poniedziałek, 12 stycznia 2015

Rozdział 44.


 Michał

Kiedy wróciłem ze spaceru w ośrodku zastałem zamieszanie. Nie wiedziałem za bardzo o co chodzi i nie chciałem wiedzieć. Próbowałem przejść obok grupki chłopaków którzy z zainteresowaniem słuchali co mówią Karol z Andrzejem. Nagle usłyszałem ze padło imię Marceli i zatrzymałem się zeby sluchac o co chodzi. To co usłyszałem zwaliło mnie z nóg. Jak to możliwe że ta drobna brunetka jest aż tak poważnie chora. Serce na chwilę przestało mi bić i jedyna myśl jaka przyszła mi do głowy to to że muszę ją zobaczyć. Szybko wsiadłem w samochód i mając przed oczami jej twarz ruszyłem przed siebie.
Nie wiem nawet jak pokonałem ta drogę bo jechałem trochę jak w amoku. Kiedy wszedłem na szpitalny korytarz od razu pielęgniarki pokierowały mnie do miejsca gdzie spotkałem Zbyszka. Siedział głowę chowając w dłoniach a łokcie spierał na kolanach. Powoli podszedłem do niego i odezwałem się

-Co z nią?
-Michał a co ty tu robisz?- zdziwił się na mój widok
-Spokojnie nie chce się kłócić chce wiedzieć tylko jak ona się czuje...
-Jest źle.-odpowiedział
-Jak to? Aż tak?- wystraszyłem się
-Marcela nie oddycha samodzielnie. Jej stan miał się poprawić ale tak się nie stało. Nic nie da się zrobić.
-Jezuu... Zbyszek ona z tego wyjdzie zobaczysz.- usiadłem kolo Bartmana
-Cały czas się o to modle ale boje się. Cholernie się boje...
-Nie wolno ci myśleć inaczej. Byłeś u niej?
-Chciałem ale nie wolno mi do niej wejść. Tak chciałbym ja zobaczyć. Jej piękne brązowe oczy i szeroki uśmiech. Nie mogę jej stracić nie przeżyje tego.- powiedział Zbyszek a kilka sekund potem z jego oczu popłynęły łzy

Ten widok jakby otworzył mi oczy. Zrozumiałem ze on kocha Marcelinę to nie jest jakiś tam kaprys. Nigdy nie widziałem  żeby Zbyszek płakał to było sprzeczne z jego natura.\
Siedzieliśmy tak bez słowa kiedy nagle nad naszymi głowami usłyszeliśmy głos

-Panie Zbyszku?!..
-Tak doktorze.- Zibi poderwał się z miejsca
-Chciałem tylko powiedzieć że pani Marcelina pół godziny temu miała wstrząs septyczny. Udało nam sie ja ustabilizować i jej stan jest stabilny. Jeśli do rana to się nie zmieni to obawiam się że nic więcej nie będziemy mogli dla niej zrobić. Pozostanie nam tylko spróbować odłączyć ją od respiratora.
-Co to znaczy?- spytałem
-Pani Marcelina dobrze reaguje na antybiotyki i leczenie. Jeśli jutro zacznie oddychać sama i odzyska pełną przytomność będziemy mogli wdrożyć skuteczniejszy sposób leczenia. Wszystko okaże się jutro rano. Przepraszam teraz ale muszę iść do innych pacjentów.- uśmiechnął się nikle i poszedł
-Miała wstrząs.- wyszeptał Zbyszek
-Jej stan jest stabilny. Słyszałeś lekarza jest dobrze.
-Gówno prawda Michał. Oni zawsze tak mówią. Ona miała wstrząs septyczny to chyba nie wróży nic dobrego prawda?!- krzyknął
-Zbyszek uspokój się i siadaj. Trzeba mieć nadzieję że wszystko się uda. Podadzą jej ten skuteczniejszy lek i wszystko się ułoży.
-Właściwie dlaczego mnie pocieszasz co? Po co tu ze mną jesteś?- spytał
-Dobrze wiesz dlaczego.- odpowiedziałem
-Ty ją kochasz. Dlatego tu jesteś.
-Zibi fakt kocham ją ale ty też jesteś mi jak brat. Oboje was kocham i nie wyobrażam sobie być teraz gdzie indziej.

Siedzieliśmy w ciszy jakieś 30 minut. Powoli szpital pustoszał i na korytarzu zostaliśmy tylko my dwaj. Było mi go strasznie żal, widziałem że bardzo cierpi ale nie mogłem mu w żaden sposób pomóc.


<Zbyszek>

Nie mówiłem nic ale obecność Michała pomagała mi. Tęskniłem za naszymi rozmowami za wieczorami przy piwie. Za nim tęskniłem. Wiadomości od lekarza utwierdziły mnie w tym że z Marcelą jest źle. Chciałbym żeby wyzdrowiała, cały czas mam jej twarz przed oczami ja zwyczajnie ją kocham.

-Zbyszek chcesz kawy?- Michał wstał z krzesełka
-Nie dzięki.- odpowiedziałem
-Kiedy ostatnio coś jadłeś albo piłeś. Musisz coś zjeść...
-I tak nic nie przełknę.
-Zbyszek...
-Misiek dzięki za troskę ale nigdzie się stąd nie ruszę. Jeśli chcesz to idź sam.
-Ok.- odpowiedział i sobie poszedł

Oparłem głowę o ścianę i spojrzałem w górę. Wiem że jestem wyczerpany i fizycznie i psychicznie ale nie chcę być nigdzie indziej. Chcę być blisko Marceli, najbliżej jak się da. Westchnąłem  tylko ciężko i wtedy usłyszałem głos

-Pseprasam...- przede mną stał mały chłopczyk
-Tak?- spytałem
-Jest pan chory?- spytał mnie
-Nie nie jestem. Moja koleżanka jest chora.- uśmiechnąłęm się do niego żeby się mnie nie wystraszył
-Ahaaa... a pan siem o nią martwi.- usiał obok mnie
-Tak, bardzo się o nią martwię.
-Moja mama tez siem o mnie martwi i cęsto płacze.- posmutniał
-Na prawdę. Myślę że niepotrzebnie bo szybko wyzdrowiejesz. 
-Chyba nie. Pan doktor mówił ze mam chorobę która ma strasnie długom nazwe. Mukowisicymadozia czy jakoś tak.- wydukał
-Mukowiscydoza?- powtórzyłem
-Tak. Pana kolezanka tes na to choruje?- spytał
-Nie. Moja koleżanka ma sepsę.- westchnąłem
-Niech sie pan nie martwi doktorowie ją uzdrowiom. Wtedy pan sie bedzie mógł z niom ozenić. Musem jus iść. Papaa- pomachał mi i szybko pobiegł
-Papa- odpowiedziałem w szoku
-Co to za dziecko?- pojawił się Michał
-Chłopczyk chory na mukowiscydozę. Pocieszał mnie.- odpowiedziałem
-Trzymaj kawę. -podał mi kubek
-Dzięki.- uśmiechnąłem się na siłę
-Nie ma za co. Jakieś wieści?
-Nic. Lekarz jeszcze nie wyszedł z sali.
-Rozumiem. Dzwoniłem do Antigi kazał ci nie wracać bez Marceli...
-No to sobie jeszcze na mnie poczeka.- westchnąłem

Spuściłem głowę w dół. Czułem że Michał mi się przygląda i chce coś powiedzieć ale dopiero się na to zbiera. Kiedy podniosłem głowę i spojrzałem na niego otworzyły się drzwi a w nich pojawił się lekarz prowadzący leczenie Marceliny:

-Pamie Zbyszku...- powiedział trochę za szybko



----------------------------------------------------------------------



Jestem :)
Przepraszam za brak w dodawaniu ale komputer mi wysiadł a bez tego ani rusz. :(
Należy mi się porządne lanie i jestem tego świadoma :)
Następny do tygodnia czasu może w przeciągu kilku dni i teraz to słowo harcerza że tak będzie :*
Buziole :*:*:* 

2 komentarze:

  1. Fajnie, że Michał jest przy nich. To prawdziwy przyjaciel, wreszcie to zrozumiał ;)
    Zobaczymy co będzie dalej, mam nadzieje ze Marcela wyzdrowieje. Czekam na nowość. Pozdrawiam. Gośka ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Oby Marcela wyzdrowiała...

    OdpowiedzUsuń