środa, 1 października 2014

Rozdział 29.

Dziś wigilia. Od rana biegam jak poparzona i nie mogę znaleźć. O 15 mamy być w domu u rodziców Michała a mnie ogarnęły wątpliwości czy powinnam jechać.

-Niee ja zostaje. Nigdzie nie jadę.!- Usiadłam w sypialni na podłodze
-Co! Dlaczego?- koło mnie usiadł Michał
-A co jak oni mnie nie polubią albo zrobię coś nie tak. Lepiej zostanę w domu.
-Znowu to samo. Możesz przestać.! Jedziesz ze mną i nie ma innej opcji rozumiesz.
-Ale Misiek...- zaczęłam
-Nie ma ale. Jedziesz i już.- pocałował mnie w czoło i wyszedł

Michał dosyć często mnie wkurza ale bardzo go kocham. Cieszę się że w święta nie będę siedziała sama w domu, a poznam jego rodzinę. Teraz kolejny problem. W co się ubrać tak żeby spodobać się jego rodzicom. Po wybraniu zestawu dla siebie Michał zabrał nasze rzeczy do auta i ruszyliśmy w drogę. Oczywiście humor Kubiaka był wyśmienity mój odwrotnie. Znowu naszły mnie dziwne wątpliwości i bez słowa zaczęłam wpatrywać się w okno. Nagle w radio poleciała piosenka "Last Christmas" i zaczęłam sobie nucić pod nosem. Nawet nie wiem kiedy Michał zaczął śpiewać razem ze mną i zrobiło się wesoło. Miś jest świetnym sportowcem i przystojnym facetem ale głosu to mu Pan Bóg poskąpił. Potem jakoś spadły mi powieki i Michał obudził mnie przed domem Kubiaków. Szybko się ogarnęłam i wysiadłam z auta. Wtedy zachwycił mnie dom, był naprawdę piękny. Podeszłam do Miśka a ten wziął mnie za rękę i powoli weszliśmy do domu.
Michał zadzwonił dzwonkiem i po chwili w drzwiach zobaczyliśmy pana Jarosława.

-No jesteście. Mama już się martwiła.- uśmiechnął się
-Tak wolałem jechać wolniej. Tato to jest Marcelina moja dziewczyna.- Michał uśmiechnął się
-Miło mi cię poznać. No Michał naprawdę dobry wybór. Wchodźcie do domu bo jest zimno.
-Dzięki tato.- odpowiedział mu Misiek
 -Dzień dobry.- pojawiła się mama Michałą
-Dzień dobry mamo. To jest Marcela.- Michał najpierw mamę przytulił a potem mnie przedstawił
-Jaka śliczna. Bardzo miło mi cię poznać.- przytuliła mnie
-Mnie też jest bardzo miło państwa poznać. Dziękuję że mogę z państwem spędzić te święta.

Pan Jarek zabrał ode mnie płaszcz. Mama Michała okazała się być miłą i bardzo ciepłą osobą. Pół godziny potem przyjechał brat Michała, Błażej z rodziną. Byłam trochę przytłoczona tym entuzjazmem z jakim mnie przywitali w rodzinie ale z drugiej strony cieszyłam się że rodzina Miśka mnie zaakceptowała.
Ucieszył mnie fakt że rodzina Michała jest taka tradycyjna, z kolacją u Kubiaków czeka się do pierwszej gwiazdy a po kolacji wszyscy razem śpiewają kolędy. W mojej rodzinie nigdy tak nie było.
Po kolacji wigilijnej usiedliśmy wszyscy w salonie przy palącym się kominku i zajadaliśmy się ciastem które było bardzo pyszne.

-Marcela... mogę mieć na chwilę twoją uwagę?- podszedł do mnie Michał
-Jasne..- uśmiechnęłam się
-Widzisz chciałbym cię spytać w obecności mojej rodziny...Wyjdziesz za mnie?- spytał i z kieszeni wyjął małe czerwone pudełeczko
-Żartujesz?- zamurowało mnie
-Nie. Mówię poważnie.- otworzył pudełeczko a tam znajdował się piękny pierścionek.
-Ale... ale Misiek..- zaczęłam
-No więc?- spytał
-Tak.- uśmiechnęłam się i po chwili moje usta wylądowały na ustach Miśka

Dookoła rozległy się brawa a ja byłam wprost wniebowzięta.Michał wsunął mi na palec pierścionek i pocałował moją dłoń i dotarło do mnie że to się dzieje. To było takie nieoczekiwane ale romantyczne, no bo zrobił to przy całej jego rodzinie. Zaczęliśmy debatę nad datą ślubu. Miesiąc oczywiście z literą "R" na szczęście. Potem rozmowa zbiegła na temat rodziny. 

-Marcela a tak właściwie to gdzie jest twoja rodzina?- wypalił Błażej
-Jak ty coś powiesz!- skarciła go żona
-To nic takiego. Jeśli chodzi o rodziców to nie wiem gdzie są chyba w Grecji a dziadkowie są u rodziny mojej babci. Gdyby była taka możliwość to z nimi spędziłabym święta.
-Dlaczego twoi rodzice nie przyjechali na święta?- spytał pan Jarek
-Oni nie obchodzą świąt. Nie lubią zimy i niczego co się z nią wiąże.
-Dla ciebie powinni zrobić wyjątek...
-Mamo!- przerwał jej Michał
-Gdyby im chociaż trochę na mnie zależało to by zrobili wyjątek. Kochali mnie tylko przez pierwsze dwa tygodnie mojego życia.- westchnęłam
-Co ty mówisz.?- oburzyła się mama Michała
-Mamo kiedyś ci to opowiemy ale nie dziś dobrze. To nie jest ani dzień ani chwila ok?!- odezwał się podirytowany Michał

Szybko zmieniliśmy temat na weselszy. W oczekiwaniu na pasterkę zaczęliśmy odpakowywać prezenty.  Wtedy do drzwi zapukał jakiś gość. Pan Jarek poszedł otworzyć ale kiedy wrócił do salonu minę miał grobową.

-Michał masz gościa.. - powiedział

<Michał>

Święta zapowiadały się świetnie. Głównie dlatego że miałem oświadczyć się Marceli, i cała rodzina miała ją poznać.
Na szczęście Marcelinka przyjęła moje oświadczyny i teraz jestem naprawdę szczęśliwy.  Wszystko było pięknie dopóki ktoś nie zapukał do drzwi. Okazało się że mam gościa. Gdy wszedłem do korytarza okazało się że to Monika.

-Co tu robisz?- zdziwiłem się
-Michał ja cię przepraszam że przychodzę do ciebie w wigilię ale my musimy porozmawiać. To ważne.- powiedziała a z jej oczu popłynęły łzy
-Dobrze. Chodźmy na górę.- westchnąłem ciężko ale się zgodziłem
-Michał ja...
-Dlaczego nie jesteś z rodziną. Wkońcu jest wigilia.?- przerwałem jej
-Nie mam kontaktu z rodziną. Nie chcą mnie znać. Wszystko przez to.- rozpięła płaszcz a wtedy zobaczyłem jej zaokrąglony brzuch
-Jesteś w ciąży?- wydukałem
-Tak, to 5 miesiąc. Ja nie przyszłam tu burzyć ci świat, po prostu uznałam że powinieneś wiedzieć że będziesz ojcem.
-To moje dziecko?- wytrzeszczyłem oczy
-Tu masz dokładny termin poczęcia się tego dziecka. To twoje dziecko Michał...
-Jasna cholera. Monika ja przed chwilą oświadczyłem się Marceli...- złapałem się za głowę
-Niczego od ciebie nie oczekuję. Chciałam żebyś wiedział poprostu...
-Boże Monika ty wiesz że to dziecko wszystko zmienia.
-Michał ja dam sobie radę. Chciałam tylko spytać czy dasz temu dziecku nazwisko?
-Oczywiście. Chcę mieć kontakt ze swoim dzieckiem.
-Pójdę już. Naprawdę niczego od ciebie nie chcę. Poradzę sobie.- zapięła kurtkę
-Ale ja chcę ci pomóc. To mój obowiązek.
-Cześć Michał.- pocałowała mnie w policzek i wyszła z pokoju

Usiadłem na łóżku i mimo moich sprzeciwów z oczu polały mi się łzy. I co ja mam teraz zrobić. Muszę powiedzieć tym na dole czego się dowiedziałem, ale przecież Marcela mnie znienawidzi. Z drugiej strony ma prawo wiedzieć. Szybko wytarłem oczy i zbiegłem do salonu gdzie rodzina miała świetne humory. Stanąłem drzwiach i patrzyłem jak tata obejmuje moją narzeczoną. Marcela śmieje się głośno kiedy Błażej ją łaskocze i w jej oczach widzę szczęście. Bez słowa siadam na kanapie i patrzę w palący się w kominku ogień.

Po chwili wszyscy cichną i patrzą w moją stronę. Wiem że to zły moment ale żaden nie będzie dobry by powiedzieć co się stało.
Marcela siada obok mnie i obejmuje mnie ręką

-W porządku Misiu?- spytała
-Nie..- odpowiedziałem po cichu
-Co się stało? Dlaczego masz taką minę?- spytała mama
-Co ona ci powiedziała?- wtrącił tata
-Kto?- ponowiła pytanie mama
-Monika. Byłą tu przed chwilą.- odpowiedział jej tata
-Michał powiedz coś.- wydusiła z siebie Marcela
-Będę ojcem.- wyszeptałem
-Cooo?- moja narzeczona zrobiła wielkie oczy
-Monika jest w ciąży. Będę ojcem.- odpowiedziałem już normalnym głosem




-----------------------------------------



Jestem :)
No i mamy punkt kulminacyjny tego bloga...
Na tym chyba skończy się sielanka u Kubiaków :(
Następny za jakiś tydzień może wcześniej :)
PAPA:***

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz