środa, 1 października 2014

Rozdział 29.

Dziś wigilia. Od rana biegam jak poparzona i nie mogę znaleźć. O 15 mamy być w domu u rodziców Michała a mnie ogarnęły wątpliwości czy powinnam jechać.

-Niee ja zostaje. Nigdzie nie jadę.!- Usiadłam w sypialni na podłodze
-Co! Dlaczego?- koło mnie usiadł Michał
-A co jak oni mnie nie polubią albo zrobię coś nie tak. Lepiej zostanę w domu.
-Znowu to samo. Możesz przestać.! Jedziesz ze mną i nie ma innej opcji rozumiesz.
-Ale Misiek...- zaczęłam
-Nie ma ale. Jedziesz i już.- pocałował mnie w czoło i wyszedł

Michał dosyć często mnie wkurza ale bardzo go kocham. Cieszę się że w święta nie będę siedziała sama w domu, a poznam jego rodzinę. Teraz kolejny problem. W co się ubrać tak żeby spodobać się jego rodzicom. Po wybraniu zestawu dla siebie Michał zabrał nasze rzeczy do auta i ruszyliśmy w drogę. Oczywiście humor Kubiaka był wyśmienity mój odwrotnie. Znowu naszły mnie dziwne wątpliwości i bez słowa zaczęłam wpatrywać się w okno. Nagle w radio poleciała piosenka "Last Christmas" i zaczęłam sobie nucić pod nosem. Nawet nie wiem kiedy Michał zaczął śpiewać razem ze mną i zrobiło się wesoło. Miś jest świetnym sportowcem i przystojnym facetem ale głosu to mu Pan Bóg poskąpił. Potem jakoś spadły mi powieki i Michał obudził mnie przed domem Kubiaków. Szybko się ogarnęłam i wysiadłam z auta. Wtedy zachwycił mnie dom, był naprawdę piękny. Podeszłam do Miśka a ten wziął mnie za rękę i powoli weszliśmy do domu.
Michał zadzwonił dzwonkiem i po chwili w drzwiach zobaczyliśmy pana Jarosława.

-No jesteście. Mama już się martwiła.- uśmiechnął się
-Tak wolałem jechać wolniej. Tato to jest Marcelina moja dziewczyna.- Michał uśmiechnął się
-Miło mi cię poznać. No Michał naprawdę dobry wybór. Wchodźcie do domu bo jest zimno.
-Dzięki tato.- odpowiedział mu Misiek
 -Dzień dobry.- pojawiła się mama Michałą
-Dzień dobry mamo. To jest Marcela.- Michał najpierw mamę przytulił a potem mnie przedstawił
-Jaka śliczna. Bardzo miło mi cię poznać.- przytuliła mnie
-Mnie też jest bardzo miło państwa poznać. Dziękuję że mogę z państwem spędzić te święta.

Pan Jarek zabrał ode mnie płaszcz. Mama Michała okazała się być miłą i bardzo ciepłą osobą. Pół godziny potem przyjechał brat Michała, Błażej z rodziną. Byłam trochę przytłoczona tym entuzjazmem z jakim mnie przywitali w rodzinie ale z drugiej strony cieszyłam się że rodzina Miśka mnie zaakceptowała.
Ucieszył mnie fakt że rodzina Michała jest taka tradycyjna, z kolacją u Kubiaków czeka się do pierwszej gwiazdy a po kolacji wszyscy razem śpiewają kolędy. W mojej rodzinie nigdy tak nie było.
Po kolacji wigilijnej usiedliśmy wszyscy w salonie przy palącym się kominku i zajadaliśmy się ciastem które było bardzo pyszne.

-Marcela... mogę mieć na chwilę twoją uwagę?- podszedł do mnie Michał
-Jasne..- uśmiechnęłam się
-Widzisz chciałbym cię spytać w obecności mojej rodziny...Wyjdziesz za mnie?- spytał i z kieszeni wyjął małe czerwone pudełeczko
-Żartujesz?- zamurowało mnie
-Nie. Mówię poważnie.- otworzył pudełeczko a tam znajdował się piękny pierścionek.
-Ale... ale Misiek..- zaczęłam
-No więc?- spytał
-Tak.- uśmiechnęłam się i po chwili moje usta wylądowały na ustach Miśka

Dookoła rozległy się brawa a ja byłam wprost wniebowzięta.Michał wsunął mi na palec pierścionek i pocałował moją dłoń i dotarło do mnie że to się dzieje. To było takie nieoczekiwane ale romantyczne, no bo zrobił to przy całej jego rodzinie. Zaczęliśmy debatę nad datą ślubu. Miesiąc oczywiście z literą "R" na szczęście. Potem rozmowa zbiegła na temat rodziny. 

-Marcela a tak właściwie to gdzie jest twoja rodzina?- wypalił Błażej
-Jak ty coś powiesz!- skarciła go żona
-To nic takiego. Jeśli chodzi o rodziców to nie wiem gdzie są chyba w Grecji a dziadkowie są u rodziny mojej babci. Gdyby była taka możliwość to z nimi spędziłabym święta.
-Dlaczego twoi rodzice nie przyjechali na święta?- spytał pan Jarek
-Oni nie obchodzą świąt. Nie lubią zimy i niczego co się z nią wiąże.
-Dla ciebie powinni zrobić wyjątek...
-Mamo!- przerwał jej Michał
-Gdyby im chociaż trochę na mnie zależało to by zrobili wyjątek. Kochali mnie tylko przez pierwsze dwa tygodnie mojego życia.- westchnęłam
-Co ty mówisz.?- oburzyła się mama Michała
-Mamo kiedyś ci to opowiemy ale nie dziś dobrze. To nie jest ani dzień ani chwila ok?!- odezwał się podirytowany Michał

Szybko zmieniliśmy temat na weselszy. W oczekiwaniu na pasterkę zaczęliśmy odpakowywać prezenty.  Wtedy do drzwi zapukał jakiś gość. Pan Jarek poszedł otworzyć ale kiedy wrócił do salonu minę miał grobową.

-Michał masz gościa.. - powiedział

<Michał>

Święta zapowiadały się świetnie. Głównie dlatego że miałem oświadczyć się Marceli, i cała rodzina miała ją poznać.
Na szczęście Marcelinka przyjęła moje oświadczyny i teraz jestem naprawdę szczęśliwy.  Wszystko było pięknie dopóki ktoś nie zapukał do drzwi. Okazało się że mam gościa. Gdy wszedłem do korytarza okazało się że to Monika.

-Co tu robisz?- zdziwiłem się
-Michał ja cię przepraszam że przychodzę do ciebie w wigilię ale my musimy porozmawiać. To ważne.- powiedziała a z jej oczu popłynęły łzy
-Dobrze. Chodźmy na górę.- westchnąłem ciężko ale się zgodziłem
-Michał ja...
-Dlaczego nie jesteś z rodziną. Wkońcu jest wigilia.?- przerwałem jej
-Nie mam kontaktu z rodziną. Nie chcą mnie znać. Wszystko przez to.- rozpięła płaszcz a wtedy zobaczyłem jej zaokrąglony brzuch
-Jesteś w ciąży?- wydukałem
-Tak, to 5 miesiąc. Ja nie przyszłam tu burzyć ci świat, po prostu uznałam że powinieneś wiedzieć że będziesz ojcem.
-To moje dziecko?- wytrzeszczyłem oczy
-Tu masz dokładny termin poczęcia się tego dziecka. To twoje dziecko Michał...
-Jasna cholera. Monika ja przed chwilą oświadczyłem się Marceli...- złapałem się za głowę
-Niczego od ciebie nie oczekuję. Chciałam żebyś wiedział poprostu...
-Boże Monika ty wiesz że to dziecko wszystko zmienia.
-Michał ja dam sobie radę. Chciałam tylko spytać czy dasz temu dziecku nazwisko?
-Oczywiście. Chcę mieć kontakt ze swoim dzieckiem.
-Pójdę już. Naprawdę niczego od ciebie nie chcę. Poradzę sobie.- zapięła kurtkę
-Ale ja chcę ci pomóc. To mój obowiązek.
-Cześć Michał.- pocałowała mnie w policzek i wyszła z pokoju

Usiadłem na łóżku i mimo moich sprzeciwów z oczu polały mi się łzy. I co ja mam teraz zrobić. Muszę powiedzieć tym na dole czego się dowiedziałem, ale przecież Marcela mnie znienawidzi. Z drugiej strony ma prawo wiedzieć. Szybko wytarłem oczy i zbiegłem do salonu gdzie rodzina miała świetne humory. Stanąłem drzwiach i patrzyłem jak tata obejmuje moją narzeczoną. Marcela śmieje się głośno kiedy Błażej ją łaskocze i w jej oczach widzę szczęście. Bez słowa siadam na kanapie i patrzę w palący się w kominku ogień.

Po chwili wszyscy cichną i patrzą w moją stronę. Wiem że to zły moment ale żaden nie będzie dobry by powiedzieć co się stało.
Marcela siada obok mnie i obejmuje mnie ręką

-W porządku Misiu?- spytała
-Nie..- odpowiedziałem po cichu
-Co się stało? Dlaczego masz taką minę?- spytała mama
-Co ona ci powiedziała?- wtrącił tata
-Kto?- ponowiła pytanie mama
-Monika. Byłą tu przed chwilą.- odpowiedział jej tata
-Michał powiedz coś.- wydusiła z siebie Marcela
-Będę ojcem.- wyszeptałem
-Cooo?- moja narzeczona zrobiła wielkie oczy
-Monika jest w ciąży. Będę ojcem.- odpowiedziałem już normalnym głosem




-----------------------------------------



Jestem :)
No i mamy punkt kulminacyjny tego bloga...
Na tym chyba skończy się sielanka u Kubiaków :(
Następny za jakiś tydzień może wcześniej :)
PAPA:***

czwartek, 18 września 2014

Rozdział 28.

<Marcela>

Byłam wściekła. Nie dosyć że nie mogłam zobaczyć się z Pauliną to lekarze nie chcieli mi nic powiedzieć. Niecierpliwie czekałam na jakieś wieści o mojej przyjaciółce. Michał wziął mnie na kolana i mocno przytulił. Widziałam jak Andrea usiadł naprzeciwko nas i cały czas mnie obserwował ale nie obchodziło mnie to. Chciałam zobaczyć Paulinę i upewnić się że nic jej nie jest. Kiedy Misiek poszedł do automatu po gorącą czekoladę Andrea usiadł obok mnie.

-Widzę że jesteś z nim szczęśliwa.
-O czym mówisz?- spytałam
-O Michale. Lubisz go co??
-Ja go kocham Radek. I wiem że on też mnie kocha.
-Jesteś bardzo pewna jego uczuć.!
-O co ci chodzi co? Dlaczego drążysz ten temat.- zirytowałam się
-O nic. Poprostu się martwię żeby cię nie zranił i tyle.
-To przestań się martwić. Jestem dorosła i szczęśliwa, nie potrzebuję niani ok?
-Ok przepraszam. Wiesz co, on cię bardzo zmienił. Nie poznaję cię. Nigdy taka nie byłaś...
-Może mnie nie znałeś nie pomyślałeś o tym. Nie wiesz ile przeszłam w życiu, nie masz o niczym pojęcia.!- do oczu napłynęły mi łzy
-Jestem.!- usłyszałam głos Michała
-Super.- wytarłam oczy
-Co się stało?- Michał spojrzał wrogo na Radka
-Martwię się o Paulinę. Czemu to tyle trwa...
-Nie przejmuj się. Paolka to silna dziewczyna i wyjdzie z tego cało.
-Mam nadzieję. Ona jest mi bardzo bliska.
-Marsi nie martw się już. Będzie dobrze.- wtrącił Radek
-Masz wypij. Cała się trzęsiesz.- Michał podał mi kubek z czekoladą
-Dziękuję.- upiłam łyk gorącego napoju
-Marcela?- usłyszałam znajomy głos
-Paulina.! Nareszcie, jak się czujesz!- szybko podeszłam do przyjaciółki
-Nic mi nie jest, trochę siniaków i otarć. Robili mi tomografię głowy dlatego długo zeszło. Co ty tu robisz?
-Jak to co. Jestem, strasznie się martwiłam.
-Serio, jakoś ostatnio średnio szukałaś ze mną kontaktu.- odburknęła
-O czym ty mówisz!?- zdziwiłam się
-A o tym że odkąd masz Michała naszej przyjaźni już nie ma. Masz nowych znajomych i nie masz czasu dla mnie.
-Paulina to nie jest tak... Ja...
-Daj spokój. Wracaj do swojego idealnego świata pełnego siatkarzy i daj mi spokój. Koniec z naszą przyjaźnią. Cześć.
-Ale, poczekaj Paulina! Pogadajmy co??!
-Chodź Radek!- powiedziała tylko do Radka i oboje wyszli
Długo przeżywałam to co zaszło między mną a Pauliną. Po powrocie do domu usiadłam w salonie i próbowałam dodzwonić się do koleżanki ale ta odrzucała każde połączenie ode mnie. Byłam załamana. Zawsze byłyśmy jak siostry ale teraz coś się zmieniło. Co mnie zdziwiło?! Że Radek jest jej tak bliski.
Siedziałam w salonie cały czas próbując się do niej dodzwonić, a Michał brał w tym czasie prysznic.
-Daj już dziś spokój. Paulina do jutra ochłonie i wtedy pogadacie. Dziś sporo przeszła więc może zwyczajnie śpi- w pokoju pojawił się Michał
-Może masz rację. Dam jej spać ale nie rozumiem dlaczego się tak zachowała. Nie wiem co się z nią dzieje. Ostatnio mnie unikała.
-Jutro do niej zadzwonisz. Teraz chodźmy spać ok.?
-Ok tylko wezmę szybki prysznic.


Po wyjściu z łazienki od razu się położyłam. Michał objął mnie mocno i wtuleni w siebie szybko oboje zasnęliśmy.




<Michał>


Ze smutkiem patrzę na to jak moja Marcela cierpi. Paulina zrobiła jej okropną przykrość w tym szpitalu. Jeszcze ten Radek... Ten koleś strasznie działa mi na nerwy, jeszcze dziś zauważyłem że zdenerwował Marcelkę gdy zostawiłem ich samych w poczekalni. Po powrocie do domu nie potrafiłem jej pocieszyć.
Kiedy się rano obudziłem okazało się że w łóżku jestem sam. Musiałem wstać i iść na trening więc od razu poszedłem pod prysznic. Kiedy wszedłem do kuchni na stole leżał talerz pełen kanapek a w ekspresie była świeża kawa. Usiadłem przy stole i zacząłem jeść kanapki. Okazało się że obok talerza moja dziewczyna zostawiła mi kartkę.

  "Poszłam na spotkanie z Pauliną. Miłego treningu, kocham... Marcela"

Uśmiechnąłem się delikatnie i wróciłem do jedzenia. Dopiero teraz dotarło do mnie która jest godzina więc w biegu chwyciłem torbę i wyszedłem z mieszkania. Na szczęście korki mnie ominęły więc szybko dotarłem na halę.
Trening był w sumie lekki. Trochę wygłupów i meczyk dla formy. Razem z Wojtaszkiem gnębiliśmy Popiwczaka kiedy usłyszałem głos trenera

-Kubiak pozwól tu na chwilę.
-Ale Kuba sam zaczął trenerze.!- krzyknąłem patrząc na Damiana
-Mnie nie obchodzi kto zaczął. Masz gościa.
-Gościa?- zdziwiłem się i wtedy zobaczyłem zapłakaną Marcelę
-Michał...- wyszeptała i szybko się we mnie wtuliła
-Co się stało?
-To koniec. Nie mam już przyjaciółki. Jak mogła mi to zrobić?
-Michał, masz wolne. Zabierz ją do domu i się nią zajmij.- wtrącił trener
-Dziękuje trenerze. Marcela, poczekaj tu zaraz wrócę ok?
-Yhymm...- pokiwała głową

Całą drogę do domu Marcela nie odezwała się ani słowem. Patrzyła tylko w szybę a z jej oczu co chwila wypływała łza. Co ta pierdolnięta Paulina jej powiedziała że ta aż tak to przeżywa.

Kiedy weszliśmy do mieszkania postanowiłem wypytać moją brunetkę co takiego się stało na jej spotkaniu z przyjaciółką. Zrobiłem nam herbatę i oboje usiedliśmy w salonie.

-Marcelka co się stało?- spytałem
-Ona kazała mi wybierać. Albo ty albo ona...- odpowiedziała mi po cichu
-Ale... ale dlaczego?- zdziwiłem się
-Stwierdziła że odkąd jesteśmy razem nie mam dla niej czasu i nie zachowuję się jak przyjaciółka. Postawiła mi ultimatum.!
-I co??
-Wybór był oczywisty. Wybrałam ciebie. Gdyby była moją przyjaciółką nie kazała by mi wybierać.!
-Strasznie mi przykro kochanie.! - mocno ja przytuliłem
-Ona spotyka się z Radkiem. To on tak na nią działa jestem pewna.!
-Nie przejmuj się, niedługo święta a w następnym sezonie zamieszkamy w Rzeszowie. Paulina widocznie nigdy nie była twoją przyjaciółką.
-Masz rację. Nie potrzebuję jej. Mam ciebie i to jest najważniejsze.- pocałowała mnie delikatnie



-------------------------------



Wiem, należy mi się solidne lanie za to opóźnienie :)
Wybaczcie mi ale ostatnio z niczym nie wyrabiam:((
Najważniejsze są mistrzostwa i dzisiejsza wygrana POLAKÓW.!
Za kilka dni następny:) Buziaki :***

wtorek, 2 września 2014

Rozdział 27.

<Marcela>


Potrzebowałam chwili ciszy. Chciałam wszystko przemyśleć i poukładać w mojej głowie. Mam nadzieję że Michał zrozumie że potrzebowałam chwili na osobności. Po długim spacerze wkońcu zrozumiałam całą tą sytuację i postanowiłam wrócić do domu. Kiedy wróciłam do domu Zbyszek gotował makaron na obiad.

-Pomóc ci?- spytałam
-Oo wróciłaś już. Nie dzięki lepiej idź i pogadaj z Miśkiem. On czeka na ciebie.
-Gdzie jest?
-W waszym pokoju. Odkąd wyszłaś stamtąd nie wychodzi.
-Ok. To ja pójdę do niego.

Wyszłam z kuchni i skierowałam się do pokoju w którym siedział Michał. Przed otworzeniem drzwi wzięłam jeszcze głęboki wdech i powoli weszłam do pokoju. Michał siedział nieruchomo na łóżku ale widząc mnie w drzwiach wstał.

-Michał ja... Przepraszam.- powiedziałam
-Marcela czy ty...
-Wybacz że tak wyszłam ale musiałam sobie to poukładać.
-I co poukładałaś sobie wszystko?
-Tak ja cię przepraszam. Powinnam była od razu ci to powiedzieć.
-Powiedzieć co?- wydukał
-Nie ważne co czuje do mnie Bartek. Kocham tylko ciebie i nic poza tym się nie liczy. Chcę wrócić z tobą do naszego domu i zapomnieć o całej tej sytuacji.
-Boże Marcelka tak się bałem że mnie zostawisz!- Michał odetchnął i szybko mnie przytulił
-Może i Bartek mnie kocha ale to ty mi skradłeś serce. To ciebie kocham Misiek.
-Tak bardzo cię kocham Marcela. Bałem się że cię stracę!- powiedział i wpił się w moje usta
-Nie stracisz mnie nie martw się. Jestem tylko twoja.

Po zjedzeniu obiadu wsiedliśmy w auto i ruszyliśmy w drogę do domu. Zbyszek obiecał że nas odwiedzi a ja nie chciałam spotkać się z Bartkiem więc pośpieszyłam nasz wyjazd. Jakoś o 21.00 weszliśmy do domu a ja od razu padłam na kanapę. Michał zamówił pizzę więc postanowiłam wziąć szybki prysznic. Po 25 minutach wyszłam z łazienki i wtedy Misiek poszedł się odświeżyć.
Kiedy mój ukochany brał prysznic zadzwonił dzwonek do drzwi. Z myślą że to dostawca wzięłam portfel do ręki i podeszłam do drzwi. Otworzyłam i wtedy moim oczom ukazał się Kurek. W jego oczach zobaczyłam ból i łzy.

-Co tu robisz!?-spytałam
-Chce pogadać. Możemy?
-Dobra. Wejdź.- otworzyłam szerzej drzwi.
-Nie tu. Chodźmy na spacer co??
-No... Ok tylko zostawię Michałowi wiadomość.

Napisałam Miśkowi kartkę i po zamknięciu drzwi na klucz wyszliśmy z Bartkiem z klatki. Zaproponowałam mu spacer po naszym parku a ten bez wahania się zgodził.

-No więc.?- spytałam
-Więc chciałem ci to wyjaśnić.
-Ale co wyjaśnić!?
-Wiesz o moich uczuciach do ciebie nie udawaj. Chcę ci to wytłumaczyć.
-Bartek tu nie ma czego tłumaczyć, ja kocham Michała- zaczęłam
-Wiem i dlatego nie chciałem żebyś wiedziała o tym co do ciebie czuje. Nie chcę mieszać ci w życiu ok?
-No przez ciebie zaczęłam się zastanawiać czy czasem cię nie kocham.!- roześmiałam się
-Jak to?- ten się zdziwił
-Normalnie. Cały dzień zastanawiałam się co do ciebie czuje ale jestem pewna że chcę być z Michałem.
-Rozumiem. Mimo wszystko nie chcę stracić twojej przyjaźni. Mam nadzieję że niczego nie popsułem.
-Spokojnie. Między nami jest ok.


<Michał>


Kiedy wyszedłem z łazienki zdziwiło mnie to że nigdzie nie ma Marceli. W kuchni zobaczyłem tylko małą karteczkę z notatką dla mnie
"Misiu musiałam wyjść na chwilę. Niedługo wrócę. Kocham Marcela."
Zaczęło mnie zastanawiać dlaczego Marcela wyszła. Nic nie wspominała że ma coś do załatwienia.
Odebrałem pizzę i usiadłem w salonie. Stwierdziłem że poczekam aż brunetka wróci i razem zjemy. Minęło może 10 minut kiedy usłyszałem jak otwierają się nasze drzwi. Po chwili do salonu weszła moja Marcela.

-Oj Michaś trzeba było zjeść, nie czekać na mnie.
-Chciałem zjeść razem z tobą. Co się stało że musiałaś wyjść?
-Wiesz... Kiedy się kąpałeś przyszedł Bartek. Chciał pogadać więc poszliśmy na spacer.
-Kurek? Czego chciał??
-Wyjaśnił mi tą sytuację powiedziałam mu że cię kocham i zaproponowałam mu przyjaźń.
-Naprawdę?- zdziwiłem się
-Tak, ile razy jeszcze będę ci musiała udowadniać że to ciebie kocham co?
-Codziennie przez całe nasze wspólne życie.!- odpowiedziałem i chwilę potem złączyłem nasze usta w pocałunku
-Michał...jedzenie...- szepnęła mi Marcela
-Nie na to mam teraz ochotę.!- krzyknąłem i wziąłem ją szybko na ręce

Szybko wylądowaliśmy w sypialni. Marcela szybko pozbyła się moich ubrań a i ja nie byłem jej dłużny. Wieczór spędziliśmy w łóżku robiąc to co lubimy najbardziej- poznawaliśmy siebie i nasze ciała.
W pewnej chwili zadzwonił telefon. To telefon mojej brunetki.

-Nie odbieraj.- jęknąłem
-A co jeśli to coś ważnego...
-No proszę....- zrobiłem kocie oczy
-To tylko sekunda.- pocałowała mnie szybko i chwyciła za komórkę

-Słucham?- odezwała się do słuchawki
-.........
-Ale jak to?
-..........
-Radek ale skąd ty to wiesz?
-.........
-Już tam jadę. Daj mi 10 minut ok?
-.........
-Niedługo będę. Pa.!- rozłączyła się

Co się stało?- spytałem
-To był Radek. Muszę jechać.!
-No tyle to ja wiem. Ale co się dzieje?
-Chodzi o Paulinę...- zaczęła się ubierać
-Do cholery, powiesz mi konkretnie o co chodzi.!- zdenerwowałem się
-Paulina chyba miała wypadek. Ja muszę jechać.- odpowiedziała ze łzami w oczach
-To czemu od razu nic nie mówisz. Jadę z tobą.!- wstałem szybko z łóżka

Po 10 minutach byliśmy już w drodze do szpitala który wskazał Radek. Marcela cała się trzęsła dlatego objąłem ją mocno i razem ruszyliśmy na SOR gdzie od razu zobaczyłem Radka. Nie byłem zachwycony jego widokiem no ale co moglem zrobić, mocniej przyciągnąłem do siebie brunetkę i ruszyliśmy w stronę jej przyjaciela.



------------------------


Jestem.
Następny za kilka dni, najpóźniej za tydzień :)
Dziś oglądamy meczyk z Australią mocno trzymamy kciuki.!
Do następnego:***

wtorek, 26 sierpnia 2014

Rozdział 26.

<Marcela>


Długo szukałam Michała który gdzieś zniknął. W sumie Bartka też gdzieś wcięło. Postanowiłam sprawdzić na balkonie czy tam nie ma mojego chłopaka. Mój instynkt mnie nie zawiódł i obaj byli na tarasie. Co dziwne chyba się kłócili nie wiem o co poszło ale postanowiłam się przysłuchać o co chodzi

-Misiek jaaa...- wydukał Bartek
-Odpowiedz mi.
-Kocham to chciałeś usłyszeć. Kocham tą dziewczynę najbardziej na świecie. Zadowolony??
-Kuraś ona o tym wie??- spytał mój Michał w panice a mi zapadło się coś w piersi
 -Nie wie i nie martw się póki jest szczęśliwa się nie dowie. Nie chce psuć niczego to co do niej czuje trzymam dla siebie ok.
-Bartek nie wiem co powiedzieć. Stary ja...
-Nic nie mów. Poprostu nie mów.- westchnął cicho Kurek
-Tu jesteście.!- postanowiłam wkroczyć
-Marcelka kochanie tak my tylko rozmawiamy.
-O czym?
-O pracy!- szybko odpowiedział Bartek
 -Aha Misiu chodźmy tańczyć co.?
-Jasne. Idziemy.!- Michał pocałował mnie w czoło i weszliśmy do środka

 Przez resztę wieczoru nie drążyłam tematu Bartka. Wiedziałam od razu że wtedy na tarasie rozmawiali o mnie. Bartek naprawdę mnie kocha?! To jakiś żart?? Nie potrafię sobie z tym poradzić dla mnie to jest niemożliwe.
Do mieszkania Zbyszka wróciliśmy jakoś po 4 nad ranem. Od razu położyłam się chciałam się chwilę przespać. Michał od razu po wtuleniu się w moje plecy zasnął, w przeciwieństwie do mnie. Nie potrafiłam wyrzucić z głowy słów Bartka "Kocham tą dziewczynę najbardziej na świecie".
Wymknęłam się z łóżka i wyszłam do kuchni zrobić sobie mocną kawę. Usiadłam na parapecie w salonie i bez ruchu patrzyłam na widok miasta za oknem. Dziś jestem umówiona z Bartkiem, jak ja mam się zachować? Może odwołać nasze spotkanie? 
W głowie mam mnóstwo pytań, i totalny mętlik. Upiłam łyk kawy kiedy usłyszałam głos Zbyszka

-Marcela? Czemu nie śpisz?
-Zbyszek. Yyy jakoś nie mogę...- wytarłam łzę z policzka
-Ejj co jest? Coś się stało?
-Nie ja poprostu... sama nie wiem.- rozpłakałam się
-Poczekaj wezmę kawę i pogadamy.- uśmiechnął się do mnie
-Nie wiem czy chcę o tym gadać.- westchnęłam
-Nawet nie wiesz jak czasami rozmowa pomaga. Mów co jest.!?
-Bo na imprezie nie mogłam znaleźć Bartka i Miśka. Obaj zniknęli..- zaczęłam
-No i? Co dalej??
-Znalazłam ich na tarasie. Usłyszałam jak Misiek spytał Bartka czy ją kocha. Bartek powiedział że tak i to bardzo. Jestem pewna że mówili o mnie...
-Skąd ta pewność może Bartek znalazł sobie kogoś.?
-Kiedy spytałam o czym rozmawiali Bartek powiedział że o pracy. Poza tym jego spojrzenie było pełne smutku i cierpienia. Patrzył na mnie tak.. tak inaczej.
-Kurde... i co teraz?- spytał
-Właśnie nie wiem. Pomóż mi proszę...
-Musisz z nimi pogadać. Najpierw z Miśkiem a potem z Kurkiem. Nic innego nie przychodzi mi do głowy.
-Masz rację, to chyba jedyne wyjście.- otarłam policzki
-Poczekaj, muszę mieć jasność. Czujesz coś do Bartka?
-Zbyszek nie wiem. Mam w głowie taki mętlik nie wiem co czuję w tej chwili.
-Co tu robicie? Marcela czemu płaczesz?- w kuchni rozbrzmiał głos Kubiaka


<Michał>

Wyznanie Bartka mocno mną wstrząsnęło. Wystraszyłem się że zechce między nami namieszać ale na szczęście uspokoił mnie potem mówiąc że nie będzie się mieszał do nas. Wróciliśmy do domu a Marcela byłą mocno milcząca. Od razu się położyła a kiedy do niej dołączyłem udawała że śpi. Wiem kiedy udaje, może poprostu była zmęczona. 
Kiedy się obudziłem nie było jej obok. Zerwałem się szybko i wyszedłem do kuchni gdzie zastałem ją na parapecie ze Zbyszkiem zalaną łzami. Strasznie się wystraszyłem.

-Co tu robicie? Marcela czemu płaczesz?- spytałem
-Michał? Czemu nie śpisz?- wydukała
-O to samo mogę spytać ciebie. Co się dzieje?- podszedłem do niej
-To ja was zostawię.- dorzucił Zbyszek i sobie poszedł
-Co się stało skarbie? -spytałem ponownie
-Michał ja słyszałam waszą rozmowę. Wiem że Bartek mnie kocha.
-Słyszałaś?
-Tak.- otarła policzki
-Źle ci z tym tak?- usiadłem koło niej
-Nie umiem sobie z tym poradzić. On to mój przyjaciel najlepszy jakiego mam. Wie o mnie wszystko.
-Ałł to zabolało.- burknąłem
-Michał ty jesteś moim chłopakiem to co innego. Nie chciałam cię urazić. 
-Co teraz zrobisz.?- spytałem
-Muszę z nim pogadać.
-Marcela on nie chce żebyś ty wiedziała o jego uczuciach
-Tylko że mi jest z tym cholernie źle. 
-Czujesz coś do niego?- spytałem zdenerwowany
-Nie wiem. Chyba nie ale dziś po jego wyznaniu... Nie wiem.- powiedziała i zalana łzami pobiegła do łazienki.
-Cholera.!- powiedziałem sam do siebie

Marcela wzięła prysznic a potem ja zająłem łazienkę. Kiedy wyszedłem mojej brunetki nigdzie nie było. Po raz kolejny dzisiejszego dnia się wystraszyłem i szybko poszedłem do Zbyszka krzątającego się kuchni.

-Gdzie Marcela?
-Wyszła. Mówiła że potrzebuje powietrza.- westchnął Zibi
-Cholera...- powiedziałem ponownie
-Co jest. Ufaj jej ona cię nie zostawi.
-Strasznie się boję że ją stracę. Nie mogę jej stracić. Najpierw ten Radek teraz Kuraś. Nie mam juz siły...
-Spokojnie. Wróci jak ochłonie.
-A co jeśli poszła do niego.?- spytałem
-Nie poszła. Poszła na spacer.
-Zbyszek ja czuję że to już koniec. Czuję że już ją straciłem.
-Przestań tak paplać.! Nie bądź ciota i weź się w garść.!- krzyknął Bartman

Minęły dwie godziny a Marcela dalej nie wróciła. Ponosiło mnie w domu nawet chciałem iść jej szukać ale Zbyszek mi zabronił. Siedziałem w pokoju z podkulonymi nogami i zastanawiałem się co będzie dalej kiedy drzwi się delikatnie otworzyły. W drzwiach zobaczyłem moją brunetkę. Wstałem szybko a ona podeszła do mnie i wydusiła z siebie jedno zdanie.

-Michał ja... przepraszam.


-----------------------



Jestem :)
Wybaczcie opóźnienie. Łapię ostatki wakacji więc nie za bardzo mam czas pisać :)
Następny najpóźniej za tydzień:**
Przepraszam za ewentualne błędy. Buziaki:***

wtorek, 19 sierpnia 2014

Rozdział 25.

<Marcela>

Jakoś koło 17;00 Michał zaparkował auto pod blokiem Zbyszka. Zabrał nasze pokrowce z ubraniami na zmianę i ruszyliśmy w stronę wejścia do apartamentowca w którym mieszka Zibi. Na szczęście w środku jest winda bo iść przez 7 pięter mocno by mnie zmęczyło. Michał tylko śmiał się ze mnie że nie mam kondycji. Zaraz po tym jak Misiek zapukał w Zbyszkowe drzwi otworzył je nam atakujący.

-Cześć Zibi.!- pierwszy odezwał się Michał
-Dziku... No hej.!- chłopaki wpadli sobie w ramiona
-Strasznie się cieszę że cię widzę stary...
-Ja też. Cześć Marcela.- teraz Bartman podszedł do mnie i sprzedał całusa w policzek
-Cześć Zbyszku.
-Właźcie do środka.

Chłopaki usiedli przed telewizorem rozmawiając o siatkówce i ich sprawach a ja w tym czasie zaczęłam szykować się na imprezę. Zbyszek udostępnił mi prysznic więc zamknęłam się w łazience i zaczęłam robić się na bóstwo. Najpierw zajęłam się fryzurą. Postawiłam na takie coś. Potem makijaż, taki jak zwykle delikatny i naturalny. Kiedy spojrzałam na komórkę okazało się że jest już po 18;00. Ubrałam szybko naszykowany wcześniej zestaw. Szybko wyszłam z łazienki i zobaczyłam że Zbyszek chodzi już gotowy do wyjścia.

-Ale jak.. nie chciałeś wziąć prysznica?- zdziwiłam się
-Chciałem i wziąłem.- uśmiechnął się
-Ale to ja zajęłam łazienkę...
-W tym apartamencie są dwie łazienki kochana..- parsknął śmiechem
-Aha ok.- też wpadłam w śmiech
-Z czego się śmiejecie?- spytał wchodzący do salonu Misiek
-Z niczego.- odpowiedział Zbyszek
-Aha fajnie.. tajemnice.. ok ale mam focha.!- Michał zrobił smutną minę
-Oj Misiek przestań przecież nie mówiliśmy o tobie.- podeszłam do mojego wielkoluda i go pocałowałam w policzek
-No mam nadzieję.!- uśmiechnął się
-Nie chcę wam przeszkadzać ale powinniśmy już iść.!- wtrącił Zibi
-No przecież idziemy...- westchnął Misiek i puścił mi oczko na co delikatnie się uśmiechnęłam

Wsiedliśmy do Zbyszkowego auta i ruszyliśmy w stronę domu Ignaczaków. No zajęło nam to jakieś 20 minut i byliśmy na miejscu. Okazało się że Krzysiek i jego rodzinka mieszkają w pięknym jednorodzinnym domu z niewielkim ogródkiem. Na podjeździe stało już kilka samochodów więc raczej napewno nie jesteśmy pierwsi. Zbyszek zapukał do wejściowych drzwi i po chwili otworzyła nam Iwona.
Po przywitaniu się i zapoznaniu z nią i jej dziećmi weszliśmy do salonu gdzie było już pięciu siatkarzy m.in. Piotrek Cichy Nowakowski, Grzesiek Kosok, Fabian Drzyzga, Paul Lotman i Olieg Achrem. Oczywiście wszyscy z partnerkami. Od razu znalazłam kontakt z dziewczynami i dobrze nam się rozmawiało. O 21;00 impreza trwała już w najlepsze a i towarzystwo nieco się poszerzyło. Pojawiła się cała Resovia i kilku graczy z kadry m.in. Karol Kłos z Andrzejem Wroną oraz Marcin Możdżonek z żoną. Siedziałam sobie na parapecie z Olą od Piotrka Nowakowskiego i rozmawiałyśmy o strojach na sylwestra kiedy usłyszałam zadowolony głos Igły:

-Marcelka, pozwól no tu.!
-Co jest Krzysiu?- wstałam z miejsca i ruszyłam w jego stronę
-Powiedz mi z jakiej okazji jest ta impreza?
-No mikołajki a co? Tyle wypiłeś że już nie pamiętasz.- odpowiedziałam
-Tee te ty nie bądź taka mądra co. Ja tu mam niespodziankę dla ciebie a ty pyskujesz.!
-Oj wybacz mi mój nie takt, powiedz lepiej co to za niespodzianka.
-Parzcie jaka niecierpliwa... Misiek w łóżku też jest taka..- odezwał się Piotrek
-Cichy ty się lepiej ucisz.!- wtrąciła stojąca za mną Ola
-Powiecie w końcu o co chodzi...- zdenerwowałam się
-Jako że dziś są mikołajki to sprowadziliśmy ci mikołaja. I to prosto z Rosji..- odpowiedział mi Krzysiek i obrócił mnie w stronę drzwi
-Kuraś.!- krzyknęłam szczęśliwa na widok Bartka Kurka


<Michał>


Marcela szczęśliwa szybko wylądowała w ramionach Bartka. Nie rozumiem tej ich przyjaźni no ale postanowiłem nie okazywać swojej zazdrości. Nie po tej akcji z Radkiem.

Wkurzał mnie fakt że Marcela od godziny siedziała na uboczu z Bartkieo i rozmawiali. Dobrze się bawili to było widać gołym okiem bo co chwila się śmiali do siebie. Marcela wygladała na szczęśliwa w jego towarzystwie a mnie w gardle urosła gula. Wystraszyłem się że Kurek może odebrać mi moją brunetkę ale postanowiłem tego nie pokazywać. Razem ze Zbyszkiem pogrążyliśmy się w rozmowie na temat powrotu do Resovi i i z kolejnym kieliszkiem wódki zapomniałem o Marceli i Bartku. Po chwili poczułem na klatce piersiowej delikatne dłonie i od razu wiedziałem że to moja Marcelka. 

-Co tam Misiu!- pocałowała mnie w policzek
-Nic. Co u Bartka??
-Wszystko ok. Długo rozmawialiśmy
-No trudno było nie zauważyć.
-Jesteś zazdrosny Miśku?- spytała
-A powinienem być.? 
-Nie masz powodu ale z drugiej strony schlebia mi to.- roześmiała się 
-Śmiejesz się ze mnie?- spytałem
-Tak troszkę...
-Osz ty wredna...- złapałem ją za biodra i posadziłem sobie na kolanach
-Kocham cię wariacie
-Ja ciebie też wredoto!- uśmiechnąłem się do niej i ją pocałowałem

Posiedzieliśmy chwilę razem objęci ale potem niestety moją ukochaną porwały Ola od Piotrka i Martyna od Grześka. Razem z Fabianem Drzyzgą usiedliśmy na kanapie i rozmawialiśmy o kadrze kiedy podszedł do mnie Kuraś

-Misiek możemy pogadać.?- spytał
-Jasne. Chodźmy na balkon co?- wstałem z miejsca
-Ok, chodźmy.
-No więc...- spytałem kiedy byliśmy już sami
-Kochasz Marcelę?- spytał
-Co to za pytanie?- wytrzeszczyłem oczy
-No pytam czy ją kochasz.!
-Kim ty jesteś żeby zadawać mi takie pytanie.!
-Misiek nie denerwuj się ja chcę wiedzieć poprostu...
-Dlaczego?- krzyknąłem
-Bo nie chcę żeby znowu cierpiała ok?!
-O czym ty mówisz.!
-Kiedy do mnie przyjechała była w rozsypce, nie chcę żeby znowu przez to przechodziła...
-Dlaczego się o nią tak martwisz.
-Bo jest dla mnie ważna ok.!
-Kochasz ją?- spytałem
-Misiek ja...



------------------------------------------------



Jestem :)
Wybaczcie mi obsówę ale miałam ciężkie dni w pracy i totalny brak chęci na cokolwiek ;/
Przepraszam za błędy ale rozdział pisałam na szybko i mogą się zdarzyć :)
Do zobaczeni niedługo :****

czwartek, 7 sierpnia 2014

Rozdział 24.

<Marcela>

Na szczęście Misiek odpuścił Radkowi i nie podejrzewał nas o romanse na boku. Radek był jest i będzie zawsze moim najlepszym przyjacielem, to się nie zmieni.

Jako że jutro są mikołajki a Misiek ma dziś dzień wolny oboje wybraliśmy się razem na zakupy. Pomogłam mojemu chłopakowi wybrać koszulę i spodnie na jutrzejszą imprezę u Rzeszowiaków a Misiek bezbłędnie doradził mi w kwestii sukienki. Potem rozstaliśmy się by kupić prezenty mikołajkowe tak żeby żadne z nas nie wiedziało co kupuje to drugie.
Długo miałam dylemat co kupić Michałowi ale kiedy mijałam sklep z zegarkami pamiętam jak ostatnio oglądał zegarek, tak strasznie mu się podobał ale nie wiem czemu go nie kupił. Szybko weszłam do sklepu i kupiłam ten który oglądaliśmy. Pani w sklepie wygrawerowała na bransolecie napis i ślicznie go zapakowała. Paulinie kupiłam jej ulubione perfumy i śliczne kolczyki z bransoletką do kompletu.
Trochę zmęczona usiadłam na fontannie i odebrałam sms-a od Miśka że już wszystko kupił i idzie jeszcze odebrać buty do gry które niedawno zamówił niedawno. Postanowiłam że pójdę do niego i spotkamy się w sklepie kiedy usłyszałam że ktoś mnie wołą:

-Marsii?- usłyszałam
-Radek? Co ty tu robisz?- zdziwił mnie widok kolegi
-Zakupy na mikołajki. A ty co tak sama?
-Nie jestem sama. Czekam na Michała poszedł odebrać buty do gry...
-No tak Michał to sportowiec..- burknął Radek
-A co to miało znaczyć?
-Nie, nic. Spokojnie..
-Masz coś do Miśka?- spytałam
-Nie no skąd, po prostu...
-No powiedz..!- warknęłam
-Kiedyś byłaś inna.
-A teraz jaka jestem?- wytrzeszczyłam oczy
-No teraz jesteś dziewczyną sławnego Kubiaka...
-Nie rozumiem.- wzruszyłam ramionami
-Michał cię zmienił. I to bardzo-
-Dlaczego tak mówisz. Zachowujesz się tak jakbyś był zły że jestem z Kubiakiem.
-Masz rację przepraszam. Nie powinienem był tak mówić.
-Co się z tobą dzieje. Jesteś zazdrosny?- spytałam
-Bo może i jestem.!- odpowiedział
-Ty nadal coś do mnie czujesz?- zdziwiłam się
-Nadal się nie domyślasz dlaczego tu przyjechałem. Dla kogo tu przyjechałem?- spojrzał na mnie czujnie
-Jestem już skarbie..- obok mnie pojawił się Michał
-Świetnie.- pocałowałam go w policzek
-No to chodź. Zabieram cię na jakiś wykwintny obiad.- chwycił mnie za rękę
-Ok. Miło cię było spotkać Radek ale musimy już iść. Do zobaczenia..- uśmiechnęłam się delikatnie
-Ciebie tez miło było zobaczyć Marsi. Do następnego.- pocałował mnie w policzek i poszedł

Na szczęście obyło się bez zbędnych komentarzy ze strony Michała.  Michał zabrał mnie naprawdę fajnej restauracji i po zjedzeniu obiadu wróciliśmy do domu. Schowałam prezent dla Miśka głęboko w szafie tak że napewno go nie znajdzie. Niestety do Michała zadzwonił Popiwczak że potrzebuje jakiejś pomocy więc Misiek jako dobry kolega mnie zostawił. Wykorzystałam okazję i zadzwoniłam po Paulinę która 20 minut później pojawiła się u mnie z winem.

-Co jest? Masz dziwną minę?- spytała jak podałam jej kieliszki
-Nic takiego. Ty wiesz że Radek wrócił?- spytałam
-Ten Radek? No co ty dajesz.! Kiedy?
-Jakieś 10 dni temu go spotkałam.
-Dalej tak na ciebie patrzy?- spytała z uśmiechem
-Co? Co ty bredzisz?-zdziwiłam się
-On od zawsze się w tobie podkochiwał. Każdy to widział, no każdy tylko nie ty.!
-Ale wymyśliłaś...- powiedziałam po chwili
-Nie gadaj....- Paulina spojrzała na mnie uważnie
-Wyznał ci że cię kocha?
-Paulina oszalałaś.?- puknęłam ją w czoło
-Jakoś dziwnie się zachowujesz a ja cię znam jak nikt inny. Mów.!- nakazała
-Co mam ci powiedzieć, że mi tez wydaje się że on coś do mnie czuje..
-Tylko nie zrób głupoty i nie wykiwaj Michała. Przecież nie kochasz Radka...
-No ale on zawsze  był...- zaczęłam
-No właśnie był.! Skup się na tym co jest tu i teraz. O Michale mówię.!- krzyknęła
-Nie mam zamiaru zdradzać Michała. Kocham go i nie myślę o innych facetach.!- burknęłam
-No i dobrze. Tak ma być.

Paulina posiedziała do 20;00. Potem wrócił Michał i koleżanka zostawiła nas samych.
Misiek ewidentnie zmęczony usiadł na kanapie z pilotem do telewizora a ja postanowiłam że dotrzymam mu towarzystwa. Usiadłam bardzo blisko niego i wtuliłam się w jego klatkę piersiową.


<Michał>

Dzisiejszy dzień był męczący. Najpierw te zakupy a potem Popiwczak i jego problemy. Wróciłem do domu i zasiadłem w salonie z pilotem od telewizora w reku zacząłem przeglądać co ciekawego leci w telewizji.

-Co się stało?- spytałem gdy wtuliła się we mnie Marcelka
-Kocham cię Michał. Baaardzo..- odpowiedziała
-Ja też cię kocham mała. Stało się coś?- zdziwiłem się
-Nie ale chcę żebyś wiedział. Radek nic nie znaczy to ciebie kocham.
-Wkurza mnie ten koleś. Co chwilę się koło ciebie kręci ale ci ufam skarbie.- pocałowałem ją w czubek głowy

Wtuleni w siebie obejrzeliśmy jakiś podrzędny film a potem każde z nas wzięło prysznic i poszliśmy do sypialni.

-Marcela, czy Radek coś u ciebie próbował ugrać?- spytałem tuląc do siebie brunetkę
-Nie dlaczego pytasz?- odpowiedziała zdziwiona
-Bo zdziwiłaś mnie tym wyznaniem w salonie. Wydaje mi się że chciałaś mnie tym uspokoić.
-Nie, po prostu chciałam żebyś wiedział że bardzo cię kocham. A nawet jeśli Radek by próbował to bez skutku bo ja już mam swojego Misia.
-Mam taką nadzieję, że bez skutku.- uśmiechnąłem się i mocno wpiłem w jej usta

Po nocy pełnej czułości i uniesień zasnęliśmy w siebie wtuleni. Obudziłem się i pierwsze co zobaczyłem potargane długie czarne włosy Marcelki. Uśmiechała się delikatnie, to znaczy że śniło się jej coś miłego. Postanowiłem zrobić jej niespodziankę i powoli wyszedłem z łóżka. Skierowałem się do kuchni gdzie przygotowałem jej śniadanie.
Z tacą w ręku powoli wszedłem do sypialni i okazało się że moja ukochana dalej śpi. Odłożyłem śniadanie na bok i położyłem się obok Marceli.
Kiedy zacząłem całować jej szyję wymamrotała:

-Misiu... daj mi spać.!
-Marcelko wstawaj. Nudzi mi się samemu a poza tym zrobiłem śniadanie.- wyszeptałem jej do ucha
-Śniadanie?- spytała i podniosła powieki
-No i mam dla ciebie prezent. W końcu dziś mikołajki.
-Pokaż..- podniosła się szybko
-Proszę- podałem jej ozdobnie zapakowane pudełko

Szybko je otworzyła i wyjęła z niego małe czerwone pudełeczko. Wiedziałem co tam jest a ona podekscytowana spojrzała na mnie i powoli je otworzyła. W środku znajdował się łańcuszek z wybranym przeze mnie wisiorkiem. Spojrzała na mnie czule i spytała

-Dlaczego akurat serce i kluczyk?
-Bo tylko ty masz klucz do mojego serca.- odpowiedziałem
-Kocham cię Misiu.- pocałowała mnie szybko
-Ja ciebie też.- uśmiechnąłem się czule
-Ja też coś dla ciebie mam.- klasnęła w dłonie i podbiegła do szafy
-Co to takiego?- spytałem z uśmiechem
-Otwórz.

Otworzyłem i pudełeczko i wytrzeszczyłem oczy. To ten zegarek, ten który tak strasznie mi się podobał. Uśmiechnąłem się szeroko i pocałowałem Marcelę która się tego nie spodziewała.

-Dziękuję ci skarbie. To wspaniały prezent.
-Załóż go.- odpowiedziała z cwanym uśmiechem

Wyjąłem zegarek z pudełeczka i wtedy zobaczyłem że w środku bransolety jest coś wygrawerowane. Spojrzałem na treść "Kocham cię za wszystko i za nic. Tak po prostu...Bez granic. Marcela <3"
Założyłem zegarek na nadgarstek i bez słowa wpiłem się w usta Marceli. Oderwaliśmy się od siebie dopiero wtedy gdy brakło nam tchu.

-Podoba ci się?- spytała
-Bardzo. Tak cholernie cię kocham. Dziękuję.
-Ja też nigdy nie myślałam że kogoś tak pokocham. Nie wiedziałam że można tak kochać.- wtuliła się we mnie

Zjedliśmy śniadanie i po szybkim prysznicu wsiedliśmy w samochód. Dziś do Rzeszowa wraca Zibi i to u niego się zatrzymamy na noc. Oczywiście zaraz po przyjeździe do Rzeszowa wszyscy idziemy na imprezę do Ignaczaków. Razem z Marcelą wymyśliliśmy im prezent który na pewno im się spodoba. Dla Zbyszka też mamy prezenty, a ja już nie mogę się doczekać kiedy zobaczę mojego przyjaciela. Własciwie to Zbyszek nie jest moim przyjacielem- on jest moim bratem.



-------------------------------------



Jestem :)
Następny jakoś za tydzień...!
Miłego czytania i do następnego.:**


sobota, 2 sierpnia 2014

Rozdział 23.

<Marcela>

Od kilku dni mieszkam z Michałem. Jestem szczęśliwa że to się tak skończyło, nawzajem z Michałem poznajemy się od nowa i dowiadujemy o sobie nowych rzeczy na przykład takich że Michał jest pedantyczny w stosunku co do swoich skarpetek. Muszą być idealnie złożone i położone w szufladzie w komodzie.
Przyzwyczailiśmy się już do swojej obecności i szczerze... dobrze nam razem.
Michał wyszedł na trening a ja zaczęłam przygotować obiad. Niestety braki w lodówce zmusiły mnie do wyjścia na zakupy. Musiałam zdjąć moje ulubione dreski i przebrałam się w to.
Mimo listopada dzień jest nadzwyczajnie ciepły więc postawiłam na spacer. W uszy włożyłam słuchawki i w jakby swoim świecie ruszyłam w stronę pobliskiego sklepu.

Po zakupieniu wszystkich niezbędnych nam rzeczy ruszyłam w drogę powrotną do domu. Skierowałam się w stronę parku, to nic że spacer potrwa dłużej, słoneczko dziś tak ślicznie dogrzewa że postanowiłam wyciągnąć Miśka na spacer po obiedzie. W parku spacerowało całkiem sporo osób i nagle ktoś wyrwał mi słuchawkę z uszu..

-Buuu.!- usłyszałam męski głos
-Co jest?- od razu się odwróciłam
-No krzyczę za tobą i krzyczę a ty nie słyszysz. No i teraz wiem dlaczego.!
-Radek? A co ty tu robisz? Nie jesteś we Francji?- ucieszył mnie widok mojego dawnego przyjaciela
-Wróciłem do kraju odzyskać to co straciłem. A tak serio to wróciłem już na stałe. Francja okazała się być brzydsza od naszego Jastrzębia.!
-Tak się cieszę.!- mocno przytuliłam kolegę
-Tak w ogóle to dlaczego idziesz w przeciwną stronę do domu? I gdzie masz auto?
-Jest taka piękna pogoda że postawiłam na spacer. A idę w dobrą stronę. Poprostu mieszkam w innym miejscu.!- wzruszyłam ramionami
-Jak to?- zdziwił się
-To długa historia...- zaczęłam
-Daj mi te torby. Odprowadzę cię a przy okazji wszystko mi opowiesz.!- zabrał ode mnie zakupy i ruszyliśmy w stronę Miśkowego mieszkania. W trakcie spaceru zdążyłam Radkowi wszystko streścić
-I tak wygląda sytuacja. No i jesteśmy na miejscu...- westchnęłam ciężko
-Sporo się u ciebie wydarzyło. Dobrze że spotkałaś tego Michała. Chciałbym go kiedyś poznać...
-Może wejdziesz na kawę. Odwdzięczę się za pomoc z zakupami.!?- spytałam
-Nie chcę ci zajmować czasu.
-No co ty. Chodź i bez dyskusji.- uśmiechnęłam się szeroko i chwilę potem rozbieraliśmy się w mieszkaniu
-Ładne mieszkanie.- usłyszałam głos Radka który spacerował po salonie
-Tak, mieszkamy tu dopóki Michał nie przeniesie się do Rzeszowa. Potem zamieszkamy tam..- odpowiedziałam
-Chodź już i siadaj tu koło mnie.
-Już idę. Proszę twoja kawa.- na stoliku położyłam tace z filiżankami i talerzyk z ciasteczkami
-Zmieniłaś się Marsi...
-Przestań tak na mnie mówić. Nigdy tego nie lubiłam.!- warknęłam
-Wiem ale lubiłem tak na ciebie mówić. To było takie moje...
-Radek to takie stare dzieje. Byłeś moim najlepszym przyjacielem.- westchnęłam
-A ty byłaś moją przyjaciółką. Kiedy cię dziś zobaczyłem to cię prawie nie poznałem. Wypiękniałaś, ale spojrzenie dalej masz takie jak dawniej.
-Przestań..- roześmiałam się
-Nie śmiej się ze mnie. Nikt nie patrzyła na mnie tak jak ty i dlatego tak cię kochałem.- wzruszył ramionami
-Kochałeś mnie?- wytrzeszczyłam oczy
-Kochałem. Rozumieliśmy się bez słów, no i byłaś, właściwie nadal jesteś bardzo piękną dziewczyną.
-Dlaczego nic mi nie powiedziałeś?- spytałam ponownie
-Po co? Miałem wyjechać a ty miałaś chłopaka. To by było bez sensu.
-Gdybym wtedy wiedziała że ci na mnie zależy...- do oczu napłynęły mi łzy
-Nic byś nie zrobiła. Nie dręcz się tym. Ważne że teraz jesteś szczęśliwa...no chodź tu.!- wstaliśmy a ten mocno mnie przytulił
-Gdybym wiedziała nie pozwoliłabym ci wyjechać.
-Co było nie wróci. Nie przejmuj się tym proszę.!- spojrzał mi w oczy i delikatnie musnął moje usta swoimi

Dopiero po kilku sekundach dotarło do mnie co się stało i szybko odsunęłam się od Radka. Wytarłam szybko oczy i usłyszałam że drzwi się otwierają. To Michał wrócił z treningu.!


<Michał>


Po treningu od razu wróciłem do mieszkania. Postanowiłem wyciągnąć Marcelkę na jakiś spacer i obiad na mieście. Pogoda jest dziś piękna a poza tym chcę sprawić jej radość więc może zabiorę ją do kina albo na kręgle. Zadowolony wszedłem do mieszkania kiedy zobaczyłem obcą męską kurtkę. Zdziwiło mnie to i zacząłem się rozbierać.

-Jestem Marcelko.!- powiedziałem
-Świetnie. Chodź do salonu.!- odpowiedziała mi dziwnym głosem
-Coś się stało?- rzuciłem torbę w kąt i wszedłem do salonu gdzie zobaczyłem Marcelę z mokrymi oczami i jakiegoś chłopaka najpewniej w wieku Marceli
-Nie w porządku. Poznaj to jest Radek mój znajomy. Radku poznaj to jest właśnie mój Michał.- powiedziała i szybko przywitałem się z chłopakiem ale wydał mi się jakiś podejrzany
-Dlaczego płakałaś?- spytałem jej
-Aa wzruszyłam się, opowiadaliśmy o starych czasach i tak wyszło.- wzruszyła ramionami
-To ja już pójdę. Cieszę się że cię spotkałem Marsi... A ciebie było miło poznać.- powiedział Radek i chwilę potem już go nie było
-Kim on dla ciebie jest?- spytałem podejrzliwie
-Przyjaciel mówiłam ci...- zestresowała się
-Widziałem jak on na ciebie patrzy i to nie jest przyjacielskie spojrzenie.!- stwierdziłem
-Yyy przestań. O co ci chodzi?- zaczęła się jąkać i dukać
-Podobasz mu się.!
-Michał co ty mówisz. Jesteś zazdrosny?- spytała
-A powinienem być?
-Nie.! Powinieneś mi ufać. Radek to tylko mój przyjaciel.!
-Mów co chcesz ale ja widzę że coś was łączy.
-Jesteś niemożliwy. O co ty mnie podejrzewasz o zdradę?
-A zdradziłaś mnie?- spytałem w amoku
-Masz odpowiedź.!- krzyknęła i chwilę potem poczułem ból na policzku
-Marcela wracaj.!- krzyknąłem za nią kiedy ta biegła do sypialni

Wkurzony złapałem kurtkę i wyszedłem z domu. Nic nie poradzę na to że boję się że stracę Marcelę. Z tej złości i bezradności chciałem tylko się napić. Zahaczyłem o bar gdzie wypiłem kilka kolejek. Potem wyszedłem. Nawet nie wiem jak to się stało że dotarłem do mieszkania Wojtaszka. Zapukałem i otworzył mi zdezorientowany Damian.

-Misiek? Co się stało? Wejdź.!- wpuścił mnie
-Masz alkohol?- spytałem
-Mam ale ty nie powinieneś być z Marcelą?
-Wszystko ci opowiem tylko daj mi procenty...
-Co jest?- spytał i podał mi szklankę z brązowym trunkiem
-Zrobiłem jej awanturę. Wróciłem do domu i spotkałem ją w salonie z jej "przyjacielem" Radkiem. Spytałem ją czy mnie zdradziła a ona nie spoliczkowała i uciekłą do sypialni.!
-Michał ale ty głupi jesteś.!- Damian przybił sobie z otwartej dłoni w czoło
-Niby czemu?
-Stracisz ją jak będziesz robił takie akcje. Ogarnij się. Marcela ma prawo mieć znajomych tak jak i ty masz prawo mieć znajome. Musisz jej zaufać.!
-Mówisz jak ona.!- odburknąłem
-Bo to jest prawda i racja.
-Mogę u was nocować?
-Możesz ale jutro z samego rana jedziesz do Marceli.!
-Pojadę.. odpowiedziałem

Damian dał mi tego jednego drinka a potem poszedłem spać. To znaczy nie spałem ale leżałem i zastanawiałem się nad swoim wybuchem zazdrości. Może Damian ma racje i to było niepotrzebne.
Nawet nie wiem kiedy myśląc nad tym wszystkim zasnąłem.

Obudził mnie zapach świeżej kawy. Wstałem szybko i przetarłem oczy. No tak.! Jestem u Wojtaszków a ta kłótnia z Marcelką to nie sen. Wyszedłem do kuchni gdzie Damian robił śniadanie.

-Cześć. -powiedziałem
-Hej. Masz tu kawę i kwiaty.!- podał mi wielki bukiet herbacianych róż
-Kwiaty?- spytałem
-Dla Marceli głupku. Wypijesz kawę i od razu do niej biegniesz..!- pogroził mi palcem
-Dzięki stary.
-Nie ma sprawy.- uśmiechnął się

Wypiłem kawę i tak jak mówił Damian od razu wróciłem do domu. Rozejrzałem się po mieszkaniu ale nigdzie nie było brunetki. Wystraszyłem się że może się wyprowadziła ale w korytarzu stały jej buty no i w szafie jest jej kurtka. Ostatnim pomieszczeniem gdzie mogła się ukryć jest sypialnia. Niepewnie wszedłem do pokoju i... zobaczyłem ją. Siedziała otulona kocem z kolanami pod brodą a z oczu kapały jej łzy. Oczy podpuchnięte co oznacza że chyba w ogóle nie spała. Usiadłem obok niej i spojrzałem na nią czule jednak ona odwróciła wzrok.

-Skarbie..!- chwyciłem ją za podbródek
-Co?- spytała zła
-Błagam cię nie płacz.- wytarłem jej łzy
-Gdzie byłeś?- spytała
-U Wojtaszków. Damian mi wszystko wytłumaczył. Przepraszam cię kochanie... Proszę to dla ciebie.- podałem jej bukiet
-Damian ci wytłumaczył? Sam do tego nie doszedłeś?- stwierdziła pełna sarkazmu i odebrała bukiet
-Nic na to nie poradzę że kocham cię jak wariat i boję się że ktoś mi cię zabierze.!- wzruszyłem ramionami
-Musisz mi ufać Kubiak.!- krzyknęła
-Wiem Marcelko. Wszystko już wiem tylko mi wybacz.
-Jesteś głupi wiesz.- uśmiechnęła się
-Wiem, jestem bardzo głupi a ty jesteś wspaniała.- odpowiedziałem i wpiłem się w jej usta


----------------------------------



Jestem wcześniej :)
To za to że przy ostatnim było spóźnienie :*
Następny koło czwartku, piątku może :)
DO NASTĘPNEGO :**