wtorek, 26 sierpnia 2014

Rozdział 26.

<Marcela>


Długo szukałam Michała który gdzieś zniknął. W sumie Bartka też gdzieś wcięło. Postanowiłam sprawdzić na balkonie czy tam nie ma mojego chłopaka. Mój instynkt mnie nie zawiódł i obaj byli na tarasie. Co dziwne chyba się kłócili nie wiem o co poszło ale postanowiłam się przysłuchać o co chodzi

-Misiek jaaa...- wydukał Bartek
-Odpowiedz mi.
-Kocham to chciałeś usłyszeć. Kocham tą dziewczynę najbardziej na świecie. Zadowolony??
-Kuraś ona o tym wie??- spytał mój Michał w panice a mi zapadło się coś w piersi
 -Nie wie i nie martw się póki jest szczęśliwa się nie dowie. Nie chce psuć niczego to co do niej czuje trzymam dla siebie ok.
-Bartek nie wiem co powiedzieć. Stary ja...
-Nic nie mów. Poprostu nie mów.- westchnął cicho Kurek
-Tu jesteście.!- postanowiłam wkroczyć
-Marcelka kochanie tak my tylko rozmawiamy.
-O czym?
-O pracy!- szybko odpowiedział Bartek
 -Aha Misiu chodźmy tańczyć co.?
-Jasne. Idziemy.!- Michał pocałował mnie w czoło i weszliśmy do środka

 Przez resztę wieczoru nie drążyłam tematu Bartka. Wiedziałam od razu że wtedy na tarasie rozmawiali o mnie. Bartek naprawdę mnie kocha?! To jakiś żart?? Nie potrafię sobie z tym poradzić dla mnie to jest niemożliwe.
Do mieszkania Zbyszka wróciliśmy jakoś po 4 nad ranem. Od razu położyłam się chciałam się chwilę przespać. Michał od razu po wtuleniu się w moje plecy zasnął, w przeciwieństwie do mnie. Nie potrafiłam wyrzucić z głowy słów Bartka "Kocham tą dziewczynę najbardziej na świecie".
Wymknęłam się z łóżka i wyszłam do kuchni zrobić sobie mocną kawę. Usiadłam na parapecie w salonie i bez ruchu patrzyłam na widok miasta za oknem. Dziś jestem umówiona z Bartkiem, jak ja mam się zachować? Może odwołać nasze spotkanie? 
W głowie mam mnóstwo pytań, i totalny mętlik. Upiłam łyk kawy kiedy usłyszałam głos Zbyszka

-Marcela? Czemu nie śpisz?
-Zbyszek. Yyy jakoś nie mogę...- wytarłam łzę z policzka
-Ejj co jest? Coś się stało?
-Nie ja poprostu... sama nie wiem.- rozpłakałam się
-Poczekaj wezmę kawę i pogadamy.- uśmiechnął się do mnie
-Nie wiem czy chcę o tym gadać.- westchnęłam
-Nawet nie wiesz jak czasami rozmowa pomaga. Mów co jest.!?
-Bo na imprezie nie mogłam znaleźć Bartka i Miśka. Obaj zniknęli..- zaczęłam
-No i? Co dalej??
-Znalazłam ich na tarasie. Usłyszałam jak Misiek spytał Bartka czy ją kocha. Bartek powiedział że tak i to bardzo. Jestem pewna że mówili o mnie...
-Skąd ta pewność może Bartek znalazł sobie kogoś.?
-Kiedy spytałam o czym rozmawiali Bartek powiedział że o pracy. Poza tym jego spojrzenie było pełne smutku i cierpienia. Patrzył na mnie tak.. tak inaczej.
-Kurde... i co teraz?- spytał
-Właśnie nie wiem. Pomóż mi proszę...
-Musisz z nimi pogadać. Najpierw z Miśkiem a potem z Kurkiem. Nic innego nie przychodzi mi do głowy.
-Masz rację, to chyba jedyne wyjście.- otarłam policzki
-Poczekaj, muszę mieć jasność. Czujesz coś do Bartka?
-Zbyszek nie wiem. Mam w głowie taki mętlik nie wiem co czuję w tej chwili.
-Co tu robicie? Marcela czemu płaczesz?- w kuchni rozbrzmiał głos Kubiaka


<Michał>

Wyznanie Bartka mocno mną wstrząsnęło. Wystraszyłem się że zechce między nami namieszać ale na szczęście uspokoił mnie potem mówiąc że nie będzie się mieszał do nas. Wróciliśmy do domu a Marcela byłą mocno milcząca. Od razu się położyła a kiedy do niej dołączyłem udawała że śpi. Wiem kiedy udaje, może poprostu była zmęczona. 
Kiedy się obudziłem nie było jej obok. Zerwałem się szybko i wyszedłem do kuchni gdzie zastałem ją na parapecie ze Zbyszkiem zalaną łzami. Strasznie się wystraszyłem.

-Co tu robicie? Marcela czemu płaczesz?- spytałem
-Michał? Czemu nie śpisz?- wydukała
-O to samo mogę spytać ciebie. Co się dzieje?- podszedłem do niej
-To ja was zostawię.- dorzucił Zbyszek i sobie poszedł
-Co się stało skarbie? -spytałem ponownie
-Michał ja słyszałam waszą rozmowę. Wiem że Bartek mnie kocha.
-Słyszałaś?
-Tak.- otarła policzki
-Źle ci z tym tak?- usiadłem koło niej
-Nie umiem sobie z tym poradzić. On to mój przyjaciel najlepszy jakiego mam. Wie o mnie wszystko.
-Ałł to zabolało.- burknąłem
-Michał ty jesteś moim chłopakiem to co innego. Nie chciałam cię urazić. 
-Co teraz zrobisz.?- spytałem
-Muszę z nim pogadać.
-Marcela on nie chce żebyś ty wiedziała o jego uczuciach
-Tylko że mi jest z tym cholernie źle. 
-Czujesz coś do niego?- spytałem zdenerwowany
-Nie wiem. Chyba nie ale dziś po jego wyznaniu... Nie wiem.- powiedziała i zalana łzami pobiegła do łazienki.
-Cholera.!- powiedziałem sam do siebie

Marcela wzięła prysznic a potem ja zająłem łazienkę. Kiedy wyszedłem mojej brunetki nigdzie nie było. Po raz kolejny dzisiejszego dnia się wystraszyłem i szybko poszedłem do Zbyszka krzątającego się kuchni.

-Gdzie Marcela?
-Wyszła. Mówiła że potrzebuje powietrza.- westchnął Zibi
-Cholera...- powiedziałem ponownie
-Co jest. Ufaj jej ona cię nie zostawi.
-Strasznie się boję że ją stracę. Nie mogę jej stracić. Najpierw ten Radek teraz Kuraś. Nie mam juz siły...
-Spokojnie. Wróci jak ochłonie.
-A co jeśli poszła do niego.?- spytałem
-Nie poszła. Poszła na spacer.
-Zbyszek ja czuję że to już koniec. Czuję że już ją straciłem.
-Przestań tak paplać.! Nie bądź ciota i weź się w garść.!- krzyknął Bartman

Minęły dwie godziny a Marcela dalej nie wróciła. Ponosiło mnie w domu nawet chciałem iść jej szukać ale Zbyszek mi zabronił. Siedziałem w pokoju z podkulonymi nogami i zastanawiałem się co będzie dalej kiedy drzwi się delikatnie otworzyły. W drzwiach zobaczyłem moją brunetkę. Wstałem szybko a ona podeszła do mnie i wydusiła z siebie jedno zdanie.

-Michał ja... przepraszam.


-----------------------



Jestem :)
Wybaczcie opóźnienie. Łapię ostatki wakacji więc nie za bardzo mam czas pisać :)
Następny najpóźniej za tydzień:**
Przepraszam za ewentualne błędy. Buziaki:***

wtorek, 19 sierpnia 2014

Rozdział 25.

<Marcela>

Jakoś koło 17;00 Michał zaparkował auto pod blokiem Zbyszka. Zabrał nasze pokrowce z ubraniami na zmianę i ruszyliśmy w stronę wejścia do apartamentowca w którym mieszka Zibi. Na szczęście w środku jest winda bo iść przez 7 pięter mocno by mnie zmęczyło. Michał tylko śmiał się ze mnie że nie mam kondycji. Zaraz po tym jak Misiek zapukał w Zbyszkowe drzwi otworzył je nam atakujący.

-Cześć Zibi.!- pierwszy odezwał się Michał
-Dziku... No hej.!- chłopaki wpadli sobie w ramiona
-Strasznie się cieszę że cię widzę stary...
-Ja też. Cześć Marcela.- teraz Bartman podszedł do mnie i sprzedał całusa w policzek
-Cześć Zbyszku.
-Właźcie do środka.

Chłopaki usiedli przed telewizorem rozmawiając o siatkówce i ich sprawach a ja w tym czasie zaczęłam szykować się na imprezę. Zbyszek udostępnił mi prysznic więc zamknęłam się w łazience i zaczęłam robić się na bóstwo. Najpierw zajęłam się fryzurą. Postawiłam na takie coś. Potem makijaż, taki jak zwykle delikatny i naturalny. Kiedy spojrzałam na komórkę okazało się że jest już po 18;00. Ubrałam szybko naszykowany wcześniej zestaw. Szybko wyszłam z łazienki i zobaczyłam że Zbyszek chodzi już gotowy do wyjścia.

-Ale jak.. nie chciałeś wziąć prysznica?- zdziwiłam się
-Chciałem i wziąłem.- uśmiechnął się
-Ale to ja zajęłam łazienkę...
-W tym apartamencie są dwie łazienki kochana..- parsknął śmiechem
-Aha ok.- też wpadłam w śmiech
-Z czego się śmiejecie?- spytał wchodzący do salonu Misiek
-Z niczego.- odpowiedział Zbyszek
-Aha fajnie.. tajemnice.. ok ale mam focha.!- Michał zrobił smutną minę
-Oj Misiek przestań przecież nie mówiliśmy o tobie.- podeszłam do mojego wielkoluda i go pocałowałam w policzek
-No mam nadzieję.!- uśmiechnął się
-Nie chcę wam przeszkadzać ale powinniśmy już iść.!- wtrącił Zibi
-No przecież idziemy...- westchnął Misiek i puścił mi oczko na co delikatnie się uśmiechnęłam

Wsiedliśmy do Zbyszkowego auta i ruszyliśmy w stronę domu Ignaczaków. No zajęło nam to jakieś 20 minut i byliśmy na miejscu. Okazało się że Krzysiek i jego rodzinka mieszkają w pięknym jednorodzinnym domu z niewielkim ogródkiem. Na podjeździe stało już kilka samochodów więc raczej napewno nie jesteśmy pierwsi. Zbyszek zapukał do wejściowych drzwi i po chwili otworzyła nam Iwona.
Po przywitaniu się i zapoznaniu z nią i jej dziećmi weszliśmy do salonu gdzie było już pięciu siatkarzy m.in. Piotrek Cichy Nowakowski, Grzesiek Kosok, Fabian Drzyzga, Paul Lotman i Olieg Achrem. Oczywiście wszyscy z partnerkami. Od razu znalazłam kontakt z dziewczynami i dobrze nam się rozmawiało. O 21;00 impreza trwała już w najlepsze a i towarzystwo nieco się poszerzyło. Pojawiła się cała Resovia i kilku graczy z kadry m.in. Karol Kłos z Andrzejem Wroną oraz Marcin Możdżonek z żoną. Siedziałam sobie na parapecie z Olą od Piotrka Nowakowskiego i rozmawiałyśmy o strojach na sylwestra kiedy usłyszałam zadowolony głos Igły:

-Marcelka, pozwól no tu.!
-Co jest Krzysiu?- wstałam z miejsca i ruszyłam w jego stronę
-Powiedz mi z jakiej okazji jest ta impreza?
-No mikołajki a co? Tyle wypiłeś że już nie pamiętasz.- odpowiedziałam
-Tee te ty nie bądź taka mądra co. Ja tu mam niespodziankę dla ciebie a ty pyskujesz.!
-Oj wybacz mi mój nie takt, powiedz lepiej co to za niespodzianka.
-Parzcie jaka niecierpliwa... Misiek w łóżku też jest taka..- odezwał się Piotrek
-Cichy ty się lepiej ucisz.!- wtrąciła stojąca za mną Ola
-Powiecie w końcu o co chodzi...- zdenerwowałam się
-Jako że dziś są mikołajki to sprowadziliśmy ci mikołaja. I to prosto z Rosji..- odpowiedział mi Krzysiek i obrócił mnie w stronę drzwi
-Kuraś.!- krzyknęłam szczęśliwa na widok Bartka Kurka


<Michał>


Marcela szczęśliwa szybko wylądowała w ramionach Bartka. Nie rozumiem tej ich przyjaźni no ale postanowiłem nie okazywać swojej zazdrości. Nie po tej akcji z Radkiem.

Wkurzał mnie fakt że Marcela od godziny siedziała na uboczu z Bartkieo i rozmawiali. Dobrze się bawili to było widać gołym okiem bo co chwila się śmiali do siebie. Marcela wygladała na szczęśliwa w jego towarzystwie a mnie w gardle urosła gula. Wystraszyłem się że Kurek może odebrać mi moją brunetkę ale postanowiłem tego nie pokazywać. Razem ze Zbyszkiem pogrążyliśmy się w rozmowie na temat powrotu do Resovi i i z kolejnym kieliszkiem wódki zapomniałem o Marceli i Bartku. Po chwili poczułem na klatce piersiowej delikatne dłonie i od razu wiedziałem że to moja Marcelka. 

-Co tam Misiu!- pocałowała mnie w policzek
-Nic. Co u Bartka??
-Wszystko ok. Długo rozmawialiśmy
-No trudno było nie zauważyć.
-Jesteś zazdrosny Miśku?- spytała
-A powinienem być.? 
-Nie masz powodu ale z drugiej strony schlebia mi to.- roześmiała się 
-Śmiejesz się ze mnie?- spytałem
-Tak troszkę...
-Osz ty wredna...- złapałem ją za biodra i posadziłem sobie na kolanach
-Kocham cię wariacie
-Ja ciebie też wredoto!- uśmiechnąłem się do niej i ją pocałowałem

Posiedzieliśmy chwilę razem objęci ale potem niestety moją ukochaną porwały Ola od Piotrka i Martyna od Grześka. Razem z Fabianem Drzyzgą usiedliśmy na kanapie i rozmawialiśmy o kadrze kiedy podszedł do mnie Kuraś

-Misiek możemy pogadać.?- spytał
-Jasne. Chodźmy na balkon co?- wstałem z miejsca
-Ok, chodźmy.
-No więc...- spytałem kiedy byliśmy już sami
-Kochasz Marcelę?- spytał
-Co to za pytanie?- wytrzeszczyłem oczy
-No pytam czy ją kochasz.!
-Kim ty jesteś żeby zadawać mi takie pytanie.!
-Misiek nie denerwuj się ja chcę wiedzieć poprostu...
-Dlaczego?- krzyknąłem
-Bo nie chcę żeby znowu cierpiała ok?!
-O czym ty mówisz.!
-Kiedy do mnie przyjechała była w rozsypce, nie chcę żeby znowu przez to przechodziła...
-Dlaczego się o nią tak martwisz.
-Bo jest dla mnie ważna ok.!
-Kochasz ją?- spytałem
-Misiek ja...



------------------------------------------------



Jestem :)
Wybaczcie mi obsówę ale miałam ciężkie dni w pracy i totalny brak chęci na cokolwiek ;/
Przepraszam za błędy ale rozdział pisałam na szybko i mogą się zdarzyć :)
Do zobaczeni niedługo :****

czwartek, 7 sierpnia 2014

Rozdział 24.

<Marcela>

Na szczęście Misiek odpuścił Radkowi i nie podejrzewał nas o romanse na boku. Radek był jest i będzie zawsze moim najlepszym przyjacielem, to się nie zmieni.

Jako że jutro są mikołajki a Misiek ma dziś dzień wolny oboje wybraliśmy się razem na zakupy. Pomogłam mojemu chłopakowi wybrać koszulę i spodnie na jutrzejszą imprezę u Rzeszowiaków a Misiek bezbłędnie doradził mi w kwestii sukienki. Potem rozstaliśmy się by kupić prezenty mikołajkowe tak żeby żadne z nas nie wiedziało co kupuje to drugie.
Długo miałam dylemat co kupić Michałowi ale kiedy mijałam sklep z zegarkami pamiętam jak ostatnio oglądał zegarek, tak strasznie mu się podobał ale nie wiem czemu go nie kupił. Szybko weszłam do sklepu i kupiłam ten który oglądaliśmy. Pani w sklepie wygrawerowała na bransolecie napis i ślicznie go zapakowała. Paulinie kupiłam jej ulubione perfumy i śliczne kolczyki z bransoletką do kompletu.
Trochę zmęczona usiadłam na fontannie i odebrałam sms-a od Miśka że już wszystko kupił i idzie jeszcze odebrać buty do gry które niedawno zamówił niedawno. Postanowiłam że pójdę do niego i spotkamy się w sklepie kiedy usłyszałam że ktoś mnie wołą:

-Marsii?- usłyszałam
-Radek? Co ty tu robisz?- zdziwił mnie widok kolegi
-Zakupy na mikołajki. A ty co tak sama?
-Nie jestem sama. Czekam na Michała poszedł odebrać buty do gry...
-No tak Michał to sportowiec..- burknął Radek
-A co to miało znaczyć?
-Nie, nic. Spokojnie..
-Masz coś do Miśka?- spytałam
-Nie no skąd, po prostu...
-No powiedz..!- warknęłam
-Kiedyś byłaś inna.
-A teraz jaka jestem?- wytrzeszczyłam oczy
-No teraz jesteś dziewczyną sławnego Kubiaka...
-Nie rozumiem.- wzruszyłam ramionami
-Michał cię zmienił. I to bardzo-
-Dlaczego tak mówisz. Zachowujesz się tak jakbyś był zły że jestem z Kubiakiem.
-Masz rację przepraszam. Nie powinienem był tak mówić.
-Co się z tobą dzieje. Jesteś zazdrosny?- spytałam
-Bo może i jestem.!- odpowiedział
-Ty nadal coś do mnie czujesz?- zdziwiłam się
-Nadal się nie domyślasz dlaczego tu przyjechałem. Dla kogo tu przyjechałem?- spojrzał na mnie czujnie
-Jestem już skarbie..- obok mnie pojawił się Michał
-Świetnie.- pocałowałam go w policzek
-No to chodź. Zabieram cię na jakiś wykwintny obiad.- chwycił mnie za rękę
-Ok. Miło cię było spotkać Radek ale musimy już iść. Do zobaczenia..- uśmiechnęłam się delikatnie
-Ciebie tez miło było zobaczyć Marsi. Do następnego.- pocałował mnie w policzek i poszedł

Na szczęście obyło się bez zbędnych komentarzy ze strony Michała.  Michał zabrał mnie naprawdę fajnej restauracji i po zjedzeniu obiadu wróciliśmy do domu. Schowałam prezent dla Miśka głęboko w szafie tak że napewno go nie znajdzie. Niestety do Michała zadzwonił Popiwczak że potrzebuje jakiejś pomocy więc Misiek jako dobry kolega mnie zostawił. Wykorzystałam okazję i zadzwoniłam po Paulinę która 20 minut później pojawiła się u mnie z winem.

-Co jest? Masz dziwną minę?- spytała jak podałam jej kieliszki
-Nic takiego. Ty wiesz że Radek wrócił?- spytałam
-Ten Radek? No co ty dajesz.! Kiedy?
-Jakieś 10 dni temu go spotkałam.
-Dalej tak na ciebie patrzy?- spytała z uśmiechem
-Co? Co ty bredzisz?-zdziwiłam się
-On od zawsze się w tobie podkochiwał. Każdy to widział, no każdy tylko nie ty.!
-Ale wymyśliłaś...- powiedziałam po chwili
-Nie gadaj....- Paulina spojrzała na mnie uważnie
-Wyznał ci że cię kocha?
-Paulina oszalałaś.?- puknęłam ją w czoło
-Jakoś dziwnie się zachowujesz a ja cię znam jak nikt inny. Mów.!- nakazała
-Co mam ci powiedzieć, że mi tez wydaje się że on coś do mnie czuje..
-Tylko nie zrób głupoty i nie wykiwaj Michała. Przecież nie kochasz Radka...
-No ale on zawsze  był...- zaczęłam
-No właśnie był.! Skup się na tym co jest tu i teraz. O Michale mówię.!- krzyknęła
-Nie mam zamiaru zdradzać Michała. Kocham go i nie myślę o innych facetach.!- burknęłam
-No i dobrze. Tak ma być.

Paulina posiedziała do 20;00. Potem wrócił Michał i koleżanka zostawiła nas samych.
Misiek ewidentnie zmęczony usiadł na kanapie z pilotem do telewizora a ja postanowiłam że dotrzymam mu towarzystwa. Usiadłam bardzo blisko niego i wtuliłam się w jego klatkę piersiową.


<Michał>

Dzisiejszy dzień był męczący. Najpierw te zakupy a potem Popiwczak i jego problemy. Wróciłem do domu i zasiadłem w salonie z pilotem od telewizora w reku zacząłem przeglądać co ciekawego leci w telewizji.

-Co się stało?- spytałem gdy wtuliła się we mnie Marcelka
-Kocham cię Michał. Baaardzo..- odpowiedziała
-Ja też cię kocham mała. Stało się coś?- zdziwiłem się
-Nie ale chcę żebyś wiedział. Radek nic nie znaczy to ciebie kocham.
-Wkurza mnie ten koleś. Co chwilę się koło ciebie kręci ale ci ufam skarbie.- pocałowałem ją w czubek głowy

Wtuleni w siebie obejrzeliśmy jakiś podrzędny film a potem każde z nas wzięło prysznic i poszliśmy do sypialni.

-Marcela, czy Radek coś u ciebie próbował ugrać?- spytałem tuląc do siebie brunetkę
-Nie dlaczego pytasz?- odpowiedziała zdziwiona
-Bo zdziwiłaś mnie tym wyznaniem w salonie. Wydaje mi się że chciałaś mnie tym uspokoić.
-Nie, po prostu chciałam żebyś wiedział że bardzo cię kocham. A nawet jeśli Radek by próbował to bez skutku bo ja już mam swojego Misia.
-Mam taką nadzieję, że bez skutku.- uśmiechnąłem się i mocno wpiłem w jej usta

Po nocy pełnej czułości i uniesień zasnęliśmy w siebie wtuleni. Obudziłem się i pierwsze co zobaczyłem potargane długie czarne włosy Marcelki. Uśmiechała się delikatnie, to znaczy że śniło się jej coś miłego. Postanowiłem zrobić jej niespodziankę i powoli wyszedłem z łóżka. Skierowałem się do kuchni gdzie przygotowałem jej śniadanie.
Z tacą w ręku powoli wszedłem do sypialni i okazało się że moja ukochana dalej śpi. Odłożyłem śniadanie na bok i położyłem się obok Marceli.
Kiedy zacząłem całować jej szyję wymamrotała:

-Misiu... daj mi spać.!
-Marcelko wstawaj. Nudzi mi się samemu a poza tym zrobiłem śniadanie.- wyszeptałem jej do ucha
-Śniadanie?- spytała i podniosła powieki
-No i mam dla ciebie prezent. W końcu dziś mikołajki.
-Pokaż..- podniosła się szybko
-Proszę- podałem jej ozdobnie zapakowane pudełko

Szybko je otworzyła i wyjęła z niego małe czerwone pudełeczko. Wiedziałem co tam jest a ona podekscytowana spojrzała na mnie i powoli je otworzyła. W środku znajdował się łańcuszek z wybranym przeze mnie wisiorkiem. Spojrzała na mnie czule i spytała

-Dlaczego akurat serce i kluczyk?
-Bo tylko ty masz klucz do mojego serca.- odpowiedziałem
-Kocham cię Misiu.- pocałowała mnie szybko
-Ja ciebie też.- uśmiechnąłem się czule
-Ja też coś dla ciebie mam.- klasnęła w dłonie i podbiegła do szafy
-Co to takiego?- spytałem z uśmiechem
-Otwórz.

Otworzyłem i pudełeczko i wytrzeszczyłem oczy. To ten zegarek, ten który tak strasznie mi się podobał. Uśmiechnąłem się szeroko i pocałowałem Marcelę która się tego nie spodziewała.

-Dziękuję ci skarbie. To wspaniały prezent.
-Załóż go.- odpowiedziała z cwanym uśmiechem

Wyjąłem zegarek z pudełeczka i wtedy zobaczyłem że w środku bransolety jest coś wygrawerowane. Spojrzałem na treść "Kocham cię za wszystko i za nic. Tak po prostu...Bez granic. Marcela <3"
Założyłem zegarek na nadgarstek i bez słowa wpiłem się w usta Marceli. Oderwaliśmy się od siebie dopiero wtedy gdy brakło nam tchu.

-Podoba ci się?- spytała
-Bardzo. Tak cholernie cię kocham. Dziękuję.
-Ja też nigdy nie myślałam że kogoś tak pokocham. Nie wiedziałam że można tak kochać.- wtuliła się we mnie

Zjedliśmy śniadanie i po szybkim prysznicu wsiedliśmy w samochód. Dziś do Rzeszowa wraca Zibi i to u niego się zatrzymamy na noc. Oczywiście zaraz po przyjeździe do Rzeszowa wszyscy idziemy na imprezę do Ignaczaków. Razem z Marcelą wymyśliliśmy im prezent który na pewno im się spodoba. Dla Zbyszka też mamy prezenty, a ja już nie mogę się doczekać kiedy zobaczę mojego przyjaciela. Własciwie to Zbyszek nie jest moim przyjacielem- on jest moim bratem.



-------------------------------------



Jestem :)
Następny jakoś za tydzień...!
Miłego czytania i do następnego.:**


sobota, 2 sierpnia 2014

Rozdział 23.

<Marcela>

Od kilku dni mieszkam z Michałem. Jestem szczęśliwa że to się tak skończyło, nawzajem z Michałem poznajemy się od nowa i dowiadujemy o sobie nowych rzeczy na przykład takich że Michał jest pedantyczny w stosunku co do swoich skarpetek. Muszą być idealnie złożone i położone w szufladzie w komodzie.
Przyzwyczailiśmy się już do swojej obecności i szczerze... dobrze nam razem.
Michał wyszedł na trening a ja zaczęłam przygotować obiad. Niestety braki w lodówce zmusiły mnie do wyjścia na zakupy. Musiałam zdjąć moje ulubione dreski i przebrałam się w to.
Mimo listopada dzień jest nadzwyczajnie ciepły więc postawiłam na spacer. W uszy włożyłam słuchawki i w jakby swoim świecie ruszyłam w stronę pobliskiego sklepu.

Po zakupieniu wszystkich niezbędnych nam rzeczy ruszyłam w drogę powrotną do domu. Skierowałam się w stronę parku, to nic że spacer potrwa dłużej, słoneczko dziś tak ślicznie dogrzewa że postanowiłam wyciągnąć Miśka na spacer po obiedzie. W parku spacerowało całkiem sporo osób i nagle ktoś wyrwał mi słuchawkę z uszu..

-Buuu.!- usłyszałam męski głos
-Co jest?- od razu się odwróciłam
-No krzyczę za tobą i krzyczę a ty nie słyszysz. No i teraz wiem dlaczego.!
-Radek? A co ty tu robisz? Nie jesteś we Francji?- ucieszył mnie widok mojego dawnego przyjaciela
-Wróciłem do kraju odzyskać to co straciłem. A tak serio to wróciłem już na stałe. Francja okazała się być brzydsza od naszego Jastrzębia.!
-Tak się cieszę.!- mocno przytuliłam kolegę
-Tak w ogóle to dlaczego idziesz w przeciwną stronę do domu? I gdzie masz auto?
-Jest taka piękna pogoda że postawiłam na spacer. A idę w dobrą stronę. Poprostu mieszkam w innym miejscu.!- wzruszyłam ramionami
-Jak to?- zdziwił się
-To długa historia...- zaczęłam
-Daj mi te torby. Odprowadzę cię a przy okazji wszystko mi opowiesz.!- zabrał ode mnie zakupy i ruszyliśmy w stronę Miśkowego mieszkania. W trakcie spaceru zdążyłam Radkowi wszystko streścić
-I tak wygląda sytuacja. No i jesteśmy na miejscu...- westchnęłam ciężko
-Sporo się u ciebie wydarzyło. Dobrze że spotkałaś tego Michała. Chciałbym go kiedyś poznać...
-Może wejdziesz na kawę. Odwdzięczę się za pomoc z zakupami.!?- spytałam
-Nie chcę ci zajmować czasu.
-No co ty. Chodź i bez dyskusji.- uśmiechnęłam się szeroko i chwilę potem rozbieraliśmy się w mieszkaniu
-Ładne mieszkanie.- usłyszałam głos Radka który spacerował po salonie
-Tak, mieszkamy tu dopóki Michał nie przeniesie się do Rzeszowa. Potem zamieszkamy tam..- odpowiedziałam
-Chodź już i siadaj tu koło mnie.
-Już idę. Proszę twoja kawa.- na stoliku położyłam tace z filiżankami i talerzyk z ciasteczkami
-Zmieniłaś się Marsi...
-Przestań tak na mnie mówić. Nigdy tego nie lubiłam.!- warknęłam
-Wiem ale lubiłem tak na ciebie mówić. To było takie moje...
-Radek to takie stare dzieje. Byłeś moim najlepszym przyjacielem.- westchnęłam
-A ty byłaś moją przyjaciółką. Kiedy cię dziś zobaczyłem to cię prawie nie poznałem. Wypiękniałaś, ale spojrzenie dalej masz takie jak dawniej.
-Przestań..- roześmiałam się
-Nie śmiej się ze mnie. Nikt nie patrzyła na mnie tak jak ty i dlatego tak cię kochałem.- wzruszył ramionami
-Kochałeś mnie?- wytrzeszczyłam oczy
-Kochałem. Rozumieliśmy się bez słów, no i byłaś, właściwie nadal jesteś bardzo piękną dziewczyną.
-Dlaczego nic mi nie powiedziałeś?- spytałam ponownie
-Po co? Miałem wyjechać a ty miałaś chłopaka. To by było bez sensu.
-Gdybym wtedy wiedziała że ci na mnie zależy...- do oczu napłynęły mi łzy
-Nic byś nie zrobiła. Nie dręcz się tym. Ważne że teraz jesteś szczęśliwa...no chodź tu.!- wstaliśmy a ten mocno mnie przytulił
-Gdybym wiedziała nie pozwoliłabym ci wyjechać.
-Co było nie wróci. Nie przejmuj się tym proszę.!- spojrzał mi w oczy i delikatnie musnął moje usta swoimi

Dopiero po kilku sekundach dotarło do mnie co się stało i szybko odsunęłam się od Radka. Wytarłam szybko oczy i usłyszałam że drzwi się otwierają. To Michał wrócił z treningu.!


<Michał>


Po treningu od razu wróciłem do mieszkania. Postanowiłem wyciągnąć Marcelkę na jakiś spacer i obiad na mieście. Pogoda jest dziś piękna a poza tym chcę sprawić jej radość więc może zabiorę ją do kina albo na kręgle. Zadowolony wszedłem do mieszkania kiedy zobaczyłem obcą męską kurtkę. Zdziwiło mnie to i zacząłem się rozbierać.

-Jestem Marcelko.!- powiedziałem
-Świetnie. Chodź do salonu.!- odpowiedziała mi dziwnym głosem
-Coś się stało?- rzuciłem torbę w kąt i wszedłem do salonu gdzie zobaczyłem Marcelę z mokrymi oczami i jakiegoś chłopaka najpewniej w wieku Marceli
-Nie w porządku. Poznaj to jest Radek mój znajomy. Radku poznaj to jest właśnie mój Michał.- powiedziała i szybko przywitałem się z chłopakiem ale wydał mi się jakiś podejrzany
-Dlaczego płakałaś?- spytałem jej
-Aa wzruszyłam się, opowiadaliśmy o starych czasach i tak wyszło.- wzruszyła ramionami
-To ja już pójdę. Cieszę się że cię spotkałem Marsi... A ciebie było miło poznać.- powiedział Radek i chwilę potem już go nie było
-Kim on dla ciebie jest?- spytałem podejrzliwie
-Przyjaciel mówiłam ci...- zestresowała się
-Widziałem jak on na ciebie patrzy i to nie jest przyjacielskie spojrzenie.!- stwierdziłem
-Yyy przestań. O co ci chodzi?- zaczęła się jąkać i dukać
-Podobasz mu się.!
-Michał co ty mówisz. Jesteś zazdrosny?- spytała
-A powinienem być?
-Nie.! Powinieneś mi ufać. Radek to tylko mój przyjaciel.!
-Mów co chcesz ale ja widzę że coś was łączy.
-Jesteś niemożliwy. O co ty mnie podejrzewasz o zdradę?
-A zdradziłaś mnie?- spytałem w amoku
-Masz odpowiedź.!- krzyknęła i chwilę potem poczułem ból na policzku
-Marcela wracaj.!- krzyknąłem za nią kiedy ta biegła do sypialni

Wkurzony złapałem kurtkę i wyszedłem z domu. Nic nie poradzę na to że boję się że stracę Marcelę. Z tej złości i bezradności chciałem tylko się napić. Zahaczyłem o bar gdzie wypiłem kilka kolejek. Potem wyszedłem. Nawet nie wiem jak to się stało że dotarłem do mieszkania Wojtaszka. Zapukałem i otworzył mi zdezorientowany Damian.

-Misiek? Co się stało? Wejdź.!- wpuścił mnie
-Masz alkohol?- spytałem
-Mam ale ty nie powinieneś być z Marcelą?
-Wszystko ci opowiem tylko daj mi procenty...
-Co jest?- spytał i podał mi szklankę z brązowym trunkiem
-Zrobiłem jej awanturę. Wróciłem do domu i spotkałem ją w salonie z jej "przyjacielem" Radkiem. Spytałem ją czy mnie zdradziła a ona nie spoliczkowała i uciekłą do sypialni.!
-Michał ale ty głupi jesteś.!- Damian przybił sobie z otwartej dłoni w czoło
-Niby czemu?
-Stracisz ją jak będziesz robił takie akcje. Ogarnij się. Marcela ma prawo mieć znajomych tak jak i ty masz prawo mieć znajome. Musisz jej zaufać.!
-Mówisz jak ona.!- odburknąłem
-Bo to jest prawda i racja.
-Mogę u was nocować?
-Możesz ale jutro z samego rana jedziesz do Marceli.!
-Pojadę.. odpowiedziałem

Damian dał mi tego jednego drinka a potem poszedłem spać. To znaczy nie spałem ale leżałem i zastanawiałem się nad swoim wybuchem zazdrości. Może Damian ma racje i to było niepotrzebne.
Nawet nie wiem kiedy myśląc nad tym wszystkim zasnąłem.

Obudził mnie zapach świeżej kawy. Wstałem szybko i przetarłem oczy. No tak.! Jestem u Wojtaszków a ta kłótnia z Marcelką to nie sen. Wyszedłem do kuchni gdzie Damian robił śniadanie.

-Cześć. -powiedziałem
-Hej. Masz tu kawę i kwiaty.!- podał mi wielki bukiet herbacianych róż
-Kwiaty?- spytałem
-Dla Marceli głupku. Wypijesz kawę i od razu do niej biegniesz..!- pogroził mi palcem
-Dzięki stary.
-Nie ma sprawy.- uśmiechnął się

Wypiłem kawę i tak jak mówił Damian od razu wróciłem do domu. Rozejrzałem się po mieszkaniu ale nigdzie nie było brunetki. Wystraszyłem się że może się wyprowadziła ale w korytarzu stały jej buty no i w szafie jest jej kurtka. Ostatnim pomieszczeniem gdzie mogła się ukryć jest sypialnia. Niepewnie wszedłem do pokoju i... zobaczyłem ją. Siedziała otulona kocem z kolanami pod brodą a z oczu kapały jej łzy. Oczy podpuchnięte co oznacza że chyba w ogóle nie spała. Usiadłem obok niej i spojrzałem na nią czule jednak ona odwróciła wzrok.

-Skarbie..!- chwyciłem ją za podbródek
-Co?- spytała zła
-Błagam cię nie płacz.- wytarłem jej łzy
-Gdzie byłeś?- spytała
-U Wojtaszków. Damian mi wszystko wytłumaczył. Przepraszam cię kochanie... Proszę to dla ciebie.- podałem jej bukiet
-Damian ci wytłumaczył? Sam do tego nie doszedłeś?- stwierdziła pełna sarkazmu i odebrała bukiet
-Nic na to nie poradzę że kocham cię jak wariat i boję się że ktoś mi cię zabierze.!- wzruszyłem ramionami
-Musisz mi ufać Kubiak.!- krzyknęła
-Wiem Marcelko. Wszystko już wiem tylko mi wybacz.
-Jesteś głupi wiesz.- uśmiechnęła się
-Wiem, jestem bardzo głupi a ty jesteś wspaniała.- odpowiedziałem i wpiłem się w jej usta


----------------------------------



Jestem wcześniej :)
To za to że przy ostatnim było spóźnienie :*
Następny koło czwartku, piątku może :)
DO NASTĘPNEGO :**

środa, 30 lipca 2014

Rozdział 22.

<Marcela>

Pojutrze jest ten cholerny wyjazd a ja dalej jestem w kropce. Pogodziłam się już z myślą że będę musiała wyjechać. Przestałam spotykać się z Michałem, nie chcę bardziej cierpieć podczas naszego rozstania.
Kubiak dzwonił i pisał ale mówiłam mu że jestem chora i dlatego nie mogę się z nim widzieć. Wiem że robię mu przykrość.  Nic na to nie poradzę że nie znalazłam mieszkania  do wynajęcia a rodzice nie zmienili zdania.
Usiadłam w salonie sprawdzając w internecie kolejne ogłoszenia w sprawie mieszkania kiedy do mieszkania wparował mi zły Michał.

-Marcela?- krzyknął w wejściu
-Jestem w salonie.!- odpowiedziałam
-Marcela..- podszedł i od razu mnie przytulił
-Co się stało?
-Dlaczego mnie unikasz?- spytał
-Co ty mówisz? Nie unikam cię.- odpowiedziałam bez przekonania
-Przestań. Spójrz mi w oczy...- podniósł mi podbródek
-Michał, bo ja nie chcę się do ciebie przywiązywać. Za dwa dni wyjeżdżam i nie chcę cierpieć przy naszym rozstaniu.
-To nie jedź.!
-Co ty mówisz? I gdzie zamieszkam. Próbowałam coś znaleźć ale nadaremnie...
-Zamieszkaj ze mną.- wzruszył ramionami
-Co? Ty mówisz poważnie?
-Całkowicie.- uśmiechnął się
-Ale twoje mieszkanie jest małe, jak my się tam pomieścimy? To zły pomysł.!- westchnęłam
-Ale to tylko do momentu kiedy zacznę grać w Rzeszowie. Znajdę tam coś dużo większego i się przeprowadzimy.
-Jesteś tego pewien?
-Oczywiście. Zbieraj swoje rzeczy i jedziemy...
-Kocham cię Michał.- pocałowałam go w usta
-Ja ciebie tez mała...

Michał zaczął wynosić do auta kartony z moimi rzeczami a ja wkońcu zaczęłam się uśmiechać.  Cieszę się że zostanę w Jastrzębiu z tymi których kocham. Widziałam jak Michał uśmiecha się do mnie czule i ja sama też nie mogę powstrzymać się od bezsensownego uśmiechania się.
Dopiero gdy zobaczyłam auto rodziców na podjeździe wzięłam głęboki wdech i przygotowana na kłótnię z rodzicami chwyciłam Miśka za rękę.

-To może ja wyjdę. Nie chcę robić ci problemu...- powiedział
-Zostań. Potrzebuję wsparcia...- spojrzałam na niego czule
-Dobrze. Masz mnie całego i moje wsparcie.

Chwilę potem do do domu weszła matka. Zaraz za nią w drzwiach pojawił się ojciec a ich miny zwiastowały burzę. Spojrzałam na Michała i widząc jego oczy pełne miłości do mnie byłam gotowa na wszystko.


<Michał>

Postanowiłem że Marcela zamieszka ze mną. Od razu ją o tym poinformowałem a ona się ucieszyła i oczywiście zgodziła. Od razu zaczęliśmy ją pakować, byłem szczęśliwy że będę ją miał na co dzień tylko dla siebie. Niestety kiedy mieliśmy wychodzić do domu wrócili jej rodzice. W gardle zrobiła mi się wielka gula ale kiedy Marcela poprosiła mnie o wsparcie wziąłem głęboki wdech i postanowiłem walczyć o nas z jej rodzicami.

-Co tu się dzieje?- spytała matka Marcelki
-Nigdzie z wami nie jadę.!- odpowiedziała zdeterminowana Marcela
-Słucham?- wtrącił ojciec
-Jeśli państwo pozwolą to chciałbym..- postanowiłem się wtrącić
-To nie twoja sprawa. Marcela coś ty wymyśliła.!- uciszyła mnie jej matka
-Nie odzywaj się tak do Michał. Wymyśliłam że nie wyjeżdżam. Nie chcę nigdzie jechać i nie jadę. Proste.!- odpowiedziała spokojnie Marcela
-Tak i gdzie zamieszkasz co? Może u niego?- spytał ojciec
-Tak u niego. Jeszcze jakieś pytania bo się śpieszymy?
-Marcela ty jedziesz z nami. Tu nie ma dyskusji...
-Mamo czy ty rozumiesz że jestem pełnoletnia. Nie możecie mną rządzić.!
-Jesteś pewna tego co robisz. Wiesz że jeśli nie wyjedziesz to...
-Wiem zero kasy i wsparcia z waszej strony. Czyli niewiele się zmieni. Michał ychodzimy.!- Marcela ruszyła w stronę drzwi
-Jeśli stąd wyjdziesz to już możesz nie wracać.!- krzyknęła jej matka
-Nie zamierzam do was wracać.!- odkrzyknęła jej Marcela

Widziałem że Marcela jest bliska płaczu ale odgrywa silną. Chciałem żeby jechała ze mną autem ale stwierdziła że musi zabrać swoje auto więc pojedzie swoim. Przez chwilę się sprzeciwiałem ale postanowiłem że nie będę jej dodatkowo denerwował.

Dopiero gdy przynieśliśmy wszystkie kartony do mojego mieszkania Marcela usiadła na kanapie i zaczęła płakać. Wystraszyłem się trochę i szybko do niej podszedłem:

-Ejj co jest skarbie?- spytałem
-Teraz dopiero widzę że oprócz ciebie, Pauliny i dziadków nie mam nikogo.!- wytarła łzy
-Nie płacz. Ułoży się wszystko i będzie dobrze zobaczysz.
-Dziękuję ci Michał.!- wtuliła się we mnie
-Za co mi dziękujesz?
-Za to że jesteś. Że mnie nie zostawiłeś.!
-Nigdy cię nie zostawię. Kocham cię mała.!- pocałowałem ją w czubek głowy
-Chcę wziąć prysznic. Mogę?- spytała
-Oczywiście. Teraz to twój dom. Czuj się jak u siebie.!
-Dziękuję.
-Nie ma za co. Zrobię nam coś do jedzenia. Na co masz ochotę.?- spytałem
-Cokolwiek. Nie mam wymagań.!- pocałowała mnie szybko w usta i poszła do łazienki

Uśmiechnąłem się sam do siebie i wziąłem się za przygotowywanie nam posiłku. Postawiłem na spagetti bo robi się to w miarę szybko. Po 20 minutach Marcelka wyszła z łazienki i zobaczyłem w jej oczach minimalną poprawę nastroju. Usiadła naprzeciwko mnie i zaczęła przyglądać się temu co robię. Jako że spagetti to potrawa włoska to odezwałem się do niej w tym właśnie języku

-Buongiorno bella ragazza (dzień dobry piękna dziewczyno)
-Buongiorno. Ti amo Michael. (dzień dobry. Kocham cię Michał)- uśmiechnęła się do mnie czule

Podszedłem do niej i szybko wpiłem się w jej usta. Nie chcę nawet sobie wyobrażać życia bez tej dziewczyny, nie potrafiłbym bez niej teraz żyć.
Dopiero po tym jak się od siebie oderwaliśmy odpowiedziałem jej.

-Ja też cię kocham. Cholernie mocno cię kocham Marcelko.!- po czym ponownie ją pocałowałem


-----------------------------


Jestem :)
Wiem jestem spóźniona, wybaczcie mi to :)
Rozdział stukany na szybko więc wybaczcie mi to co jest na górze :)
Następny koło niedzieli może poniedziałku :)
DO NASTĘPNEGO :)

czwartek, 24 lipca 2014

Rozdział 21.

<Marcela>


Obudziłam się wtulona w Michała. Szczerze to ja już zawsze mogłabym się tak budzić, i patrzeć na śpiącego obok mnie Miśka.
Delikatnie wyplatałam się z jego ramion i wyszłam na palcach do kuchni zrobić świeżej kawy. Nastawiłam kawę do ekspresu i zajrzałam do lodówki w poszukiwaniu czegoś na śniadanie. Jak zwykle Michał zakupy zrobił marne więc musi zadowolić się teraz zwykłą jajecznicą.
Kiedy skończyłam nakładać porcje jajecznicy na talerze usłyszałam głośne ziewnięcie Michała.

-Cześć kochanie.!- od razu podszedl do mnie
-Hej Miśku.!- uśmiechnęłam się szeroko
-Ooo śniadanie, czym sobie zasłużyłem?- spytał
-To za wczorajszy ratunek i za to że jesteś po prostu.
-Kocham cię Marcelka..- powiedział i wpił się w moje usta
-Ja ciebie też.- odpowiedziałam po tym jak się od siebie oderwaliśmy
-To co siadamy?
-Tak chodź nie robiłam tego śniadania na marne.!

Usiedliśmy przy stole jedząc swoje śniadania kiedy przyszedł do mnie sms. To Paulina z przypomnieniem że dziś oglądamy pierwsze mieszkanie, może uda nam się je wynająć.
Postanowiłam nic nie mówić Michałowi o mojej szansie na zostanie w Jastrzębiu. Po zjedzeniu śniadania szybko wziełam prysznic i gotowa do wyjścia pożegnałam się z Michałem po czym wróciłam do domu.
Przebrałam się w inny strój i wsiadłam w auto. Szybko skierowałam się do domu Pauliny gdzie razem z jej tatą mamy jechać na to spotkanie w sprawie mieszkania.

Na nasze nieszczęście osiedle od razu nie spodobało się tacie Rudej. Potem i my stwierdziłyśmy że nie chcemy mieszkać w tym miejscu. To mieszkanie okazało się być zwykłą ruderą. Meble zniszczone i w ogóle przydał by się generalny remont. Od razu zrezygnowałyśmy a Paulina umówiła nas na oglądanie kolejnego mieszkania za jakieś dwie godziny.

Po powrocie do domu od razu poszłam do swojego pokoju. Jednym słowem jestem załamana i chyba nie uda nam się wynająć niczego przed moim wyjazdem. Wzięłam gorący prysznic i otulona kocem włączyłam laptopa. Po zalogowaniu na fejsa od razu przeczytałam wiadomość oz Zbyszka Bartmana:

Cześć Marcela. Wiesz może co u Michała?
-No przecież się przyjaźnicie.! Nie wiesz??- zdziwiłam się
Obraził się na mnie bo nie potrafiłem pomóc mu w twojej sprawie
-Nic mi nie powiedział. On się tym bardzo przejmuje ale pogadam z nim i odezwie się do ciebie.
I co wymyśliliście coś?
-Jest szansa że zostanę jeśli do piątku znajdę mieszkanie do wynajęcia.
Pomógł bym wam ale sama wiesz...
-Wiem nie przejmuj się. Michał jeszcze nie wie że szukam mieszkania chcę mu zrobić niespodziankę.
Rozumiem, spoko nic mu nie powiem. Muszę lecieć na trening. Powodzenia w szukaniu mieszkania.
-Dzięki.

Zdenerwowałam się. Czemu Michał obraża się na Zbyszka bez większego powodu. Postanowiłam wyjaśnić tą sytuację i to szybko. Napisałam do Michała że w tej chwili ma do mnie wpaść a on wystraszony napisał że szybko będzie.
Narzuciłam na siebie dresy, włosy spięłam w koczka i wtedy do mojego domu wparował zdyszany i wystraszony Michał.


<Michał>

Po tym jak Marcela poszła do domu nie mogę znaleźć sobie miejsca. Nie wyobrażam sobie że mógłbym spędzić choćby jeden dzień bez tej dziewczyny. Zły i lekko załamany wziąłem się za sprzątanie mieszkania. Zajęło mi to całe popołudnie i tak zleciał mi mój wolny od treningu dzień.
Kiedy zobaczyłem  że dostałem sms-a od Marcelki ucieszyłem się ale kiedy przeczytałem treść w pośpiechu przebrałem się i wsiadłem w samochód. Serio bałem się że stało się coś złego i bez większych wstępów wparowałem do jej domu.

-Co się stało?- spytałem gdy ją zobaczyłem siedzącą na kanapie w salonie
-Mamy do pogadania Kubiak.!
-Co? Co się stało?
-Powiedz mi proszę co u Zbyszka. Gadaliście ostatnio? Przyjeżdża?
-Tak wczoraj z nim gadałem. Na razie nie wraca ale nie rozumiem dlaczego o niego pytasz?- zdziwiłem się
-Dlaczego mnie kłamiesz. Wiem że jesteś na niego wielce obrażony. Michał co ty wyprawiasz...
-Marcela błagam cię myślałem że serio coś złego się stało...-odetchnąłem ciężko
-Owszem stało się. Zbyszek to twój przyjaciel a ty zachowujesz się jak małe dziecko.!
-Nie wtrącaj się w to.- odpowiedziałem
-Będę się wtrącała jak go nie przeprosisz to się rozstajemy. Nie chcę się spotykać z dużym dzieckiem który jak nie dostanie tego czego chce to strzela fochy.!
-Marcela?- zdziwiłem się
-Co?- krzyknęła
-Pogodzę się z nim dobrze?
-Tak, i masz to zrobić już dziś.!
-Ale... no Marcela proszę cię...
-Nie ma żadnego ale. Misiek Zibi jest ci jak brat macie się pogodzić.!
-Przekablował ci że się nie odzywamy?
-Martwi się o ciebie i o mnie też. Nie miej do niego pretensji Michaś.- pocałowała mnie w usta
-Nie mam pretensji. Kocham cię i szukam każdego dobrego sposobu żeby cię tu zatrzymać.!
-Wiem, Michałku damy jakoś z tym radę tak? A ty szoruj do domu i dzwoń do Bartmana.!
-Nie mogę zostać?- zdziwiłem się
-Nie.! Zaraz wrócą moi rodzice i lepiej ich nie podjuszać twoim widokiem. Znowu wymyślą coś głupiego. Widzimy się jutro.- pocałowała mnie po raz drugi
-No dobrze. To do jutra.
-Paa...- pomachała mi i wyszedłem

Kiedy wróciłem do domu od razu wziąłem za telefon. Wykręciłem numer Zbyszka ale nie odbierał. Cztery  razy próbowałem się z nim połączyć ale na próżno. Wziąłem sobie piwo z lodówki i usiadłem przed telewizorem. Postanowiłem że więcej do Zbyszka dzwonił mnie będę. Jakoś po godzinie czasu zadzwoniła moja komórka na ekranie zobaczyłem zdjęcie Zbyszka:

-Dzwoniłeś?- powiedział na dzień dobry
-Tak, słuchaj stary dzwonię bo mi cholernie głupio. Nie powinienem obrażać się jak jakieś małe dziecko.
-No nie powinieneś. Kto cię oświecił? Pewnie Marcela?
-Tak wytłumaczyła mi parę spraw. Zrozumiałem że nie zachowywałem się fair.
-No lepiej późno niż wcale matole. Cieszę się że już się nie obrażasz.
-Jeszcze raz sory Zibi.
-Nie ma problemu. Cieszę się że się odezwałeś. Nie odbierałem bo miałem trening. Zdziwiły mnie te 4 połączenia od ciebie...
-Wiem, powiedz mi kiedy przyjeżdżasz do Polski?
-Nie mam pojęcia. Liczę dni do końca tego kontraktu, chcę wracać do domu.!
-Czekamy tu na ciebie.

Długo pogadałem ze Zbyszkiem, pytał jak sprawa z Marcelą ale nic nowego nu nie powiedziałem. Po zakończeniu rozmowy z przyjacielem wziąłem gorący prysznic i od razu poszedłem spać.



--------------------------------



Następny jakoś koło poniedziałku dopiero :P
Wybaczcie błędy i treść ale dziś na nic innego mnie nie stać. :)
DO NASTĘPNEGO :)

poniedziałek, 21 lipca 2014

Rozdział 20.

<Marcela>

Ostatnie dwa dni były bardzo ciężkie. Przez rodziców musiałam zrezygnować z pracy i całego mojego życia. Dokładnie za 5 dni będę siedziała w samolocie do Grecji gdzie prawdopodobnie spędzę dłuższy czas a wcale tego nie chcę.
Michał dalej kombinuje co zrobić żeby zatrzymać mnie w kraju ale chyba nic z tego nie wyjdzie.
Dziś środa a ja zaczęłam się już pakować. Wyszło całkiem sporo tych pudeł z moimi rzeczami ale ojciec wynajął jakąś firmę która przewiezie nam wszystkie pudła do nowego domu. Właśnie wyjęłam kolejne pudło by spakować wszystkie książki i bibeloty z ostatniej szafki kiedy do pokoju wpadła mi Paulina:

-Hej Marcela. Co ty robisz?- zdziwiła się
-Pakuję ostatnie pudło.- westchnęłam ciężko
-Boże czyli ty serio wyjedziesz? Dalej nie mogę w to uwierzyć.!
-Paolka uspokój się. Wszystko będzie dobrze. Będziemy gadać przez skeypa i fejsa.- uśmiechnęłam się do niej
-Wolałabym żebyś została.! Co na to wszystko Michał?
-Nie wiem, udaje silnego i dalej kombinuje żebym została ale nie wiem czy mu się uda.
-Miejmy nadzieję bo ja nie wiem jak ja sobie bez ciebie tu poradzę.!- ruda spojrzała na mnie i chwilę potem stałyśmy już w siebie wtulone płacząc
 -Marcela, chcesz jeszcze jedno pudło?- do pokoju weszła mi mama
-Nie chcę, tyle co mam wystarczy.!
-Dlaczego płaczecie.! Co się stało?
-To się stało że ja nie chcę tam jechać nie rozumiesz? Dlaczego nie pozwolicie mi tu zostać?- podniosłam lekko głos
-Rozmawialiśmy o tym i przykro mi ale ty nie masz prawa głosu słyszysz.!
-A co gdyby Marcela miała gdzie mieszkać? Mogłaby tu zostać?- spytała Paulina
-I za co wynajęła by mieszkanie? Pomyśl dziecko?!
-Wyjdź stąd mamo.!- krzyknęłam
-Licz się ze słowami.! Pamiętaj że jestem twoją matką.!
-I co z tego. Nikomu nie życzę takich rodziców. W ogóle mnie nie znasz i nie jestem pewna czy nawet mnie lubisz. Po co ja jestem tam wam potrzebna co?
-Uspokój się bo widzę że zaczynasz histeryzować.!- odpowiedziała mi matka
-Wyjdź.!- otworzyłam jej drzwi
-Ehh Marcelina ty i te twoje fochy.!- powiedziała tylko i wyszła
-Sama widzisz jak wygląda moje życie.!- rozpłakałam się
-Nie płacz.! Co ty na to wynajmijmy razem mieszkanie i wtedy nie będziesz musiała wyjeżdżać.!
-Ale Paulina ty masz gdzie mieszkać więc po co miałabyś...
-Chcę żebyś tu była jesteśmy jak siostry nie pozwolę ci wyjechać.!
-Mam odłożone tylko jakieś 5 tysięcy nie wiem czy to wystarczy...
-Wrócisz do pracy ja też znajdę coś lepiej płatnego i damy jakoś radę.!- Paulina spojrzała na mnie błagalnie
-Mówisz poważnie?- spytałam wycierając łzy
-Całkowicie poważnie.!- uśmiechnęła się
-Kocham cię Paulina. Nie wiem co bym zrobiła gdyby cię nie było.!- mocno przytuliłam koleżankę

Przebrałam się w taki komplet i wyszłyśmy na miasto. Paulina od razu kupiła gazetę i zaczęła szukać ogłoszeń dotyczących mieszkań. Patrzę na jej zaangażowanie rośnie mi serce bo wiem że zależy jej na mnie bardziej niż moim własnym rodzicom. Po znalezieniu trzech ogłoszeń postanowiłyśmy iść porozmawiać z rodzicami Rudej o pomyśle wspólnego mieszkania.
Rodzice Pauliny byli zaskoczeni naszym pomysłem ale dobrze przyjęli ten pomysł a i obiecali nam pomóc. Zazdroszczę Paulinie że jej rodzice ją wspierają i pomagają jej, ja na swoich nie mogę liczyć.
Tata Pauliny- pan Mirek umówił się że razem z nami będzie oglądał każde mieszkanie tak żebyśmy nie wkopały się w jakąś podejrzaną okolicę albo żeby ktoś nas nie wykiwał. Już jutro jedziemy oglądać pierwsze mieszkanie, tak strasznie się z tego cieszę.!

Posiedziałam u Pauliny jakoś do 21;00 a potem postanowiłam wrócić do domu. Pan Mirek zaoferował się że mnie podwiezie ale odmówiłam, spacer dobrze mi zrobi i będę miała czas pomyśleć sobie o wszystkim. Z tego wszystkiego też zapomniałam zadzwonić do Miśka więc robię to po drodze do domu ale co dziwne nie odbiera. Wzruszyłam tylko ramionami z myślą "jak będzie chciał pogadać to oddzwoni" i powolnym krokiem skierowałam się w stronę domu.

Noc jak na jesień jest dosyć ciepła a na niebie jest mnóstwo gwiazd. Z uśmiechem na twarzy co chwila spoglądam na niebo. W pewnej chwili jednak ktoś do mnie podbiega od tyłu i zatyka twarz swoją dłonią. W całkowitym szoku nie ogarniam jak ciągnie mnie za jedno z drzew i dopiero wtedy jestem w stanie zobaczyć twarz tego który mnie napadł.


<Michał>


Cholera.! Nie wiem jak zatrzymać Marcelę w Polsce a do tego wszystkiego ostatnio pokłóciłem się ze Zbyszkiem i oskarżyłem go że jest złym przyjacielem bo nie pomógł mi wy myśleć sposobu na to by moja ukochana została ze mną w kraju.
Po treningu umówiłem się z Wojtaszkiem na duże piwo no i jedno piwo przeciągnęło się tak że wypiliśmy chyba po pięć. Z baru wyszliśmy jakoś koło 21;00 jako że jutro mamy kolejny trening . Szedłem sobie spokojnie przez park kiedy usłyszałem znajomy mi głos:

-Zostaw mnie słyszysz.!
-Marcelko nie szarp się kiedyś lubiłaś jak cię dotykałem po tyłku i piersiach.!
-Spierdalaj słyszysz.!- krzyknęła a ja szybko skierowałem się w miejsce skąd dochodziły głosy

Wytrzeszczyłem oczy widząc moją Marcelę opartą o drzewo, całą zapłakaną kiedy ten koleś ewidentnie ją obmacywał. Wściekłem się i szybko załatwiłem kolesia obijając mu twarz. Gdy ten koleś uciekł szybko przytuliłem moją dziewczynę.

-Co się stało? Kto to był?- spytałem
-Zabierz mnie do domu.- powiedziała płacząc
-Chodźmy.!- objąłem ją mocno i ruszyliśmy w stronę mojego domu

W domu Marcela pierwsze co zrobiła to pobiegła do łazienki. Zmartwiłem się ale postanowiłem nie pytać jej o nic dopóki się nie uspokoi. Zrobiłem jej gorącą herbatę i usiadłem w salonie czekając na jej powrót. Po 5 minutach wyszła i z jej miny wywnioskowałem że chyba czuje się lepiej.

-Usiądź tu koło mnie.!- powiedziałem
-Michał ja.. ja przepraszam.!- wydukała
-Za co ty mnie przepraszasz.?
-Wiem jak to wyglądało w tym parku ale przysięgam że tam nic nie zaszło.!
-Spokojnie ja to wiem ale wyjaśnij mi o co chodziło.
-Michał ten facet to mój były chłopak. On, on chciał mnie zgwałcić. Gdyby nie ty.!- powiedziałą i znowu zaczeła płakać
-Zabiję skurwiela..!- mocno przytuliłem Marcelę
-Był pijany, i to bardzo. W jego oddechu czułam ostrą dawkę wódki.
-Marcela ale to go nie tłumaczy, musimy pójść z tym na policję albo sam to załatwię.
-Nie, wydaje mi się że on się ciebie wystraszył. Bałam się że on to zrobi, czułabym się wtedy jak zwykła..
-Nie kończ nawet. Boże dziękuję że wybrałem drogę przez ten park. Nie darowałbym sobie gdyby coś ci się stało...
-Dzwoniłam do ciebie ale nie odbierałeś.
-Wiem przepraszam cię słońce ale padł mi telefon po treningu a Wojtaszek wyciągnął mnie jeszcze na piwo.!
-Pewnie jesteś zmęczony, pójdę już do domu.- wstała z kanapy
-Co? Nawet nie ma o tym mowy śpisz dziś u mnie słyszysz.!
-Kocham cię Misiu, bardzo cie kocham.!- powiedziała i delikatnie musnęła wargami moją brodę
-Ja ciebie też maleńka.- odpowiedziałem pocałunkiem

Długo siedzieliśmy na tej kanapie a potem Marcelka poszła pod prysznic. Dałem jej swoja koszulkę która dziś posłuży jej jako koszula nocna a potem sam wziąłem prysznic. Kiedy wszedłem do sypialni wydawało mi się że zasnęła więc położyłem się na swojej stronie łóżka i próbowałem odpłynąć w sen. Niespodziewanie odwróciła się w moją stronę i wtuliła w moją klatkę piersiową a ja nie czekając na nic objąłem ją mocno i po chwili oboje smacznie spaliśmy.



------------------------------


Jestem :)
Tak wyskrobałam coś na szybko bo wiem że miałam dodać na weekendzie :)
Miał być wczoraj ale wypadło mi wesele które ktoś musiał obsłużyć więc nie miałam czasu. :)
Pogoda piękna więc dziś opalanko, a następny może w czwartek :)
Do następnego:*