam być sama.- szybko wtuliłam się w atakującego i zaczęłam płakać
-Ej ej... co jest?- przytulił mnie
-To koniec. Michał mnie zostawił...
-Co?- Zbyszek prawie krzyknął
-Wczoraj się rozstaliśmy. To koniec.- wytarłam oczy
-Ale co się stało?
-Michał będzie ojcem.- westchnęłam
-Wściekł się że jesteś w ciąży tak.? Nie martw się przejdzie mu.- Zbyszek się uśmiechnął
-Ale to nie tak...
-Przestań. Znam go i jak ochłonie to wróci.- przerwał mi brunet
-To nie ja jestem w ciąży. To Monika.!
-Co? Żartujesz?- wytrzeszczył oczy
-Nie. Taka jest prawda. Michał wybrał ją i dziecko to zrozumiałe...
-Chodź, zrobię nam herbatę i opowiesz mi wszystko.- Zibi pociągnął mnie do kuchni
Opowiedziałam Zbyszkowi całą historię i o dziwo pozwolił mi się u siebie zatrzymać, kiedy dowiedział się że chcę jechać do hotelu zamknął dom i zakazał mi wychodzenia. Po zjedzeniu kanapek zasiedliśmy razem na kanapie.
-Zibi a tak właściwie dlaczego nie jesteś u rodziny?
-Miałem jechać ale samolot się spóźnił i wyszło jak wyszło że nie zdążyłem na wigilię. Spędziłem ją i Igły.
-Pewnie chciałeś dziś jechać do rodziny. Jedź ja tu sama zostanę.!
-Marcela przestań. Dziś oboje jedziemy do Ignaczaków już jesteśmy umówieni.
-Co? Nie ja nigdzie nie jadę. Nie mam humoru a poza tym...
-Przestań bredzić. Lepiej się ubieraj.
-Ale...
-Powiedziałem i bez dyskusji.! Już idź do łazienki.!- pokazał mi palcem na drzwi
Oczywiście nie bez wątpliwości ubrałam na siebie taki komplet. Włosy upięłam na bok i nałożyłam lekki makijaż. Zaraz po mnie łazienkę zajął Zbyszek. O 15;00 mamy być w domu Igły a ja naprawdę nie chcę tam jechać.
-Zbyszek ja na serio wolałabym zostać w domu.!- odezwałam się kiedy zjeżdżalismy windą na parter
-Ale dlaczego?- ten zrobił krzywą minę
-Nie chcę odpowiadać na te wszystkie pytania dotyczące mnie i Michała...
-Ale nikt cię nie będzie o nic pytał. Już to załatwiłem.
-Jak to?- zdziwiłam się
-Zaufaj mi ok?!
-Już raz takiemu jednemu zaufałam i co mi z tego?- zrobiłam krzywą minę
-Przestań o tym myśleć. To jest już za tobą. Teraz będzie tylko lepiej...
-Skąd wiesz??
-Poporostu wiem. Widocznie Michał nie był ciebie wart. Chodź jedziemy?- Zbyszek podła mi dłoń
-Ok.- odpowiedziałam niepewnie
Zbyszek otworzył mi drzwi do auta i niepewnie wsiadłam na miejsce pasażera. Może Zbyszek ma rację i teraz będzie już tylko lepiej. Może wyczerpałam już limit kretynów i drani w moim życiu. Jego delikatny uśmiech działa na mnie kojąco i już w nieco lepszym humorze jedziemy na obiad do Krzyśka i jego rodziny.
------------------------------------
Jestem:)
Sory za wszystkie błędy ale pisałam na tablecie a to nie ułatwiało mi tworzenia tego rozdziału:)
Następny za 5 dni do tygodnia:) Bayyy:***
-Co ty mówisz?- spytała Marcela
-Nie panowałem tego. Przepraszam!
-I co teraz?
-Nie wiem. Chodźmy na górę i porozmawiajmy na spokojnie.
-Chodźmy.- odpowiedziała
-Marcela ja wiem jak to wygląda ale...
-Michał tu nie ma żadnego ale. Ty będziesz ojcem
-Wiem jak to wygląda ale ja kocham ciebie nie Monikę. To nie tak miało być.!
-Co teraz planujesz?- spytała ledwie hamując łzy
-Nie wiem. Wiem że nie mogę zostawić tego dziecka. Muszę wziąć odpowiedzialność za to co się stało.
-Rozumiem.
-Naprawdę?- zdziwiłem się
-Tak. Wiem jak to jest wychowywać się bez rodziców. Bez ich miłości, więc nie będę stała na przeszkodzie do stworzenia mu pełnej rodziny..
-To z tobą chciałem założyć rodzinę. To ty miałaś być matką moich dzieci. Kocham cię!
-Teraz to nie ma znaczenia. To z Moniką stworzysz rodzinę. I daj jej to. To ona zostanie twoją żoną.- w dłoń włożyła mi pierścionek
-Marcela jaaa...
-Nic już nie mów.
-Jeszcze raz przepraszam że tak wyszło. Ja muszę się zająć moją rodziną.
-Nie będę stała ci na drodze.
-Boże Marcela...- westchnąłem i szybko wpiłem się w jej usta
-Co robisz?- odepchnęła mnie
-Chciałem ostatni raz poczuć smak twoich ust.- spuściłem głowę
-Żegnaj Michał.!- odpowiedziała i wyszła z pokoju
-Dokąd jedziesz?- wybiegłem za nią
-Do domu. Przed twoim powrotem zdążę się spakować i zniknąć.
-Weź moje auto. Ja jakoś sobie poradzę.- dałem jej klucz
-Dziękuje.- odpowiedziała bez emocji
-Ja wiem że masz do mnie żal ale ty nie rozumiesz jak to jest. Ją opuściła rodzina. Jest całkowicie sama.- westchnąłem kiedy ta się ubierała
-Nie mam do ciebie żalu. Aa i mylisz się bo doskonale wiem jak to jest być samą na świecie. Tylko ja wiem jak to jest.- rozpłakała się i wybiegła z domu
-Co się stało?- w korytarzu pojawiła się mama
-To koniec. Marcela odeszła.
-Sama czy się pokłóciliście?
-Powiedziałem jej że muszę zająć się Moniką i moim dzieckiem. Dała mi to i odeszła- pokazałem mamie pierścionek
-Biedna dziewczyna, nie dosyć że są święta to jeszcze jest sama jak palec.
-Przestań mamo. I bez twojego gadania czuję się jak ostatni drań!- krzyknąłem i pobiegłem do swojego pokoju
W jednej chwili runął mi mój cały świat. Nie wiem czy będę umiał żyć bez Marceli, nie wiem czy dam radę żyć z Moniką to wszystko jest chore. Jestem na skraju rozpaczy. Nawet nie wiem kiedy przestałem się hamować i z moich oczu masowo polały się łzy
<Marcela>
Serce rozpadło mi się na milion kawałków. Przez godzinę byłam narzeczoną Kubiaka a potem Michał oznajmił mi że zostawia mnie dla innej. Całe szczęście że Michał dał mi auto bo nie wiem jak bym wróciła do domu.
Po kilku godzinach drogi wreszcie docieram do Jastrzębia. Zaraz po wejściu do domu zaczynam się pakować. Nie jestem zmęczona, nie chcę spać więc pakowanie się na chwilę zajmuje moje myśli. Włączyłam laptopa w celu szukania sobie jakiegoś lądu no bo przecież u Miśka nie zostanę. Nagle na skype przyszło mi połączenie od Zbyszka.
-Cześć Kubiaki, chciałem wam złożyć życzenia...- na dzień dobry zaczął Zibi
-W domu jestem tylko ja.- przerwałam mu
-Nie miałaś jechać z Michałem do jego rodziny.?- ten się zdziwił
-To dosyć długa historia ale powiedz jesteś w Rzeszowie?- spytałam
-Tak do Włoch wracam dopiero po Nowym Roku a co?
-Wiem że są Święta ale mogę do ciebie jutro wpaść?- zrobiłam kocie oczy
-No jasne. Ale że bez Michała??
-Jutro ci wszystko wyjaśnię. Muszę kończyć. Do jutra pa.- rozłączyłam się
Skończyłam się pakować późno w nocy. Nie patrząc na zegarek położyłam się spać, cały ten dzień mega mnie wymęczył. Specjalnie położyłam się z Michałowej strony łóżka. Poduszka dalej pachnie jego żelem pod prysznic i to w nią wtulona zasypiam.
Budzi mnie potworny ból głowy. Gdy patrzę na zegarek dociera do mnie że jest już po 10;00.
Wstałam i poszłam wziąć szybki prysznic. Ogarnęłam się i ubrana w taki zestaw zaczęłam znosić swoje rzeczy do auta. Zamknęłam za sobą drzwi a klucz wrzuciłam do skrzynki na listy. Jeszcze raz spojrzałam na blok w którym przez ostatni czas byłam szczęśliwa i wsiadłam do auta.
Droga do Rzeszowa strasznie mi się dłużyła. Na szczęście zapamiętałam osiedle na którym mieszka Bartman i trafiłam tam bez problemu.
-Marcela. Wejdź.- drzwi otworzył mi uśmiechnięty Zbyszek
-Dzięki że mogłam tu przyjechać. Nie chciałam być sama.- szybko wtuliłam się w atakującego i zaczęłam płakać
-Ej ej... co jest?- przytulił mnie
-To koniec. Michał mnie zostawił...
-Co?- Zbyszek prawie krzyknął
-Wczoraj się rozstaliśmy. To koniec.- wytarłam oczy
-Ale co się stało?
-Michał będzie ojcem.- westchnęłam
-Wściekł się że jesteś w ciąży tak.? Nie martw się przejdzie mu.- Zbyszek się uśmiechnął
-Ale to nie tak...
-Przestań. Znam go i jak ochłonie to wróci.- przerwał mi brunet
-To nie ja jestem w ciąży. To Monika.!
-Co? Żartujesz?- wytrzeszczył oczy
-Nie. Taka jest prawda. Michał wybrał ją i dziecko to zrozumiałe...
-Chodź, zrobię nam herbatę i opowiesz mi wszystko.- Zibi pociągnął mnie do kuchni
Opowiedziałam Zbyszkowi całą historię i o dziwo pozwolił mi się u siebie zatrzymać, kiedy dowiedział się że chcę jechać do hotelu zamknął dom i zakazał mi wychodzenia. Po zjedzeniu kanapek zasiedliśmy razem na kanapie.
-Zibi a tak właściwie dlaczego nie jesteś u rodziny?
-Miałem jechać ale samolot się spóźnił i wyszło jak wyszło że nie zdążyłem na wigilię. Spędziłem ją i Igły.
-Pewnie chciałeś dziś jechać do rodziny. Jedź ja tu sama zostanę.!
-Marcela przestań. Dziś oboje jedziemy do Ignaczaków już jesteśmy umówieni.
-Co? Nie ja nigdzie nie jadę. Nie mam humoru a poza tym...
-Przestań bredzić. Lepiej się ubieraj.
-Ale...
-Powiedziałem i bez dyskusji.! Już idź do łazienki.!- pokazał mi palcem na drzwi
Oczywiście nie bez wątpliwości ubrałam na siebie taki komplet. Włosy upięłam na bok i nałożyłam lekki makijaż. Zaraz po mnie łazienkę zajął Zbyszek. O 15;00 mamy być w domu Igły a ja naprawdę nie chcę tam jechać.
-Zbyszek ja na serio wolałabym zostać w domu.!- odezwałam się kiedy zjeżdżalismy windą na parter
-Ale dlaczego?- ten zrobił krzywą minę
-Nie chcę odpowiadać na te wszystkie pytania dotyczące mnie i Michała...
-Ale nikt cię nie będzie o nic pytał. Już to załatwiłem.
-Jak to?- zdziwiłam się
-Zaufaj mi ok?!
-Już raz takiemu jednemu zaufałam i co mi z tego?- zrobiłam krzywą minę
-Przestań o tym myśleć. To jest już za tobą. Teraz będzie tylko lepiej...
-Skąd wiesz??
-Poporostu wiem. Widocznie Michał nie był ciebie wart. Chodź jedziemy?- Zbyszek podła mi dłoń
-Ok.- odpowiedziałam niepewnie
Zbyszek otworzył mi drzwi do auta i niepewnie wsiadłam na miejsce pasażera. Może Zbyszek ma rację i teraz będzie już tylko lepiej. Może wyczerpałam już limit kretynów i drani w moim życiu. Jego delikatny uśmiech działa na mnie kojąco i już w nieco lepszym humorze jedziemy na obiad do Krzyśka i jego rodziny.
------------------------------------
Jestem:)
Sory za wszystkie błędy ale pisałam na tablecie a to nie ułatwiało mi tworzenia tego rozdziału:)
Następny za 5 dni do tygodnia:) Bayyy:***
środa, 1 października 2014
Rozdział 29.
Dziś wigilia. Od rana biegam jak poparzona i nie mogę znaleźć. O 15 mamy być w domu u rodziców Michała a mnie ogarnęły wątpliwości czy powinnam jechać.
-Niee ja zostaje. Nigdzie nie jadę.!- Usiadłam w sypialni na podłodze
-Co! Dlaczego?- koło mnie usiadł Michał
-A co jak oni mnie nie polubią albo zrobię coś nie tak. Lepiej zostanę w domu.
-Znowu to samo. Możesz przestać.! Jedziesz ze mną i nie ma innej opcji rozumiesz.
-Ale Misiek...- zaczęłam
-Nie ma ale. Jedziesz i już.- pocałował mnie w czoło i wyszedł
Michał dosyć często mnie wkurza ale bardzo go kocham. Cieszę się że w święta nie będę siedziała sama w domu, a poznam jego rodzinę. Teraz kolejny problem. W co się ubrać tak żeby spodobać się jego rodzicom. Po wybraniu zestawu dla siebie Michał zabrał nasze rzeczy do auta i ruszyliśmy w drogę. Oczywiście humor Kubiaka był wyśmienity mój odwrotnie. Znowu naszły mnie dziwne wątpliwości i bez słowa zaczęłam wpatrywać się w okno. Nagle w radio poleciała piosenka "Last Christmas" i zaczęłam sobie nucić pod nosem. Nawet nie wiem kiedy Michał zaczął śpiewać razem ze mną i zrobiło się wesoło. Miś jest świetnym sportowcem i przystojnym facetem ale głosu to mu Pan Bóg poskąpił. Potem jakoś spadły mi powieki i Michał obudził mnie przed domem Kubiaków. Szybko się ogarnęłam i wysiadłam z auta. Wtedy zachwycił mnie dom, był naprawdę piękny. Podeszłam do Miśka a ten wziął mnie za rękę i powoli weszliśmy do domu.
Michał zadzwonił dzwonkiem i po chwili w drzwiach zobaczyliśmy pana Jarosława.
-No jesteście. Mama już się martwiła.- uśmiechnął się
-Tak wolałem jechać wolniej. Tato to jest Marcelina moja dziewczyna.- Michał uśmiechnął się
-Miło mi cię poznać. No Michał naprawdę dobry wybór. Wchodźcie do domu bo jest zimno.
-Dzięki tato.- odpowiedział mu Misiek
-Dzień dobry.- pojawiła się mama Michałą
-Dzień dobry mamo. To jest Marcela.- Michał najpierw mamę przytulił a potem mnie przedstawił
-Jaka śliczna. Bardzo miło mi cię poznać.- przytuliła mnie
-Mnie też jest bardzo miło państwa poznać. Dziękuję że mogę z państwem spędzić te święta.
Pan Jarek zabrał ode mnie płaszcz. Mama Michała okazała się być miłą i bardzo ciepłą osobą. Pół godziny potem przyjechał brat Michała, Błażej z rodziną. Byłam trochę przytłoczona tym entuzjazmem z jakim mnie przywitali w rodzinie ale z drugiej strony cieszyłam się że rodzina Miśka mnie zaakceptowała.
Ucieszył mnie fakt że rodzina Michała jest taka tradycyjna, z kolacją u Kubiaków czeka się do pierwszej gwiazdy a po kolacji wszyscy razem śpiewają kolędy. W mojej rodzinie nigdy tak nie było.
Po kolacji wigilijnej usiedliśmy wszyscy w salonie przy palącym się kominku i zajadaliśmy się ciastem które było bardzo pyszne.
-Marcela... mogę mieć na chwilę twoją uwagę?- podszedł do mnie Michał
-Jasne..- uśmiechnęłam się
-Widzisz chciałbym cię spytać w obecności mojej rodziny...Wyjdziesz za mnie?- spytał i z kieszeni wyjął małe czerwone pudełeczko
-Żartujesz?- zamurowało mnie
-Nie. Mówię poważnie.- otworzył pudełeczko a tam znajdował się piękny pierścionek.
-Ale... ale Misiek..- zaczęłam
-No więc?- spytał
-Tak.- uśmiechnęłam się i po chwili moje usta wylądowały na ustach Miśka
Dookoła rozległy się brawa a ja byłam wprost wniebowzięta.Michał wsunął mi na palec pierścionek i pocałował moją dłoń i dotarło do mnie że to się dzieje. To było takie nieoczekiwane ale romantyczne, no bo zrobił to przy całej jego rodzinie. Zaczęliśmy debatę nad datą ślubu. Miesiąc oczywiście z literą "R" na szczęście. Potem rozmowa zbiegła na temat rodziny.
-Marcela a tak właściwie to gdzie jest twoja rodzina?- wypalił Błażej
-Jak ty coś powiesz!- skarciła go żona
-To nic takiego. Jeśli chodzi o rodziców to nie wiem gdzie są chyba w Grecji a dziadkowie są u rodziny mojej babci. Gdyby była taka możliwość to z nimi spędziłabym święta.
-Dlaczego twoi rodzice nie przyjechali na święta?- spytał pan Jarek
-Oni nie obchodzą świąt. Nie lubią zimy i niczego co się z nią wiąże.
-Dla ciebie powinni zrobić wyjątek...
-Mamo!- przerwał jej Michał
-Gdyby im chociaż trochę na mnie zależało to by zrobili wyjątek. Kochali mnie tylko przez pierwsze dwa tygodnie mojego życia.- westchnęłam
-Co ty mówisz.?- oburzyła się mama Michała
-Mamo kiedyś ci to opowiemy ale nie dziś dobrze. To nie jest ani dzień ani chwila ok?!- odezwał się podirytowany Michał
Szybko zmieniliśmy temat na weselszy. W oczekiwaniu na pasterkę zaczęliśmy odpakowywać prezenty. Wtedy do drzwi zapukał jakiś gość. Pan Jarek poszedł otworzyć ale kiedy wrócił do salonu minę miał grobową.
-Michał masz gościa.. - powiedział
<Michał>
Święta zapowiadały się świetnie. Głównie dlatego że miałem oświadczyć się Marceli, i cała rodzina miała ją poznać.
Na szczęście Marcelinka przyjęła moje oświadczyny i teraz jestem naprawdę szczęśliwy. Wszystko było pięknie dopóki ktoś nie zapukał do drzwi. Okazało się że mam gościa. Gdy wszedłem do korytarza okazało się że to Monika.
-Co tu robisz?- zdziwiłem się
-Michał ja cię przepraszam że przychodzę do ciebie w wigilię ale my musimy porozmawiać. To ważne.- powiedziała a z jej oczu popłynęły łzy
-Dobrze. Chodźmy na górę.- westchnąłem ciężko ale się zgodziłem
-Michał ja...
-Dlaczego nie jesteś z rodziną. Wkońcu jest wigilia.?- przerwałem jej
-Nie mam kontaktu z rodziną. Nie chcą mnie znać. Wszystko przez to.- rozpięła płaszcz a wtedy zobaczyłem jej zaokrąglony brzuch
-Jesteś w ciąży?- wydukałem
-Tak, to 5 miesiąc. Ja nie przyszłam tu burzyć ci świat, po prostu uznałam że powinieneś wiedzieć że będziesz ojcem.
-To moje dziecko?- wytrzeszczyłem oczy
-Tu masz dokładny termin poczęcia się tego dziecka. To twoje dziecko Michał...
-Jasna cholera. Monika ja przed chwilą oświadczyłem się Marceli...- złapałem się za głowę
-Niczego od ciebie nie oczekuję. Chciałam żebyś wiedział poprostu...
-Boże Monika ty wiesz że to dziecko wszystko zmienia.
-Michał ja dam sobie radę. Chciałam tylko spytać czy dasz temu dziecku nazwisko?
-Oczywiście. Chcę mieć kontakt ze swoim dzieckiem.
-Pójdę już. Naprawdę niczego od ciebie nie chcę. Poradzę sobie.- zapięła kurtkę
-Ale ja chcę ci pomóc. To mój obowiązek.
-Cześć Michał.- pocałowała mnie w policzek i wyszła z pokoju
Usiadłem na łóżku i mimo moich sprzeciwów z oczu polały mi się łzy. I co ja mam teraz zrobić. Muszę powiedzieć tym na dole czego się dowiedziałem, ale przecież Marcela mnie znienawidzi. Z drugiej strony ma prawo wiedzieć. Szybko wytarłem oczy i zbiegłem do salonu gdzie rodzina miała świetne humory. Stanąłem drzwiach i patrzyłem jak tata obejmuje moją narzeczoną. Marcela śmieje się głośno kiedy Błażej ją łaskocze i w jej oczach widzę szczęście. Bez słowa siadam na kanapie i patrzę w palący się w kominku ogień.
Po chwili wszyscy cichną i patrzą w moją stronę. Wiem że to zły moment ale żaden nie będzie dobry by powiedzieć co się stało.
Marcela siada obok mnie i obejmuje mnie ręką
-W porządku Misiu?- spytała
-Nie..- odpowiedziałem po cichu
-Co się stało? Dlaczego masz taką minę?- spytała mama
-Co ona ci powiedziała?- wtrącił tata
-Kto?- ponowiła pytanie mama
-Monika. Byłą tu przed chwilą.- odpowiedział jej tata
-Michał powiedz coś.- wydusiła z siebie Marcela
-Będę ojcem.- wyszeptałem
-Cooo?- moja narzeczona zrobiła wielkie oczy
-Monika jest w ciąży. Będę ojcem.- odpowiedziałem już normalnym głosem
-----------------------------------------
Jestem :)
No i mamy punkt kulminacyjny tego bloga...
Na tym chyba skończy się sielanka u Kubiaków :(
Następny za jakiś tydzień może wcześniej :)
PAPA:***
-Niee ja zostaje. Nigdzie nie jadę.!- Usiadłam w sypialni na podłodze
-Co! Dlaczego?- koło mnie usiadł Michał
-A co jak oni mnie nie polubią albo zrobię coś nie tak. Lepiej zostanę w domu.
-Znowu to samo. Możesz przestać.! Jedziesz ze mną i nie ma innej opcji rozumiesz.
-Ale Misiek...- zaczęłam
-Nie ma ale. Jedziesz i już.- pocałował mnie w czoło i wyszedł
Michał dosyć często mnie wkurza ale bardzo go kocham. Cieszę się że w święta nie będę siedziała sama w domu, a poznam jego rodzinę. Teraz kolejny problem. W co się ubrać tak żeby spodobać się jego rodzicom. Po wybraniu zestawu dla siebie Michał zabrał nasze rzeczy do auta i ruszyliśmy w drogę. Oczywiście humor Kubiaka był wyśmienity mój odwrotnie. Znowu naszły mnie dziwne wątpliwości i bez słowa zaczęłam wpatrywać się w okno. Nagle w radio poleciała piosenka "Last Christmas" i zaczęłam sobie nucić pod nosem. Nawet nie wiem kiedy Michał zaczął śpiewać razem ze mną i zrobiło się wesoło. Miś jest świetnym sportowcem i przystojnym facetem ale głosu to mu Pan Bóg poskąpił. Potem jakoś spadły mi powieki i Michał obudził mnie przed domem Kubiaków. Szybko się ogarnęłam i wysiadłam z auta. Wtedy zachwycił mnie dom, był naprawdę piękny. Podeszłam do Miśka a ten wziął mnie za rękę i powoli weszliśmy do domu.
Michał zadzwonił dzwonkiem i po chwili w drzwiach zobaczyliśmy pana Jarosława.
-No jesteście. Mama już się martwiła.- uśmiechnął się
-Tak wolałem jechać wolniej. Tato to jest Marcelina moja dziewczyna.- Michał uśmiechnął się
-Miło mi cię poznać. No Michał naprawdę dobry wybór. Wchodźcie do domu bo jest zimno.
-Dzięki tato.- odpowiedział mu Misiek
-Dzień dobry.- pojawiła się mama Michałą
-Dzień dobry mamo. To jest Marcela.- Michał najpierw mamę przytulił a potem mnie przedstawił
-Jaka śliczna. Bardzo miło mi cię poznać.- przytuliła mnie
-Mnie też jest bardzo miło państwa poznać. Dziękuję że mogę z państwem spędzić te święta.
Pan Jarek zabrał ode mnie płaszcz. Mama Michała okazała się być miłą i bardzo ciepłą osobą. Pół godziny potem przyjechał brat Michała, Błażej z rodziną. Byłam trochę przytłoczona tym entuzjazmem z jakim mnie przywitali w rodzinie ale z drugiej strony cieszyłam się że rodzina Miśka mnie zaakceptowała.
Ucieszył mnie fakt że rodzina Michała jest taka tradycyjna, z kolacją u Kubiaków czeka się do pierwszej gwiazdy a po kolacji wszyscy razem śpiewają kolędy. W mojej rodzinie nigdy tak nie było.
Po kolacji wigilijnej usiedliśmy wszyscy w salonie przy palącym się kominku i zajadaliśmy się ciastem które było bardzo pyszne.
-Marcela... mogę mieć na chwilę twoją uwagę?- podszedł do mnie Michał
-Jasne..- uśmiechnęłam się
-Widzisz chciałbym cię spytać w obecności mojej rodziny...Wyjdziesz za mnie?- spytał i z kieszeni wyjął małe czerwone pudełeczko
-Żartujesz?- zamurowało mnie
-Nie. Mówię poważnie.- otworzył pudełeczko a tam znajdował się piękny pierścionek.
-Ale... ale Misiek..- zaczęłam
-No więc?- spytał
-Tak.- uśmiechnęłam się i po chwili moje usta wylądowały na ustach Miśka
Dookoła rozległy się brawa a ja byłam wprost wniebowzięta.Michał wsunął mi na palec pierścionek i pocałował moją dłoń i dotarło do mnie że to się dzieje. To było takie nieoczekiwane ale romantyczne, no bo zrobił to przy całej jego rodzinie. Zaczęliśmy debatę nad datą ślubu. Miesiąc oczywiście z literą "R" na szczęście. Potem rozmowa zbiegła na temat rodziny.
-Marcela a tak właściwie to gdzie jest twoja rodzina?- wypalił Błażej
-Jak ty coś powiesz!- skarciła go żona
-To nic takiego. Jeśli chodzi o rodziców to nie wiem gdzie są chyba w Grecji a dziadkowie są u rodziny mojej babci. Gdyby była taka możliwość to z nimi spędziłabym święta.
-Dlaczego twoi rodzice nie przyjechali na święta?- spytał pan Jarek
-Oni nie obchodzą świąt. Nie lubią zimy i niczego co się z nią wiąże.
-Dla ciebie powinni zrobić wyjątek...
-Mamo!- przerwał jej Michał
-Gdyby im chociaż trochę na mnie zależało to by zrobili wyjątek. Kochali mnie tylko przez pierwsze dwa tygodnie mojego życia.- westchnęłam
-Co ty mówisz.?- oburzyła się mama Michała
-Mamo kiedyś ci to opowiemy ale nie dziś dobrze. To nie jest ani dzień ani chwila ok?!- odezwał się podirytowany Michał
Szybko zmieniliśmy temat na weselszy. W oczekiwaniu na pasterkę zaczęliśmy odpakowywać prezenty. Wtedy do drzwi zapukał jakiś gość. Pan Jarek poszedł otworzyć ale kiedy wrócił do salonu minę miał grobową.
-Michał masz gościa.. - powiedział
<Michał>
Święta zapowiadały się świetnie. Głównie dlatego że miałem oświadczyć się Marceli, i cała rodzina miała ją poznać.
Na szczęście Marcelinka przyjęła moje oświadczyny i teraz jestem naprawdę szczęśliwy. Wszystko było pięknie dopóki ktoś nie zapukał do drzwi. Okazało się że mam gościa. Gdy wszedłem do korytarza okazało się że to Monika.
-Co tu robisz?- zdziwiłem się
-Michał ja cię przepraszam że przychodzę do ciebie w wigilię ale my musimy porozmawiać. To ważne.- powiedziała a z jej oczu popłynęły łzy
-Dobrze. Chodźmy na górę.- westchnąłem ciężko ale się zgodziłem
-Michał ja...
-Dlaczego nie jesteś z rodziną. Wkońcu jest wigilia.?- przerwałem jej
-Nie mam kontaktu z rodziną. Nie chcą mnie znać. Wszystko przez to.- rozpięła płaszcz a wtedy zobaczyłem jej zaokrąglony brzuch
-Jesteś w ciąży?- wydukałem
-Tak, to 5 miesiąc. Ja nie przyszłam tu burzyć ci świat, po prostu uznałam że powinieneś wiedzieć że będziesz ojcem.
-To moje dziecko?- wytrzeszczyłem oczy
-Tu masz dokładny termin poczęcia się tego dziecka. To twoje dziecko Michał...
-Jasna cholera. Monika ja przed chwilą oświadczyłem się Marceli...- złapałem się za głowę
-Niczego od ciebie nie oczekuję. Chciałam żebyś wiedział poprostu...
-Boże Monika ty wiesz że to dziecko wszystko zmienia.
-Michał ja dam sobie radę. Chciałam tylko spytać czy dasz temu dziecku nazwisko?
-Oczywiście. Chcę mieć kontakt ze swoim dzieckiem.
-Pójdę już. Naprawdę niczego od ciebie nie chcę. Poradzę sobie.- zapięła kurtkę
-Ale ja chcę ci pomóc. To mój obowiązek.
-Cześć Michał.- pocałowała mnie w policzek i wyszła z pokoju
Usiadłem na łóżku i mimo moich sprzeciwów z oczu polały mi się łzy. I co ja mam teraz zrobić. Muszę powiedzieć tym na dole czego się dowiedziałem, ale przecież Marcela mnie znienawidzi. Z drugiej strony ma prawo wiedzieć. Szybko wytarłem oczy i zbiegłem do salonu gdzie rodzina miała świetne humory. Stanąłem drzwiach i patrzyłem jak tata obejmuje moją narzeczoną. Marcela śmieje się głośno kiedy Błażej ją łaskocze i w jej oczach widzę szczęście. Bez słowa siadam na kanapie i patrzę w palący się w kominku ogień.
Po chwili wszyscy cichną i patrzą w moją stronę. Wiem że to zły moment ale żaden nie będzie dobry by powiedzieć co się stało.
Marcela siada obok mnie i obejmuje mnie ręką
-W porządku Misiu?- spytała
-Nie..- odpowiedziałem po cichu
-Co się stało? Dlaczego masz taką minę?- spytała mama
-Co ona ci powiedziała?- wtrącił tata
-Kto?- ponowiła pytanie mama
-Monika. Byłą tu przed chwilą.- odpowiedział jej tata
-Michał powiedz coś.- wydusiła z siebie Marcela
-Będę ojcem.- wyszeptałem
-Cooo?- moja narzeczona zrobiła wielkie oczy
-Monika jest w ciąży. Będę ojcem.- odpowiedziałem już normalnym głosem
-----------------------------------------
Jestem :)
No i mamy punkt kulminacyjny tego bloga...
Na tym chyba skończy się sielanka u Kubiaków :(
Następny za jakiś tydzień może wcześniej :)
PAPA:***
czwartek, 18 września 2014
Rozdział 28.
<Marcela>
Byłam wściekła. Nie dosyć że nie mogłam zobaczyć się z Pauliną to lekarze nie chcieli mi nic powiedzieć. Niecierpliwie czekałam na jakieś wieści o mojej przyjaciółce. Michał wziął mnie na kolana i mocno przytulił. Widziałam jak Andrea usiadł naprzeciwko nas i cały czas mnie obserwował ale nie obchodziło mnie to. Chciałam zobaczyć Paulinę i upewnić się że nic jej nie jest. Kiedy Misiek poszedł do automatu po gorącą czekoladę Andrea usiadł obok mnie.
-Widzę że jesteś z nim szczęśliwa.
-O czym mówisz?- spytałam
-O Michale. Lubisz go co??
-Ja go kocham Radek. I wiem że on też mnie kocha.
-Jesteś bardzo pewna jego uczuć.!
-O co ci chodzi co? Dlaczego drążysz ten temat.- zirytowałam się
-O nic. Poprostu się martwię żeby cię nie zranił i tyle.
-To przestań się martwić. Jestem dorosła i szczęśliwa, nie potrzebuję niani ok?
-Ok przepraszam. Wiesz co, on cię bardzo zmienił. Nie poznaję cię. Nigdy taka nie byłaś...
-Może mnie nie znałeś nie pomyślałeś o tym. Nie wiesz ile przeszłam w życiu, nie masz o niczym pojęcia.!- do oczu napłynęły mi łzy
-Jestem.!- usłyszałam głos Michała
-Super.- wytarłam oczy
-Co się stało?- Michał spojrzał wrogo na Radka
-Martwię się o Paulinę. Czemu to tyle trwa...
-Nie przejmuj się. Paolka to silna dziewczyna i wyjdzie z tego cało.
-Mam nadzieję. Ona jest mi bardzo bliska.
-Marsi nie martw się już. Będzie dobrze.- wtrącił Radek
-Masz wypij. Cała się trzęsiesz.- Michał podał mi kubek z czekoladą
-Dziękuję.- upiłam łyk gorącego napoju
-Marcela?- usłyszałam znajomy głos
-Paulina.! Nareszcie, jak się czujesz!- szybko podeszłam do przyjaciółki
-Nic mi nie jest, trochę siniaków i otarć. Robili mi tomografię głowy dlatego długo zeszło. Co ty tu robisz?
-Jak to co. Jestem, strasznie się martwiłam.
-Serio, jakoś ostatnio średnio szukałaś ze mną kontaktu.- odburknęła
-O czym ty mówisz!?- zdziwiłam się
-A o tym że odkąd masz Michała naszej przyjaźni już nie ma. Masz nowych znajomych i nie masz czasu dla mnie.
-Paulina to nie jest tak... Ja...
-Daj spokój. Wracaj do swojego idealnego świata pełnego siatkarzy i daj mi spokój. Koniec z naszą przyjaźnią. Cześć.
-Ale, poczekaj Paulina! Pogadajmy co??!
-Chodź Radek!- powiedziała tylko do Radka i oboje wyszli
Długo przeżywałam to co zaszło między mną a Pauliną. Po powrocie do domu usiadłam w salonie i próbowałam dodzwonić się do koleżanki ale ta odrzucała każde połączenie ode mnie. Byłam załamana. Zawsze byłyśmy jak siostry ale teraz coś się zmieniło. Co mnie zdziwiło?! Że Radek jest jej tak bliski.
Siedziałam w salonie cały czas próbując się do niej dodzwonić, a Michał brał w tym czasie prysznic.
-Daj już dziś spokój. Paulina do jutra ochłonie i wtedy pogadacie. Dziś sporo przeszła więc może zwyczajnie śpi- w pokoju pojawił się Michał
-Może masz rację. Dam jej spać ale nie rozumiem dlaczego się tak zachowała. Nie wiem co się z nią dzieje. Ostatnio mnie unikała.
-Jutro do niej zadzwonisz. Teraz chodźmy spać ok.?
-Ok tylko wezmę szybki prysznic.
Po wyjściu z łazienki od razu się położyłam. Michał objął mnie mocno i wtuleni w siebie szybko oboje zasnęliśmy.
<Michał>
Ze smutkiem patrzę na to jak moja Marcela cierpi. Paulina zrobiła jej okropną przykrość w tym szpitalu. Jeszcze ten Radek... Ten koleś strasznie działa mi na nerwy, jeszcze dziś zauważyłem że zdenerwował Marcelkę gdy zostawiłem ich samych w poczekalni. Po powrocie do domu nie potrafiłem jej pocieszyć.
Kiedy się rano obudziłem okazało się że w łóżku jestem sam. Musiałem wstać i iść na trening więc od razu poszedłem pod prysznic. Kiedy wszedłem do kuchni na stole leżał talerz pełen kanapek a w ekspresie była świeża kawa. Usiadłem przy stole i zacząłem jeść kanapki. Okazało się że obok talerza moja dziewczyna zostawiła mi kartkę.
"Poszłam na spotkanie z Pauliną. Miłego treningu, kocham... Marcela"
Uśmiechnąłem się delikatnie i wróciłem do jedzenia. Dopiero teraz dotarło do mnie która jest godzina więc w biegu chwyciłem torbę i wyszedłem z mieszkania. Na szczęście korki mnie ominęły więc szybko dotarłem na halę.
Trening był w sumie lekki. Trochę wygłupów i meczyk dla formy. Razem z Wojtaszkiem gnębiliśmy Popiwczaka kiedy usłyszałem głos trenera
-Kubiak pozwól tu na chwilę.
-Ale Kuba sam zaczął trenerze.!- krzyknąłem patrząc na Damiana
-Mnie nie obchodzi kto zaczął. Masz gościa.
-Gościa?- zdziwiłem się i wtedy zobaczyłem zapłakaną Marcelę
-Michał...- wyszeptała i szybko się we mnie wtuliła
-Co się stało?
-To koniec. Nie mam już przyjaciółki. Jak mogła mi to zrobić?
-Michał, masz wolne. Zabierz ją do domu i się nią zajmij.- wtrącił trener
-Dziękuje trenerze. Marcela, poczekaj tu zaraz wrócę ok?
-Yhymm...- pokiwała głową
Całą drogę do domu Marcela nie odezwała się ani słowem. Patrzyła tylko w szybę a z jej oczu co chwila wypływała łza. Co ta pierdolnięta Paulina jej powiedziała że ta aż tak to przeżywa.
Kiedy weszliśmy do mieszkania postanowiłem wypytać moją brunetkę co takiego się stało na jej spotkaniu z przyjaciółką. Zrobiłem nam herbatę i oboje usiedliśmy w salonie.
-Marcelka co się stało?- spytałem
-Ona kazała mi wybierać. Albo ty albo ona...- odpowiedziała mi po cichu
-Ale... ale dlaczego?- zdziwiłem się
-Stwierdziła że odkąd jesteśmy razem nie mam dla niej czasu i nie zachowuję się jak przyjaciółka. Postawiła mi ultimatum.!
-I co??
-Wybór był oczywisty. Wybrałam ciebie. Gdyby była moją przyjaciółką nie kazała by mi wybierać.!
-Strasznie mi przykro kochanie.! - mocno ja przytuliłem
-Ona spotyka się z Radkiem. To on tak na nią działa jestem pewna.!
-Nie przejmuj się, niedługo święta a w następnym sezonie zamieszkamy w Rzeszowie. Paulina widocznie nigdy nie była twoją przyjaciółką.
-Masz rację. Nie potrzebuję jej. Mam ciebie i to jest najważniejsze.- pocałowała mnie delikatnie
-------------------------------
Wiem, należy mi się solidne lanie za to opóźnienie :)
Wybaczcie mi ale ostatnio z niczym nie wyrabiam:((
Najważniejsze są mistrzostwa i dzisiejsza wygrana POLAKÓW.!
Za kilka dni następny:) Buziaki :***
Byłam wściekła. Nie dosyć że nie mogłam zobaczyć się z Pauliną to lekarze nie chcieli mi nic powiedzieć. Niecierpliwie czekałam na jakieś wieści o mojej przyjaciółce. Michał wziął mnie na kolana i mocno przytulił. Widziałam jak Andrea usiadł naprzeciwko nas i cały czas mnie obserwował ale nie obchodziło mnie to. Chciałam zobaczyć Paulinę i upewnić się że nic jej nie jest. Kiedy Misiek poszedł do automatu po gorącą czekoladę Andrea usiadł obok mnie.
-Widzę że jesteś z nim szczęśliwa.
-O czym mówisz?- spytałam
-O Michale. Lubisz go co??
-Ja go kocham Radek. I wiem że on też mnie kocha.
-Jesteś bardzo pewna jego uczuć.!
-O co ci chodzi co? Dlaczego drążysz ten temat.- zirytowałam się
-O nic. Poprostu się martwię żeby cię nie zranił i tyle.
-To przestań się martwić. Jestem dorosła i szczęśliwa, nie potrzebuję niani ok?
-Ok przepraszam. Wiesz co, on cię bardzo zmienił. Nie poznaję cię. Nigdy taka nie byłaś...
-Może mnie nie znałeś nie pomyślałeś o tym. Nie wiesz ile przeszłam w życiu, nie masz o niczym pojęcia.!- do oczu napłynęły mi łzy
-Jestem.!- usłyszałam głos Michała
-Super.- wytarłam oczy
-Co się stało?- Michał spojrzał wrogo na Radka
-Martwię się o Paulinę. Czemu to tyle trwa...
-Nie przejmuj się. Paolka to silna dziewczyna i wyjdzie z tego cało.
-Mam nadzieję. Ona jest mi bardzo bliska.
-Marsi nie martw się już. Będzie dobrze.- wtrącił Radek
-Masz wypij. Cała się trzęsiesz.- Michał podał mi kubek z czekoladą
-Dziękuję.- upiłam łyk gorącego napoju
-Marcela?- usłyszałam znajomy głos
-Paulina.! Nareszcie, jak się czujesz!- szybko podeszłam do przyjaciółki
-Nic mi nie jest, trochę siniaków i otarć. Robili mi tomografię głowy dlatego długo zeszło. Co ty tu robisz?
-Jak to co. Jestem, strasznie się martwiłam.
-Serio, jakoś ostatnio średnio szukałaś ze mną kontaktu.- odburknęła
-O czym ty mówisz!?- zdziwiłam się
-A o tym że odkąd masz Michała naszej przyjaźni już nie ma. Masz nowych znajomych i nie masz czasu dla mnie.
-Paulina to nie jest tak... Ja...
-Daj spokój. Wracaj do swojego idealnego świata pełnego siatkarzy i daj mi spokój. Koniec z naszą przyjaźnią. Cześć.
-Ale, poczekaj Paulina! Pogadajmy co??!
-Chodź Radek!- powiedziała tylko do Radka i oboje wyszli
Długo przeżywałam to co zaszło między mną a Pauliną. Po powrocie do domu usiadłam w salonie i próbowałam dodzwonić się do koleżanki ale ta odrzucała każde połączenie ode mnie. Byłam załamana. Zawsze byłyśmy jak siostry ale teraz coś się zmieniło. Co mnie zdziwiło?! Że Radek jest jej tak bliski.
Siedziałam w salonie cały czas próbując się do niej dodzwonić, a Michał brał w tym czasie prysznic.
-Daj już dziś spokój. Paulina do jutra ochłonie i wtedy pogadacie. Dziś sporo przeszła więc może zwyczajnie śpi- w pokoju pojawił się Michał
-Może masz rację. Dam jej spać ale nie rozumiem dlaczego się tak zachowała. Nie wiem co się z nią dzieje. Ostatnio mnie unikała.
-Jutro do niej zadzwonisz. Teraz chodźmy spać ok.?
-Ok tylko wezmę szybki prysznic.
Po wyjściu z łazienki od razu się położyłam. Michał objął mnie mocno i wtuleni w siebie szybko oboje zasnęliśmy.
<Michał>
Ze smutkiem patrzę na to jak moja Marcela cierpi. Paulina zrobiła jej okropną przykrość w tym szpitalu. Jeszcze ten Radek... Ten koleś strasznie działa mi na nerwy, jeszcze dziś zauważyłem że zdenerwował Marcelkę gdy zostawiłem ich samych w poczekalni. Po powrocie do domu nie potrafiłem jej pocieszyć.
Kiedy się rano obudziłem okazało się że w łóżku jestem sam. Musiałem wstać i iść na trening więc od razu poszedłem pod prysznic. Kiedy wszedłem do kuchni na stole leżał talerz pełen kanapek a w ekspresie była świeża kawa. Usiadłem przy stole i zacząłem jeść kanapki. Okazało się że obok talerza moja dziewczyna zostawiła mi kartkę.
"Poszłam na spotkanie z Pauliną. Miłego treningu, kocham... Marcela"
Uśmiechnąłem się delikatnie i wróciłem do jedzenia. Dopiero teraz dotarło do mnie która jest godzina więc w biegu chwyciłem torbę i wyszedłem z mieszkania. Na szczęście korki mnie ominęły więc szybko dotarłem na halę.
Trening był w sumie lekki. Trochę wygłupów i meczyk dla formy. Razem z Wojtaszkiem gnębiliśmy Popiwczaka kiedy usłyszałem głos trenera
-Kubiak pozwól tu na chwilę.
-Ale Kuba sam zaczął trenerze.!- krzyknąłem patrząc na Damiana
-Mnie nie obchodzi kto zaczął. Masz gościa.
-Gościa?- zdziwiłem się i wtedy zobaczyłem zapłakaną Marcelę
-Michał...- wyszeptała i szybko się we mnie wtuliła
-Co się stało?
-To koniec. Nie mam już przyjaciółki. Jak mogła mi to zrobić?
-Michał, masz wolne. Zabierz ją do domu i się nią zajmij.- wtrącił trener
-Dziękuje trenerze. Marcela, poczekaj tu zaraz wrócę ok?
-Yhymm...- pokiwała głową
Całą drogę do domu Marcela nie odezwała się ani słowem. Patrzyła tylko w szybę a z jej oczu co chwila wypływała łza. Co ta pierdolnięta Paulina jej powiedziała że ta aż tak to przeżywa.
Kiedy weszliśmy do mieszkania postanowiłem wypytać moją brunetkę co takiego się stało na jej spotkaniu z przyjaciółką. Zrobiłem nam herbatę i oboje usiedliśmy w salonie.
-Marcelka co się stało?- spytałem
-Ona kazała mi wybierać. Albo ty albo ona...- odpowiedziała mi po cichu
-Ale... ale dlaczego?- zdziwiłem się
-Stwierdziła że odkąd jesteśmy razem nie mam dla niej czasu i nie zachowuję się jak przyjaciółka. Postawiła mi ultimatum.!
-I co??
-Wybór był oczywisty. Wybrałam ciebie. Gdyby była moją przyjaciółką nie kazała by mi wybierać.!
-Strasznie mi przykro kochanie.! - mocno ja przytuliłem
-Ona spotyka się z Radkiem. To on tak na nią działa jestem pewna.!
-Nie przejmuj się, niedługo święta a w następnym sezonie zamieszkamy w Rzeszowie. Paulina widocznie nigdy nie była twoją przyjaciółką.
-Masz rację. Nie potrzebuję jej. Mam ciebie i to jest najważniejsze.- pocałowała mnie delikatnie
-------------------------------
Wiem, należy mi się solidne lanie za to opóźnienie :)
Wybaczcie mi ale ostatnio z niczym nie wyrabiam:((
Najważniejsze są mistrzostwa i dzisiejsza wygrana POLAKÓW.!
Za kilka dni następny:) Buziaki :***
wtorek, 2 września 2014
Rozdział 27.
<Marcela>
Potrzebowałam chwili ciszy. Chciałam wszystko przemyśleć i poukładać w mojej głowie. Mam nadzieję że Michał zrozumie że potrzebowałam chwili na osobności. Po długim spacerze wkońcu zrozumiałam całą tą sytuację i postanowiłam wrócić do domu. Kiedy wróciłam do domu Zbyszek gotował makaron na obiad.
-Pomóc ci?- spytałam
-Oo wróciłaś już. Nie dzięki lepiej idź i pogadaj z Miśkiem. On czeka na ciebie.
-Gdzie jest?
-W waszym pokoju. Odkąd wyszłaś stamtąd nie wychodzi.
-Ok. To ja pójdę do niego.
Wyszłam z kuchni i skierowałam się do pokoju w którym siedział Michał. Przed otworzeniem drzwi wzięłam jeszcze głęboki wdech i powoli weszłam do pokoju. Michał siedział nieruchomo na łóżku ale widząc mnie w drzwiach wstał.
-Michał ja... Przepraszam.- powiedziałam
-Marcela czy ty...
-Wybacz że tak wyszłam ale musiałam sobie to poukładać.
-I co poukładałaś sobie wszystko?
-Tak ja cię przepraszam. Powinnam była od razu ci to powiedzieć.
-Powiedzieć co?- wydukał
-Nie ważne co czuje do mnie Bartek. Kocham tylko ciebie i nic poza tym się nie liczy. Chcę wrócić z tobą do naszego domu i zapomnieć o całej tej sytuacji.
-Boże Marcelka tak się bałem że mnie zostawisz!- Michał odetchnął i szybko mnie przytulił
-Może i Bartek mnie kocha ale to ty mi skradłeś serce. To ciebie kocham Misiek.
-Tak bardzo cię kocham Marcela. Bałem się że cię stracę!- powiedział i wpił się w moje usta
-Nie stracisz mnie nie martw się. Jestem tylko twoja.
Po zjedzeniu obiadu wsiedliśmy w auto i ruszyliśmy w drogę do domu. Zbyszek obiecał że nas odwiedzi a ja nie chciałam spotkać się z Bartkiem więc pośpieszyłam nasz wyjazd. Jakoś o 21.00 weszliśmy do domu a ja od razu padłam na kanapę. Michał zamówił pizzę więc postanowiłam wziąć szybki prysznic. Po 25 minutach wyszłam z łazienki i wtedy Misiek poszedł się odświeżyć.
Kiedy mój ukochany brał prysznic zadzwonił dzwonek do drzwi. Z myślą że to dostawca wzięłam portfel do ręki i podeszłam do drzwi. Otworzyłam i wtedy moim oczom ukazał się Kurek. W jego oczach zobaczyłam ból i łzy.
-Co tu robisz!?-spytałam
-Chce pogadać. Możemy?
-Dobra. Wejdź.- otworzyłam szerzej drzwi.
-Nie tu. Chodźmy na spacer co??
-No... Ok tylko zostawię Michałowi wiadomość.
Napisałam Miśkowi kartkę i po zamknięciu drzwi na klucz wyszliśmy z Bartkiem z klatki. Zaproponowałam mu spacer po naszym parku a ten bez wahania się zgodził.
-No więc.?- spytałam
-Więc chciałem ci to wyjaśnić.
-Ale co wyjaśnić!?
-Wiesz o moich uczuciach do ciebie nie udawaj. Chcę ci to wytłumaczyć.
-Bartek tu nie ma czego tłumaczyć, ja kocham Michała- zaczęłam
-Wiem i dlatego nie chciałem żebyś wiedziała o tym co do ciebie czuje. Nie chcę mieszać ci w życiu ok?
-No przez ciebie zaczęłam się zastanawiać czy czasem cię nie kocham.!- roześmiałam się
-Jak to?- ten się zdziwił
-Normalnie. Cały dzień zastanawiałam się co do ciebie czuje ale jestem pewna że chcę być z Michałem.
-Rozumiem. Mimo wszystko nie chcę stracić twojej przyjaźni. Mam nadzieję że niczego nie popsułem.
-Spokojnie. Między nami jest ok.
<Michał>
Kiedy wyszedłem z łazienki zdziwiło mnie to że nigdzie nie ma Marceli. W kuchni zobaczyłem tylko małą karteczkę z notatką dla mnie
"Misiu musiałam wyjść na chwilę. Niedługo wrócę. Kocham Marcela."
Zaczęło mnie zastanawiać dlaczego Marcela wyszła. Nic nie wspominała że ma coś do załatwienia.
Odebrałem pizzę i usiadłem w salonie. Stwierdziłem że poczekam aż brunetka wróci i razem zjemy. Minęło może 10 minut kiedy usłyszałem jak otwierają się nasze drzwi. Po chwili do salonu weszła moja Marcela.
-Oj Michaś trzeba było zjeść, nie czekać na mnie.
-Chciałem zjeść razem z tobą. Co się stało że musiałaś wyjść?
-Wiesz... Kiedy się kąpałeś przyszedł Bartek. Chciał pogadać więc poszliśmy na spacer.
-Kurek? Czego chciał??
-Wyjaśnił mi tą sytuację powiedziałam mu że cię kocham i zaproponowałam mu przyjaźń.
-Naprawdę?- zdziwiłem się
-Tak, ile razy jeszcze będę ci musiała udowadniać że to ciebie kocham co?
-Codziennie przez całe nasze wspólne życie.!- odpowiedziałem i chwilę potem złączyłem nasze usta w pocałunku
-Michał...jedzenie...- szepnęła mi Marcela
-Nie na to mam teraz ochotę.!- krzyknąłem i wziąłem ją szybko na ręce
Szybko wylądowaliśmy w sypialni. Marcela szybko pozbyła się moich ubrań a i ja nie byłem jej dłużny. Wieczór spędziliśmy w łóżku robiąc to co lubimy najbardziej- poznawaliśmy siebie i nasze ciała.
W pewnej chwili zadzwonił telefon. To telefon mojej brunetki.
-Nie odbieraj.- jęknąłem
-A co jeśli to coś ważnego...
-No proszę....- zrobiłem kocie oczy
-To tylko sekunda.- pocałowała mnie szybko i chwyciła za komórkę
-Słucham?- odezwała się do słuchawki
-.........
-Ale jak to?
-..........
-Radek ale skąd ty to wiesz?
-.........
-Już tam jadę. Daj mi 10 minut ok?
-.........
-Niedługo będę. Pa.!- rozłączyła się
Co się stało?- spytałem
-To był Radek. Muszę jechać.!
-No tyle to ja wiem. Ale co się dzieje?
-Chodzi o Paulinę...- zaczęła się ubierać
-Do cholery, powiesz mi konkretnie o co chodzi.!- zdenerwowałem się
-Paulina chyba miała wypadek. Ja muszę jechać.- odpowiedziała ze łzami w oczach
-To czemu od razu nic nie mówisz. Jadę z tobą.!- wstałem szybko z łóżka
Po 10 minutach byliśmy już w drodze do szpitala który wskazał Radek. Marcela cała się trzęsła dlatego objąłem ją mocno i razem ruszyliśmy na SOR gdzie od razu zobaczyłem Radka. Nie byłem zachwycony jego widokiem no ale co moglem zrobić, mocniej przyciągnąłem do siebie brunetkę i ruszyliśmy w stronę jej przyjaciela.
------------------------
Jestem.
Następny za kilka dni, najpóźniej za tydzień :)
Dziś oglądamy meczyk z Australią mocno trzymamy kciuki.!
Do następnego:***
Potrzebowałam chwili ciszy. Chciałam wszystko przemyśleć i poukładać w mojej głowie. Mam nadzieję że Michał zrozumie że potrzebowałam chwili na osobności. Po długim spacerze wkońcu zrozumiałam całą tą sytuację i postanowiłam wrócić do domu. Kiedy wróciłam do domu Zbyszek gotował makaron na obiad.
-Pomóc ci?- spytałam
-Oo wróciłaś już. Nie dzięki lepiej idź i pogadaj z Miśkiem. On czeka na ciebie.
-Gdzie jest?
-W waszym pokoju. Odkąd wyszłaś stamtąd nie wychodzi.
-Ok. To ja pójdę do niego.
Wyszłam z kuchni i skierowałam się do pokoju w którym siedział Michał. Przed otworzeniem drzwi wzięłam jeszcze głęboki wdech i powoli weszłam do pokoju. Michał siedział nieruchomo na łóżku ale widząc mnie w drzwiach wstał.
-Michał ja... Przepraszam.- powiedziałam
-Marcela czy ty...
-Wybacz że tak wyszłam ale musiałam sobie to poukładać.
-I co poukładałaś sobie wszystko?
-Tak ja cię przepraszam. Powinnam była od razu ci to powiedzieć.
-Powiedzieć co?- wydukał
-Nie ważne co czuje do mnie Bartek. Kocham tylko ciebie i nic poza tym się nie liczy. Chcę wrócić z tobą do naszego domu i zapomnieć o całej tej sytuacji.
-Boże Marcelka tak się bałem że mnie zostawisz!- Michał odetchnął i szybko mnie przytulił
-Może i Bartek mnie kocha ale to ty mi skradłeś serce. To ciebie kocham Misiek.
-Tak bardzo cię kocham Marcela. Bałem się że cię stracę!- powiedział i wpił się w moje usta
-Nie stracisz mnie nie martw się. Jestem tylko twoja.
Po zjedzeniu obiadu wsiedliśmy w auto i ruszyliśmy w drogę do domu. Zbyszek obiecał że nas odwiedzi a ja nie chciałam spotkać się z Bartkiem więc pośpieszyłam nasz wyjazd. Jakoś o 21.00 weszliśmy do domu a ja od razu padłam na kanapę. Michał zamówił pizzę więc postanowiłam wziąć szybki prysznic. Po 25 minutach wyszłam z łazienki i wtedy Misiek poszedł się odświeżyć.
Kiedy mój ukochany brał prysznic zadzwonił dzwonek do drzwi. Z myślą że to dostawca wzięłam portfel do ręki i podeszłam do drzwi. Otworzyłam i wtedy moim oczom ukazał się Kurek. W jego oczach zobaczyłam ból i łzy.
-Co tu robisz!?-spytałam
-Chce pogadać. Możemy?
-Dobra. Wejdź.- otworzyłam szerzej drzwi.
-Nie tu. Chodźmy na spacer co??
-No... Ok tylko zostawię Michałowi wiadomość.
Napisałam Miśkowi kartkę i po zamknięciu drzwi na klucz wyszliśmy z Bartkiem z klatki. Zaproponowałam mu spacer po naszym parku a ten bez wahania się zgodził.
-No więc.?- spytałam
-Więc chciałem ci to wyjaśnić.
-Ale co wyjaśnić!?
-Wiesz o moich uczuciach do ciebie nie udawaj. Chcę ci to wytłumaczyć.
-Bartek tu nie ma czego tłumaczyć, ja kocham Michała- zaczęłam
-Wiem i dlatego nie chciałem żebyś wiedziała o tym co do ciebie czuje. Nie chcę mieszać ci w życiu ok?
-No przez ciebie zaczęłam się zastanawiać czy czasem cię nie kocham.!- roześmiałam się
-Jak to?- ten się zdziwił
-Normalnie. Cały dzień zastanawiałam się co do ciebie czuje ale jestem pewna że chcę być z Michałem.
-Rozumiem. Mimo wszystko nie chcę stracić twojej przyjaźni. Mam nadzieję że niczego nie popsułem.
-Spokojnie. Między nami jest ok.
<Michał>
Kiedy wyszedłem z łazienki zdziwiło mnie to że nigdzie nie ma Marceli. W kuchni zobaczyłem tylko małą karteczkę z notatką dla mnie
"Misiu musiałam wyjść na chwilę. Niedługo wrócę. Kocham Marcela."
Zaczęło mnie zastanawiać dlaczego Marcela wyszła. Nic nie wspominała że ma coś do załatwienia.
Odebrałem pizzę i usiadłem w salonie. Stwierdziłem że poczekam aż brunetka wróci i razem zjemy. Minęło może 10 minut kiedy usłyszałem jak otwierają się nasze drzwi. Po chwili do salonu weszła moja Marcela.
-Oj Michaś trzeba było zjeść, nie czekać na mnie.
-Chciałem zjeść razem z tobą. Co się stało że musiałaś wyjść?
-Wiesz... Kiedy się kąpałeś przyszedł Bartek. Chciał pogadać więc poszliśmy na spacer.
-Kurek? Czego chciał??
-Wyjaśnił mi tą sytuację powiedziałam mu że cię kocham i zaproponowałam mu przyjaźń.
-Naprawdę?- zdziwiłem się
-Tak, ile razy jeszcze będę ci musiała udowadniać że to ciebie kocham co?
-Codziennie przez całe nasze wspólne życie.!- odpowiedziałem i chwilę potem złączyłem nasze usta w pocałunku
-Michał...jedzenie...- szepnęła mi Marcela
-Nie na to mam teraz ochotę.!- krzyknąłem i wziąłem ją szybko na ręce
Szybko wylądowaliśmy w sypialni. Marcela szybko pozbyła się moich ubrań a i ja nie byłem jej dłużny. Wieczór spędziliśmy w łóżku robiąc to co lubimy najbardziej- poznawaliśmy siebie i nasze ciała.
W pewnej chwili zadzwonił telefon. To telefon mojej brunetki.
-Nie odbieraj.- jęknąłem
-A co jeśli to coś ważnego...
-No proszę....- zrobiłem kocie oczy
-To tylko sekunda.- pocałowała mnie szybko i chwyciła za komórkę
-Słucham?- odezwała się do słuchawki
-.........
-Ale jak to?
-..........
-Radek ale skąd ty to wiesz?
-.........
-Już tam jadę. Daj mi 10 minut ok?
-.........
-Niedługo będę. Pa.!- rozłączyła się
Co się stało?- spytałem
-To był Radek. Muszę jechać.!
-No tyle to ja wiem. Ale co się dzieje?
-Chodzi o Paulinę...- zaczęła się ubierać
-Do cholery, powiesz mi konkretnie o co chodzi.!- zdenerwowałem się
-Paulina chyba miała wypadek. Ja muszę jechać.- odpowiedziała ze łzami w oczach
-To czemu od razu nic nie mówisz. Jadę z tobą.!- wstałem szybko z łóżka
Po 10 minutach byliśmy już w drodze do szpitala który wskazał Radek. Marcela cała się trzęsła dlatego objąłem ją mocno i razem ruszyliśmy na SOR gdzie od razu zobaczyłem Radka. Nie byłem zachwycony jego widokiem no ale co moglem zrobić, mocniej przyciągnąłem do siebie brunetkę i ruszyliśmy w stronę jej przyjaciela.
------------------------
Jestem.
Następny za kilka dni, najpóźniej za tydzień :)
Dziś oglądamy meczyk z Australią mocno trzymamy kciuki.!
Do następnego:***
wtorek, 26 sierpnia 2014
Rozdział 26.
<Marcela>
Długo szukałam Michała który gdzieś zniknął. W sumie Bartka też gdzieś wcięło. Postanowiłam sprawdzić na balkonie czy tam nie ma mojego chłopaka. Mój instynkt mnie nie zawiódł i obaj byli na tarasie. Co dziwne chyba się kłócili nie wiem o co poszło ale postanowiłam się przysłuchać o co chodzi
-Misiek jaaa...- wydukał Bartek
-Odpowiedz mi.
-Kocham to chciałeś usłyszeć. Kocham tą dziewczynę najbardziej na świecie. Zadowolony??
-Kuraś ona o tym wie??- spytał mój Michał w panice a mi zapadło się coś w piersi
-Nie wie i nie martw się póki jest szczęśliwa się nie dowie. Nie chce psuć niczego to co do niej czuje trzymam dla siebie ok.
-Bartek nie wiem co powiedzieć. Stary ja...
-Nic nie mów. Poprostu nie mów.- westchnął cicho Kurek
-Tu jesteście.!- postanowiłam wkroczyć
-Marcelka kochanie tak my tylko rozmawiamy.
-O czym?
-O pracy!- szybko odpowiedział Bartek
-Aha Misiu chodźmy tańczyć co.?
-Jasne. Idziemy.!- Michał pocałował mnie w czoło i weszliśmy do środka
Przez resztę wieczoru nie drążyłam tematu Bartka. Wiedziałam od razu że wtedy na tarasie rozmawiali o mnie. Bartek naprawdę mnie kocha?! To jakiś żart?? Nie potrafię sobie z tym poradzić dla mnie to jest niemożliwe.
Do mieszkania Zbyszka wróciliśmy jakoś po 4 nad ranem. Od razu położyłam się chciałam się chwilę przespać. Michał od razu po wtuleniu się w moje plecy zasnął, w przeciwieństwie do mnie. Nie potrafiłam wyrzucić z głowy słów Bartka "Kocham tą dziewczynę najbardziej na świecie".
Wymknęłam się z łóżka i wyszłam do kuchni zrobić sobie mocną kawę. Usiadłam na parapecie w salonie i bez ruchu patrzyłam na widok miasta za oknem. Dziś jestem umówiona z Bartkiem, jak ja mam się zachować? Może odwołać nasze spotkanie?
W głowie mam mnóstwo pytań, i totalny mętlik. Upiłam łyk kawy kiedy usłyszałam głos Zbyszka
-Marcela? Czemu nie śpisz?
-Zbyszek. Yyy jakoś nie mogę...- wytarłam łzę z policzka
-Ejj co jest? Coś się stało?
-Nie ja poprostu... sama nie wiem.- rozpłakałam się
-Poczekaj wezmę kawę i pogadamy.- uśmiechnął się do mnie
-Nie wiem czy chcę o tym gadać.- westchnęłam
-Nawet nie wiesz jak czasami rozmowa pomaga. Mów co jest.!?
-Bo na imprezie nie mogłam znaleźć Bartka i Miśka. Obaj zniknęli..- zaczęłam
-No i? Co dalej??
-Znalazłam ich na tarasie. Usłyszałam jak Misiek spytał Bartka czy ją kocha. Bartek powiedział że tak i to bardzo. Jestem pewna że mówili o mnie...
-Skąd ta pewność może Bartek znalazł sobie kogoś.?
-Kiedy spytałam o czym rozmawiali Bartek powiedział że o pracy. Poza tym jego spojrzenie było pełne smutku i cierpienia. Patrzył na mnie tak.. tak inaczej.
-Kurde... i co teraz?- spytał
-Właśnie nie wiem. Pomóż mi proszę...
-Musisz z nimi pogadać. Najpierw z Miśkiem a potem z Kurkiem. Nic innego nie przychodzi mi do głowy.
-Masz rację, to chyba jedyne wyjście.- otarłam policzki
-Poczekaj, muszę mieć jasność. Czujesz coś do Bartka?
-Zbyszek nie wiem. Mam w głowie taki mętlik nie wiem co czuję w tej chwili.
-Co tu robicie? Marcela czemu płaczesz?- w kuchni rozbrzmiał głos Kubiaka
<Michał>
Wyznanie Bartka mocno mną wstrząsnęło. Wystraszyłem się że zechce między nami namieszać ale na szczęście uspokoił mnie potem mówiąc że nie będzie się mieszał do nas. Wróciliśmy do domu a Marcela byłą mocno milcząca. Od razu się położyła a kiedy do niej dołączyłem udawała że śpi. Wiem kiedy udaje, może poprostu była zmęczona.
Kiedy się obudziłem nie było jej obok. Zerwałem się szybko i wyszedłem do kuchni gdzie zastałem ją na parapecie ze Zbyszkiem zalaną łzami. Strasznie się wystraszyłem.
-Co tu robicie? Marcela czemu płaczesz?- spytałem
-Michał? Czemu nie śpisz?- wydukała
-O to samo mogę spytać ciebie. Co się dzieje?- podszedłem do niej
-To ja was zostawię.- dorzucił Zbyszek i sobie poszedł
-Co się stało skarbie? -spytałem ponownie
-Michał ja słyszałam waszą rozmowę. Wiem że Bartek mnie kocha.
-Słyszałaś?
-Tak.- otarła policzki
-Źle ci z tym tak?- usiadłem koło niej
-Nie umiem sobie z tym poradzić. On to mój przyjaciel najlepszy jakiego mam. Wie o mnie wszystko.
-Ałł to zabolało.- burknąłem
-Michał ty jesteś moim chłopakiem to co innego. Nie chciałam cię urazić.
-Co teraz zrobisz.?- spytałem
-Muszę z nim pogadać.
-Marcela on nie chce żebyś ty wiedziała o jego uczuciach
-Tylko że mi jest z tym cholernie źle.
-Czujesz coś do niego?- spytałem zdenerwowany
-Nie wiem. Chyba nie ale dziś po jego wyznaniu... Nie wiem.- powiedziała i zalana łzami pobiegła do łazienki.
-Cholera.!- powiedziałem sam do siebie
Marcela wzięła prysznic a potem ja zająłem łazienkę. Kiedy wyszedłem mojej brunetki nigdzie nie było. Po raz kolejny dzisiejszego dnia się wystraszyłem i szybko poszedłem do Zbyszka krzątającego się kuchni.
-Gdzie Marcela?
-Wyszła. Mówiła że potrzebuje powietrza.- westchnął Zibi
-Cholera...- powiedziałem ponownie
-Co jest. Ufaj jej ona cię nie zostawi.
-Strasznie się boję że ją stracę. Nie mogę jej stracić. Najpierw ten Radek teraz Kuraś. Nie mam juz siły...
-Spokojnie. Wróci jak ochłonie.
-A co jeśli poszła do niego.?- spytałem
-Nie poszła. Poszła na spacer.
-Zbyszek ja czuję że to już koniec. Czuję że już ją straciłem.
-Przestań tak paplać.! Nie bądź ciota i weź się w garść.!- krzyknął Bartman
Minęły dwie godziny a Marcela dalej nie wróciła. Ponosiło mnie w domu nawet chciałem iść jej szukać ale Zbyszek mi zabronił. Siedziałem w pokoju z podkulonymi nogami i zastanawiałem się co będzie dalej kiedy drzwi się delikatnie otworzyły. W drzwiach zobaczyłem moją brunetkę. Wstałem szybko a ona podeszła do mnie i wydusiła z siebie jedno zdanie.
-Michał ja... przepraszam.
-----------------------
Jestem :)
Wybaczcie opóźnienie. Łapię ostatki wakacji więc nie za bardzo mam czas pisać :)
Następny najpóźniej za tydzień:**
Przepraszam za ewentualne błędy. Buziaki:***
Długo szukałam Michała który gdzieś zniknął. W sumie Bartka też gdzieś wcięło. Postanowiłam sprawdzić na balkonie czy tam nie ma mojego chłopaka. Mój instynkt mnie nie zawiódł i obaj byli na tarasie. Co dziwne chyba się kłócili nie wiem o co poszło ale postanowiłam się przysłuchać o co chodzi
-Misiek jaaa...- wydukał Bartek
-Odpowiedz mi.
-Kocham to chciałeś usłyszeć. Kocham tą dziewczynę najbardziej na świecie. Zadowolony??
-Kuraś ona o tym wie??- spytał mój Michał w panice a mi zapadło się coś w piersi
-Nie wie i nie martw się póki jest szczęśliwa się nie dowie. Nie chce psuć niczego to co do niej czuje trzymam dla siebie ok.
-Bartek nie wiem co powiedzieć. Stary ja...
-Nic nie mów. Poprostu nie mów.- westchnął cicho Kurek
-Tu jesteście.!- postanowiłam wkroczyć
-Marcelka kochanie tak my tylko rozmawiamy.
-O czym?
-O pracy!- szybko odpowiedział Bartek
-Aha Misiu chodźmy tańczyć co.?
-Jasne. Idziemy.!- Michał pocałował mnie w czoło i weszliśmy do środka
Przez resztę wieczoru nie drążyłam tematu Bartka. Wiedziałam od razu że wtedy na tarasie rozmawiali o mnie. Bartek naprawdę mnie kocha?! To jakiś żart?? Nie potrafię sobie z tym poradzić dla mnie to jest niemożliwe.
Do mieszkania Zbyszka wróciliśmy jakoś po 4 nad ranem. Od razu położyłam się chciałam się chwilę przespać. Michał od razu po wtuleniu się w moje plecy zasnął, w przeciwieństwie do mnie. Nie potrafiłam wyrzucić z głowy słów Bartka "Kocham tą dziewczynę najbardziej na świecie".
Wymknęłam się z łóżka i wyszłam do kuchni zrobić sobie mocną kawę. Usiadłam na parapecie w salonie i bez ruchu patrzyłam na widok miasta za oknem. Dziś jestem umówiona z Bartkiem, jak ja mam się zachować? Może odwołać nasze spotkanie?
W głowie mam mnóstwo pytań, i totalny mętlik. Upiłam łyk kawy kiedy usłyszałam głos Zbyszka
-Marcela? Czemu nie śpisz?
-Zbyszek. Yyy jakoś nie mogę...- wytarłam łzę z policzka
-Ejj co jest? Coś się stało?
-Nie ja poprostu... sama nie wiem.- rozpłakałam się
-Poczekaj wezmę kawę i pogadamy.- uśmiechnął się do mnie
-Nie wiem czy chcę o tym gadać.- westchnęłam
-Nawet nie wiesz jak czasami rozmowa pomaga. Mów co jest.!?
-Bo na imprezie nie mogłam znaleźć Bartka i Miśka. Obaj zniknęli..- zaczęłam
-No i? Co dalej??
-Znalazłam ich na tarasie. Usłyszałam jak Misiek spytał Bartka czy ją kocha. Bartek powiedział że tak i to bardzo. Jestem pewna że mówili o mnie...
-Skąd ta pewność może Bartek znalazł sobie kogoś.?
-Kiedy spytałam o czym rozmawiali Bartek powiedział że o pracy. Poza tym jego spojrzenie było pełne smutku i cierpienia. Patrzył na mnie tak.. tak inaczej.
-Kurde... i co teraz?- spytał
-Właśnie nie wiem. Pomóż mi proszę...
-Musisz z nimi pogadać. Najpierw z Miśkiem a potem z Kurkiem. Nic innego nie przychodzi mi do głowy.
-Masz rację, to chyba jedyne wyjście.- otarłam policzki
-Poczekaj, muszę mieć jasność. Czujesz coś do Bartka?
-Zbyszek nie wiem. Mam w głowie taki mętlik nie wiem co czuję w tej chwili.
-Co tu robicie? Marcela czemu płaczesz?- w kuchni rozbrzmiał głos Kubiaka
<Michał>
Wyznanie Bartka mocno mną wstrząsnęło. Wystraszyłem się że zechce między nami namieszać ale na szczęście uspokoił mnie potem mówiąc że nie będzie się mieszał do nas. Wróciliśmy do domu a Marcela byłą mocno milcząca. Od razu się położyła a kiedy do niej dołączyłem udawała że śpi. Wiem kiedy udaje, może poprostu była zmęczona.
Kiedy się obudziłem nie było jej obok. Zerwałem się szybko i wyszedłem do kuchni gdzie zastałem ją na parapecie ze Zbyszkiem zalaną łzami. Strasznie się wystraszyłem.
-Co tu robicie? Marcela czemu płaczesz?- spytałem
-Michał? Czemu nie śpisz?- wydukała
-O to samo mogę spytać ciebie. Co się dzieje?- podszedłem do niej
-To ja was zostawię.- dorzucił Zbyszek i sobie poszedł
-Co się stało skarbie? -spytałem ponownie
-Michał ja słyszałam waszą rozmowę. Wiem że Bartek mnie kocha.
-Słyszałaś?
-Tak.- otarła policzki
-Źle ci z tym tak?- usiadłem koło niej
-Nie umiem sobie z tym poradzić. On to mój przyjaciel najlepszy jakiego mam. Wie o mnie wszystko.
-Ałł to zabolało.- burknąłem
-Michał ty jesteś moim chłopakiem to co innego. Nie chciałam cię urazić.
-Co teraz zrobisz.?- spytałem
-Muszę z nim pogadać.
-Marcela on nie chce żebyś ty wiedziała o jego uczuciach
-Tylko że mi jest z tym cholernie źle.
-Czujesz coś do niego?- spytałem zdenerwowany
-Nie wiem. Chyba nie ale dziś po jego wyznaniu... Nie wiem.- powiedziała i zalana łzami pobiegła do łazienki.
-Cholera.!- powiedziałem sam do siebie
Marcela wzięła prysznic a potem ja zająłem łazienkę. Kiedy wyszedłem mojej brunetki nigdzie nie było. Po raz kolejny dzisiejszego dnia się wystraszyłem i szybko poszedłem do Zbyszka krzątającego się kuchni.
-Gdzie Marcela?
-Wyszła. Mówiła że potrzebuje powietrza.- westchnął Zibi
-Cholera...- powiedziałem ponownie
-Co jest. Ufaj jej ona cię nie zostawi.
-Strasznie się boję że ją stracę. Nie mogę jej stracić. Najpierw ten Radek teraz Kuraś. Nie mam juz siły...
-Spokojnie. Wróci jak ochłonie.
-A co jeśli poszła do niego.?- spytałem
-Nie poszła. Poszła na spacer.
-Zbyszek ja czuję że to już koniec. Czuję że już ją straciłem.
-Przestań tak paplać.! Nie bądź ciota i weź się w garść.!- krzyknął Bartman
Minęły dwie godziny a Marcela dalej nie wróciła. Ponosiło mnie w domu nawet chciałem iść jej szukać ale Zbyszek mi zabronił. Siedziałem w pokoju z podkulonymi nogami i zastanawiałem się co będzie dalej kiedy drzwi się delikatnie otworzyły. W drzwiach zobaczyłem moją brunetkę. Wstałem szybko a ona podeszła do mnie i wydusiła z siebie jedno zdanie.
-Michał ja... przepraszam.
-----------------------
Jestem :)
Wybaczcie opóźnienie. Łapię ostatki wakacji więc nie za bardzo mam czas pisać :)
Następny najpóźniej za tydzień:**
Przepraszam za ewentualne błędy. Buziaki:***
wtorek, 19 sierpnia 2014
Rozdział 25.
<Marcela>
Jakoś koło 17;00 Michał zaparkował auto pod blokiem Zbyszka. Zabrał nasze pokrowce z ubraniami na zmianę i ruszyliśmy w stronę wejścia do apartamentowca w którym mieszka Zibi. Na szczęście w środku jest winda bo iść przez 7 pięter mocno by mnie zmęczyło. Michał tylko śmiał się ze mnie że nie mam kondycji. Zaraz po tym jak Misiek zapukał w Zbyszkowe drzwi otworzył je nam atakujący.
-Cześć Zibi.!- pierwszy odezwał się Michał
-Dziku... No hej.!- chłopaki wpadli sobie w ramiona
-Strasznie się cieszę że cię widzę stary...
-Ja też. Cześć Marcela.- teraz Bartman podszedł do mnie i sprzedał całusa w policzek
-Cześć Zbyszku.
-Właźcie do środka.
Chłopaki usiedli przed telewizorem rozmawiając o siatkówce i ich sprawach a ja w tym czasie zaczęłam szykować się na imprezę. Zbyszek udostępnił mi prysznic więc zamknęłam się w łazience i zaczęłam robić się na bóstwo. Najpierw zajęłam się fryzurą. Postawiłam na takie coś. Potem makijaż, taki jak zwykle delikatny i naturalny. Kiedy spojrzałam na komórkę okazało się że jest już po 18;00. Ubrałam szybko naszykowany wcześniej zestaw. Szybko wyszłam z łazienki i zobaczyłam że Zbyszek chodzi już gotowy do wyjścia.
-Ale jak.. nie chciałeś wziąć prysznica?- zdziwiłam się
-Chciałem i wziąłem.- uśmiechnął się
-Ale to ja zajęłam łazienkę...
-W tym apartamencie są dwie łazienki kochana..- parsknął śmiechem
-Aha ok.- też wpadłam w śmiech
-Z czego się śmiejecie?- spytał wchodzący do salonu Misiek
-Z niczego.- odpowiedział Zbyszek
-Aha fajnie.. tajemnice.. ok ale mam focha.!- Michał zrobił smutną minę
-Oj Misiek przestań przecież nie mówiliśmy o tobie.- podeszłam do mojego wielkoluda i go pocałowałam w policzek
-No mam nadzieję.!- uśmiechnął się
-Nie chcę wam przeszkadzać ale powinniśmy już iść.!- wtrącił Zibi
-No przecież idziemy...- westchnął Misiek i puścił mi oczko na co delikatnie się uśmiechnęłam
Wsiedliśmy do Zbyszkowego auta i ruszyliśmy w stronę domu Ignaczaków. No zajęło nam to jakieś 20 minut i byliśmy na miejscu. Okazało się że Krzysiek i jego rodzinka mieszkają w pięknym jednorodzinnym domu z niewielkim ogródkiem. Na podjeździe stało już kilka samochodów więc raczej napewno nie jesteśmy pierwsi. Zbyszek zapukał do wejściowych drzwi i po chwili otworzyła nam Iwona.
Po przywitaniu się i zapoznaniu z nią i jej dziećmi weszliśmy do salonu gdzie było już pięciu siatkarzy m.in. Piotrek Cichy Nowakowski, Grzesiek Kosok, Fabian Drzyzga, Paul Lotman i Olieg Achrem. Oczywiście wszyscy z partnerkami. Od razu znalazłam kontakt z dziewczynami i dobrze nam się rozmawiało. O 21;00 impreza trwała już w najlepsze a i towarzystwo nieco się poszerzyło. Pojawiła się cała Resovia i kilku graczy z kadry m.in. Karol Kłos z Andrzejem Wroną oraz Marcin Możdżonek z żoną. Siedziałam sobie na parapecie z Olą od Piotrka Nowakowskiego i rozmawiałyśmy o strojach na sylwestra kiedy usłyszałam zadowolony głos Igły:
-Marcelka, pozwól no tu.!
-Co jest Krzysiu?- wstałam z miejsca i ruszyłam w jego stronę
-Powiedz mi z jakiej okazji jest ta impreza?
-No mikołajki a co? Tyle wypiłeś że już nie pamiętasz.- odpowiedziałam
-Tee te ty nie bądź taka mądra co. Ja tu mam niespodziankę dla ciebie a ty pyskujesz.!
-Oj wybacz mi mój nie takt, powiedz lepiej co to za niespodzianka.
-Parzcie jaka niecierpliwa... Misiek w łóżku też jest taka..- odezwał się Piotrek
-Cichy ty się lepiej ucisz.!- wtrąciła stojąca za mną Ola
-Powiecie w końcu o co chodzi...- zdenerwowałam się
-Jako że dziś są mikołajki to sprowadziliśmy ci mikołaja. I to prosto z Rosji..- odpowiedział mi Krzysiek i obrócił mnie w stronę drzwi
-Kuraś.!- krzyknęłam szczęśliwa na widok Bartka Kurka
<Michał>
Marcela szczęśliwa szybko wylądowała w ramionach Bartka. Nie rozumiem tej ich przyjaźni no ale postanowiłem nie okazywać swojej zazdrości. Nie po tej akcji z Radkiem.
Wkurzał mnie fakt że Marcela od godziny siedziała na uboczu z Bartkieo i rozmawiali. Dobrze się bawili to było widać gołym okiem bo co chwila się śmiali do siebie. Marcela wygladała na szczęśliwa w jego towarzystwie a mnie w gardle urosła gula. Wystraszyłem się że Kurek może odebrać mi moją brunetkę ale postanowiłem tego nie pokazywać. Razem ze Zbyszkiem pogrążyliśmy się w rozmowie na temat powrotu do Resovi i i z kolejnym kieliszkiem wódki zapomniałem o Marceli i Bartku. Po chwili poczułem na klatce piersiowej delikatne dłonie i od razu wiedziałem że to moja Marcelka.
-Co tam Misiu!- pocałowała mnie w policzek
-Nic. Co u Bartka??
-Wszystko ok. Długo rozmawialiśmy
-No trudno było nie zauważyć.
-Jesteś zazdrosny Miśku?- spytała
-A powinienem być.?
-Nie masz powodu ale z drugiej strony schlebia mi to.- roześmiała się
-Śmiejesz się ze mnie?- spytałem
-Tak troszkę...
-Osz ty wredna...- złapałem ją za biodra i posadziłem sobie na kolanach
-Kocham cię wariacie
-Ja ciebie też wredoto!- uśmiechnąłem się do niej i ją pocałowałem
Posiedzieliśmy chwilę razem objęci ale potem niestety moją ukochaną porwały Ola od Piotrka i Martyna od Grześka. Razem z Fabianem Drzyzgą usiedliśmy na kanapie i rozmawialiśmy o kadrze kiedy podszedł do mnie Kuraś
-Misiek możemy pogadać.?- spytał
-Jasne. Chodźmy na balkon co?- wstałem z miejsca
-Ok, chodźmy.
-No więc...- spytałem kiedy byliśmy już sami
-Kochasz Marcelę?- spytał
-Co to za pytanie?- wytrzeszczyłem oczy
-No pytam czy ją kochasz.!
-Kim ty jesteś żeby zadawać mi takie pytanie.!
-Misiek nie denerwuj się ja chcę wiedzieć poprostu...
-Dlaczego?- krzyknąłem
-Bo nie chcę żeby znowu cierpiała ok?!
-O czym ty mówisz.!
-Kiedy do mnie przyjechała była w rozsypce, nie chcę żeby znowu przez to przechodziła...
-Dlaczego się o nią tak martwisz.
-Bo jest dla mnie ważna ok.!
-Kochasz ją?- spytałem
-Misiek ja...
------------------------------------------------
Jestem :)
Wybaczcie mi obsówę ale miałam ciężkie dni w pracy i totalny brak chęci na cokolwiek ;/
Przepraszam za błędy ale rozdział pisałam na szybko i mogą się zdarzyć :)
Do zobaczeni niedługo :****
Jakoś koło 17;00 Michał zaparkował auto pod blokiem Zbyszka. Zabrał nasze pokrowce z ubraniami na zmianę i ruszyliśmy w stronę wejścia do apartamentowca w którym mieszka Zibi. Na szczęście w środku jest winda bo iść przez 7 pięter mocno by mnie zmęczyło. Michał tylko śmiał się ze mnie że nie mam kondycji. Zaraz po tym jak Misiek zapukał w Zbyszkowe drzwi otworzył je nam atakujący.
-Cześć Zibi.!- pierwszy odezwał się Michał
-Dziku... No hej.!- chłopaki wpadli sobie w ramiona
-Strasznie się cieszę że cię widzę stary...
-Ja też. Cześć Marcela.- teraz Bartman podszedł do mnie i sprzedał całusa w policzek
-Cześć Zbyszku.
-Właźcie do środka.
Chłopaki usiedli przed telewizorem rozmawiając o siatkówce i ich sprawach a ja w tym czasie zaczęłam szykować się na imprezę. Zbyszek udostępnił mi prysznic więc zamknęłam się w łazience i zaczęłam robić się na bóstwo. Najpierw zajęłam się fryzurą. Postawiłam na takie coś. Potem makijaż, taki jak zwykle delikatny i naturalny. Kiedy spojrzałam na komórkę okazało się że jest już po 18;00. Ubrałam szybko naszykowany wcześniej zestaw. Szybko wyszłam z łazienki i zobaczyłam że Zbyszek chodzi już gotowy do wyjścia.
-Ale jak.. nie chciałeś wziąć prysznica?- zdziwiłam się
-Chciałem i wziąłem.- uśmiechnął się
-Ale to ja zajęłam łazienkę...
-W tym apartamencie są dwie łazienki kochana..- parsknął śmiechem
-Aha ok.- też wpadłam w śmiech
-Z czego się śmiejecie?- spytał wchodzący do salonu Misiek
-Z niczego.- odpowiedział Zbyszek
-Aha fajnie.. tajemnice.. ok ale mam focha.!- Michał zrobił smutną minę
-Oj Misiek przestań przecież nie mówiliśmy o tobie.- podeszłam do mojego wielkoluda i go pocałowałam w policzek
-No mam nadzieję.!- uśmiechnął się
-Nie chcę wam przeszkadzać ale powinniśmy już iść.!- wtrącił Zibi
-No przecież idziemy...- westchnął Misiek i puścił mi oczko na co delikatnie się uśmiechnęłam
Wsiedliśmy do Zbyszkowego auta i ruszyliśmy w stronę domu Ignaczaków. No zajęło nam to jakieś 20 minut i byliśmy na miejscu. Okazało się że Krzysiek i jego rodzinka mieszkają w pięknym jednorodzinnym domu z niewielkim ogródkiem. Na podjeździe stało już kilka samochodów więc raczej napewno nie jesteśmy pierwsi. Zbyszek zapukał do wejściowych drzwi i po chwili otworzyła nam Iwona.
Po przywitaniu się i zapoznaniu z nią i jej dziećmi weszliśmy do salonu gdzie było już pięciu siatkarzy m.in. Piotrek Cichy Nowakowski, Grzesiek Kosok, Fabian Drzyzga, Paul Lotman i Olieg Achrem. Oczywiście wszyscy z partnerkami. Od razu znalazłam kontakt z dziewczynami i dobrze nam się rozmawiało. O 21;00 impreza trwała już w najlepsze a i towarzystwo nieco się poszerzyło. Pojawiła się cała Resovia i kilku graczy z kadry m.in. Karol Kłos z Andrzejem Wroną oraz Marcin Możdżonek z żoną. Siedziałam sobie na parapecie z Olą od Piotrka Nowakowskiego i rozmawiałyśmy o strojach na sylwestra kiedy usłyszałam zadowolony głos Igły:
-Marcelka, pozwól no tu.!
-Co jest Krzysiu?- wstałam z miejsca i ruszyłam w jego stronę
-Powiedz mi z jakiej okazji jest ta impreza?
-No mikołajki a co? Tyle wypiłeś że już nie pamiętasz.- odpowiedziałam
-Tee te ty nie bądź taka mądra co. Ja tu mam niespodziankę dla ciebie a ty pyskujesz.!
-Oj wybacz mi mój nie takt, powiedz lepiej co to za niespodzianka.
-Parzcie jaka niecierpliwa... Misiek w łóżku też jest taka..- odezwał się Piotrek
-Cichy ty się lepiej ucisz.!- wtrąciła stojąca za mną Ola
-Powiecie w końcu o co chodzi...- zdenerwowałam się
-Jako że dziś są mikołajki to sprowadziliśmy ci mikołaja. I to prosto z Rosji..- odpowiedział mi Krzysiek i obrócił mnie w stronę drzwi
-Kuraś.!- krzyknęłam szczęśliwa na widok Bartka Kurka
<Michał>
Marcela szczęśliwa szybko wylądowała w ramionach Bartka. Nie rozumiem tej ich przyjaźni no ale postanowiłem nie okazywać swojej zazdrości. Nie po tej akcji z Radkiem.
Wkurzał mnie fakt że Marcela od godziny siedziała na uboczu z Bartkieo i rozmawiali. Dobrze się bawili to było widać gołym okiem bo co chwila się śmiali do siebie. Marcela wygladała na szczęśliwa w jego towarzystwie a mnie w gardle urosła gula. Wystraszyłem się że Kurek może odebrać mi moją brunetkę ale postanowiłem tego nie pokazywać. Razem ze Zbyszkiem pogrążyliśmy się w rozmowie na temat powrotu do Resovi i i z kolejnym kieliszkiem wódki zapomniałem o Marceli i Bartku. Po chwili poczułem na klatce piersiowej delikatne dłonie i od razu wiedziałem że to moja Marcelka.
-Co tam Misiu!- pocałowała mnie w policzek
-Nic. Co u Bartka??
-Wszystko ok. Długo rozmawialiśmy
-No trudno było nie zauważyć.
-Jesteś zazdrosny Miśku?- spytała
-A powinienem być.?
-Nie masz powodu ale z drugiej strony schlebia mi to.- roześmiała się
-Śmiejesz się ze mnie?- spytałem
-Tak troszkę...
-Osz ty wredna...- złapałem ją za biodra i posadziłem sobie na kolanach
-Kocham cię wariacie
-Ja ciebie też wredoto!- uśmiechnąłem się do niej i ją pocałowałem
Posiedzieliśmy chwilę razem objęci ale potem niestety moją ukochaną porwały Ola od Piotrka i Martyna od Grześka. Razem z Fabianem Drzyzgą usiedliśmy na kanapie i rozmawialiśmy o kadrze kiedy podszedł do mnie Kuraś
-Misiek możemy pogadać.?- spytał
-Jasne. Chodźmy na balkon co?- wstałem z miejsca
-Ok, chodźmy.
-No więc...- spytałem kiedy byliśmy już sami
-Kochasz Marcelę?- spytał
-Co to za pytanie?- wytrzeszczyłem oczy
-No pytam czy ją kochasz.!
-Kim ty jesteś żeby zadawać mi takie pytanie.!
-Misiek nie denerwuj się ja chcę wiedzieć poprostu...
-Dlaczego?- krzyknąłem
-Bo nie chcę żeby znowu cierpiała ok?!
-O czym ty mówisz.!
-Kiedy do mnie przyjechała była w rozsypce, nie chcę żeby znowu przez to przechodziła...
-Dlaczego się o nią tak martwisz.
-Bo jest dla mnie ważna ok.!
-Kochasz ją?- spytałem
-Misiek ja...
------------------------------------------------
Jestem :)
Wybaczcie mi obsówę ale miałam ciężkie dni w pracy i totalny brak chęci na cokolwiek ;/
Przepraszam za błędy ale rozdział pisałam na szybko i mogą się zdarzyć :)
Do zobaczeni niedługo :****
Subskrybuj:
Posty (Atom)