sobota, 22 listopada 2014

Rozdział 39.

**Dwa i pół roku później**

<Marcela>

Te dwa lata ze Zbyszkiem minęły błyskawicznie. Bartman od dwóch lat gra dla Rzeszowa a ja jestem w trakcie studiów. Wszystko nam się pięknie układa Zibi został powołany do kadry a ja wygrałam konkurs na uczelni i odbędę staż i będę pracować z siatkarzami. Jestem szczęśliwa, moje życie przy Zbyszku jest idealne a on na każdym kroku okazuje mi jak bardzo mnie kocha. Dziś oboje mamy się stawić w ośrodku w Spale i od rana biegamy po domu jak jacyś szaleni.

-Marcelka, widziałaś moje okulary?- usłyszałam głos Zbyszka
-Są w sypialni na komodzie, w futerale.
-Możesz mi je przynieść do kuchni??
-No dobra. Już po nie idę.- weszłam do sypialni
-Akukuu!- Zibi złapał mnie w talii
-Osz ty szujo! Puszczaj!- zaczęłam się śmiać
-Mamy jeszcze czas na...
-Nie mamy czasu.!- przerwałam mu
-No ale...
-Kochanie za pół godziny musimy wyjść z domu. Błagam cię!!
-No dobra ale łóżka w naszym pokoju koniecznie ochrzcimy!
-No pewnie skarbie. Na pewno. Zbieraj się.- uśmiechnęłam się i wyszłam z sypialni
-Tak jest królowo.- usłyszałam

Na parkingu koło Podpromia zjawiliśmy się praktycznie jako ostatni. Do dlatego że Igła nie mógł się wyrobić i spóźnili się z Iwona która nas odwiozła.

-No hej pięknoto!- odezwał się Cichy na dzień dobry
-Witaj kolego!- przytuliłam Piotrka
-Siadaj, trzymałem ci miejsce obok mnie!
-Wybacz Piotruś ale ona siedzi z nami na tyle na miejscach dla vipów.- odezwał się za moimi plecami Krzyś
-No szkoda jak znudzi ci się ich towarzystwo to wpadnij do mnie.!
-Ok. Wpadnę!- szepnęłam mu na ucho i poszłam na swoje miejsce
-Zibi a Marcela cię zdradza!- krzyknął Fabian
-Tak, z kim?- roześmiał się atakujący
-Ja bym jej pilnował bo jak nie patrzysz to szepcze coś Cichemu na ucho!
-Taak? Mam być zazdrosny?- Zbyszek spojrzał na mnie
-Nie masz powodu ale możesz być bo lubię jak się wtedy zachowujesz!- zaśmiałam się
-Wredota!- pokazał mi język
-Zazdrośnik!- wyszeptałam i pocałowałam go w usta
-Teee Bartmany nie jesteście tu sami.!- oburzył się Rafał Buszek
-No właśnie dokończycie jak będziecie sami!- dopowiedział Cichy
-Tak właściwie to skąd wytrzasnęliście tego busa co?- spytałam Fabiana
-Długa historia ale się nie martw wszystko legalnie. Kierowca się zaraz pojawi!- odpowiedział
-Aha no ok.- uśmiechnęłam się
-To ja może nakręcę coś do Igłą szyte. Marcela powiedz coś!- Igła wyjął kamerę
-Coś.- powiedziałam i założyłam słuchawki
-Eeej no!- oburzył się libero
-Krzysiek siadaj na dupie bo się wiercisz jak byś bynajmniej owsików dostał!- stwierdził Zbyszek

Nie wiem o czym dalej rozmawiali siatkarze bo włączyłam muzykę w słuchawkach i oparta na ramieniu Zbyszka odpłynęłam.
Mój chłopak obudził mnie kiedy dojechaliśmy na miejsce. Wszyscy siatkarze wyszli już z busa został tylko Igła który podobno coś zgubił. Kiedy wyszłam z auta i rozprostowałam kości dotarło do mnie w jakim pięknym miejscu jesteśmy. Zbyszek wziął nasze bagaże i razem poszliśmy odebrać nasze klucze do pokojów. Zbyszek niby prosił Stephana żeby nas razem ustawił w pokoju ale nie wiem czy to wypali.
Dziewczyna w sekretariacie mało nie zjadła Zbyszka wzrokiem na co strasznie chciało mi się śmiać jednak się powstrzymywałam. Ku uciesze Bartmana dostaliśmy wspólny pokój i to obok Igły i Fabiana. Od razu po wejściu do pokoju wyszłam na balkon który był z widokiem na las.
Po chwili dostałam sms jak się okazało od libero "Załatwiłem nam dziś ognisko integracyjne. O 20 widzimy się wszyscy w altance.!"
Zbyszek też dostał taki sam znaczy że Krzysiek wybrał opcję wyślij do wszystkich. Ucieszyłam się na to ognisko bo strasznie lubię chłopaków z kadry. Poszłam wziąć szybki prysznic bo za półtorej godziny mamy wszyscy spotkanie z trenerami i sztabem
Spotkanie trwało krótko, od jutra zaczynamy ciężko pracować. To znaczy siatkarze będą ciężko pracować bo moja praca jest lekka i przyjemna.
Cudem udało mi się namówić Zbyszka na spacer po okolicy. Pogoda jest dziś piękna że aż szkoda siedzieć w pokoju. Szliśmy lasem kiedy usłyszałam za nami jakieś głosy

-No mówię ci że to jest Bartman z laską!
-Nie pierdol głupot. To jest niemożliwe!- odpowiedział mu drugi
-No ale sam zobacz!
-Co to za jedni?!- spytałam Zbyszka
-Ci kolesie mieszkają niedaleko. Często spacerują po tym lesie bo myślą że poznają nas bliżej. Chodźmy stąd.- Zibi pociągnął mnie za rękę i chwilę potem ich zgubiliśmy
-Po co ci kolesie chcą was bliżej poznać.?- spytałam
-Źle się wyraziłem oni szukają sensacji. Ten jeden wysoki za artykuł o tym że Winiar ma tu kochankę zarobił na wakacje. Chcieliśmy to załatwić po męsku ale nie możemy... Jeszcze by to gdzieś donieśli. Nie możemy psuć sobie wizerunku!
-Rozumiem. Może wracajmy już do hotelu co?
-Wracajmy.!- uśmiechnął się atakujący
-Zbysiuu...- przyciągnęłam
-Co tam mała?
-No właśnie o to chodzi. Wziął byś mnie na barana!- zrobiłam oczy szczeniaka
-Wskakuj!

Przez całą drogę Zbyszek niósł mnie na plecach. Zdziwiona jego brakiem narzekania mocno wtuliłam się w jego szyję. Dopiero pod ośrodkiem Zbyszek się zbuntował:

-No dobra koniec tych wygód. Ja chcę nagrodę!
-Tak? A jaką?- spytałam
-Tu poproszę!- pokazał mi na swoje usta
-Nie!- złożyłam ręce na piersi
-Co proszę?!
-Nie będzie nagrody.
-Wiesz czym to grozi?!
-Będziesz mnie musiał złapać a mam trampki!- roześmiałam się
-Jestem sportowcem. Nie masz ze mną szans!
-Chcesz spróbować?!- spytałam zadziornie
-Mała wiesz że uwielbiam jak rzucasz mi wyzywania!- roześmiał się
-To próbuj!- powiedziałam a wtedy Zbyszek złapał mnie za nadgarstki i przyciągnął do siebie
-Dobrze wiesz jak to się skończy. Odbieram swoją nagrodę!- uśmiechnął się tak jak tylko on potrafi i wpił się w moje usta
-Cześć!- przerwał nam męski głos
-Michał?!- wytrzeszczyłam oczy na widok Kubiaka


<Michał>


Okres czasu kiedy grałem za granicą szybko minął. Dziś zgrupowanie w Spale na które zostałem powołany. Przez te 2 i pół roku sporo się w moim życiu zmieniło. Znalazłem Monikę i razem wychowujemy jej dziecko. Co prawda nie wzięliśmy ślubu ale jesteśmy razem i dobrze się dogadujemy. Mała Tosia jest mi jak moja własna córka i bardzo się z nią zżyłem i można powiedzieć że pokochałem ją jak własną.
Od mojego wyjazdu nie miałem kontaktu z nikim z Polski oprócz rodziców. Ze Zbyszkiem straciliśmy kontakt a chłopaki z Jastrzębia mieli mi za złe że wyjechałem i też z żadnym z nich już dawno nie rozmawiałem.
Z lekką niepewnością zaparkowałem auto przed ośrodkiem w Spale. Z jednej strony ucieszył mnie widok tego miejsca i to że będę w kadrze ale spotkanie ze znajomymi może zaboleć, szczególnie ze Zbyszkiem.
Wyjąłem walizkę z auta i po zamknięciu pojazdu ruszyłem w stronę wejścia. Uprzedziłem Stephana że nie będzie mnie na pierwszym spotkaniu z drużyną a ten zrozumiał, wiem że wszyscy już tu są, jestem ciekaw z kim przypadnie mi mieszkać.
Idąc chodnikiem mnie zamurowało. Marcela.! Marcelina w objęciach Zbyszka.! Poczułem jak obsuwa mi się grunt pod nogami. Momentalnie zaschło mi w gardle na myśl że oni są razem ale postanowiłem wziąć się w garść i nie okazać słabości.

-Cześć.!- odezwałem się pierwszy
-Michał?!- Marcela spojrzała na mnie z miną jakby zobaczyła ducha
-Miło cię widzieć.!- powiedziałem
-Ciebie też. Co u ciebie.?- spytała przyjacielsko
-Wszystko w porządku właśnie wróciłem do kraju. Co u ciebie nie pytam bo sporo się dowiedziałem przed chwilą.- uśmiechnąłem się
-Przepraszam cię że tak wyszło....
-Nie przepraszaj Marcelka. Nie jesteśmy razem i każde z nas ma swoje życie.- powiedziałem niby na luzie ale ledwo te słowa przeszły mi przez gardło
-Misiek możemy pogadać?- odezwał się Zbyszek
-Jasne, tylko ulokuję się w pokoju. Za pół godziny tutaj co?!
-Dobra, do zobaczenia.!- uśmiechnął się i wziął Marcelę za rękę
-Dobrze wyglądasz.!- powiedziała i poszli

Szybko znalazłem się w swoim pokoju. Jak się okazało mieszkam z Mateuszem Miką który okazał się być spoko chłopakiem.
Odświeżyłem się trochę i zszedłem przed budynek gdzie na mnie czekał już Zbyszek. Byłem ciekaw co ma mi do powiedzenia, mam ochotę zabić go za to że jest z Marcelą ale nie zrobię tego, w jej oczach widziałem szczęście więc nie mam zamiaru mieszać jej w życiu.
 Zaproponowałem Bartmanowi że przejdziemy się po lesie na co szybko przystał. Szliśmy tak bez słowa kiedy nie wytrzymałem:

-Chciałeś pogadać.! Mów o co chodzi.!
-Michał chciałem cię przeprosić. No wiesz za Marcelę...
-Zbyszek to nie ma znaczenia. Zabrałeś mi miłość mojego życia, fakt zatrzęsło mną jak was zobaczyłem ale wiem że ona mnie nigdy nie kochała.!
-Kochała cię, nawet nie wiesz jak długo po tobie płakała.
-Aha a ty ją pocieszałeś tak?- uniosłem głos
-To nie tak.
A jak? No powiedz jak?- teraz to już krzyczałęm
-Uspokój się chce ci to wytłumaczyć...
-No to tłumacz. Prosze bardzo wytłumacz mi jak do tego doszło.!
-Ona przyjechała do mnie w Boże Narodzenie zalana łzami. Dzień po tym jak ją zostawiłeś. Na początku tylko ją lubiłem ale potem...
-Ale potem jak mi dała dupy postanowiłem z nią być tak?- przerwałem mu
-Zakochałem się w niej.!- krzyknął
-Nie chrzań Bartman. Ty się nie zakochujesz ty tyko ruchasz i porzucasz. Zawsze tak było.!
-Z nią jest inaczej.! Ja ją naprawdę kocham.
-Mam wielką ochotę obić ci pysk wiesz. Pamiętam jak dzwoniłem do ciebie po naszym rozstaniu a ty kazałeś mi układać sobie życie bez niej. Już wtedy to planowałeś, że ją uwiedziesz tak??
-Nie planowałem tego.!
-Jasne. Ty skurwysynu... Nienawidzę cię. Byłeś mi jak brat, nie chcę cię znać rozumiesz.- wykrzyczałem po czym wymierzyłem atakującemu cios prosto w twarz




----------------------------------------------------------




Jestem:)
Zostawiam wam to "coś" do przeczytania :)
Mam nadzieję że wam się spodoba... Następny jakoś za 5 dni:)
Zapraszam na kolejny rozdział na   http://w-rytmie-siatkowki.blogspot.com/
DO NASTĘPNEGO.!

1 komentarz:

  1. Super:)) Robi się ciekawie ;DD Czekam na kolejny <3 pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń