wtorek, 13 stycznia 2015

Rozdział 45.

<Zbyszek>


Siedziałem na krzesełku zamyślony. Jeszcze Misiek chciał mi coś powiedzieć kiedy z sali wybiegł lekarz:

-Panie Zbyszku...- zaczął
-Tak?- szybko poderwałem się z miejsca
-Nie wiem jak to panu powiedzieć. może tak prosto z mostu... Pani Marcelina swobodnie oddycha i własnie odzyskała przytomność.- uśmiechnął się
-Na prawdę?- poczułem się jakbym wygrał mistrzostwo świata
-Tak. Pytała o pana ale jest jeszcze osłabiona.- odpowiedział
-Mogę ją zobaczyć. Bardzo pana proszę...
-No dobrze. Pielęgniarka przyniesie panu strój ochronny ale tylko na chwilę.- powiedział i poszedł
-Widzisz mówiłem że będzie dobrze.- obok mnie pojawił się Misiek
-Tak cholernie się bałem ale wreszcie ją zobaczę.
-Teraz już będzie tylko lepiej. Nie masz się co martwić.- westchnął

Po kilku minutach pojawiła się pielęgniarka i dała mi strój w który miałem się ubrać. Szedłem za nią posłusznie kiedy nagle dłonią skierowała mnie do drzwi. Wszedłem powoli na salę i ją zobaczyłem. Podpięta do mnóstwa aparatur ale oddychająca swobodnie. Usiadłem na krzesełku obok łóżka i delikatnie złapałem ją za rękę. Wtedy otworzyła oczy. Były takie smutne i zmęczone. Na mój widok delikatnie się usmiechnęła co dodało mi skrzydeł.

-Cześć kochanie.- wyszeptałem
-Hej.- wychrypiała
-Nic nie mów. Nie męcz się. Tak strasznie się cieszę że już z tobą lepiej. Nawet sobie nie wyobrażasz jak się o ciebie bałem. Ja i cała reprezentacja. Nigdy nie rób takich numerów bo o mało nie umarłem ze strachu rozumiesz.!- pocałowałem ją w dłoń

Uśmiechnęła się tylko i pokiwała lekko głową. Od razu widać że te lekarstwa ją wymęczyły. Twarz miała zapadniętą a ciało wątłe i prawie w ogóle się nie ruszała. Krążyła oczami po sali. Po 5 minutach lekarze mnie pogonili i musiałem wyjść. Przy drzwiach czekali już Stephane, Karol, Andrzej, Misiek i Fabian.

-Co z nią?- uprzedził wszystkich Michał
-Jest bardzo osłabiona ale oddycha sama i jest przytomna. Dostaje lekarstwa na wzmocnienie i jutro powinno być lepiej.- usmiechnąłem się
-Całe szczęście.- westchnął Karol
-Tak właściwie to co wy tu robicie?- spytałem
-Michał dzwonił. Musieliśmy przyjechać.- powiedział Fabian
-Rozumiem. Dziś i tak jej nie zobaczycie. To cud że mnie pozwolili do niej wejść.- uśmiechnąłęm się i usiadłem
-Michal w takim razie wracasz z nami i wracasz do treningów. Skoro z Marceliną jest lepiej- odezwał się Antiga
-Yyy no dobrze.- westchnął Kubiak
-Zostaniecie tu na chwilę. Muszę coś załatwić.- w mojej głowie narodził się plan i postanowiłem go zrealizować
-No dobrze. Jedź.- odpowiedział trener

Szybko wsiadłem w samochód i pojechałem w kierunku miejsca gdzie dostanę to czego szukam. Zajęło mi to 30 minut ale załatwiłem wszystko i wróciłem do szpitala. Wtedy Stephane zabrał chłopaków a mi kazał stawić się jutro w ośrodku. Zgodziłem się chociaz nie chciałem zostawiać Marceliny.

Po ubłaganiu lekarza po trzech godzinach znowu pozwolili mi do niej wejść. O dziwo wyglądała ciut lepiej jej policzki nabrały nieco rumieńców a oczy blasku. Usiadłem szybko na krzesełku i odsunąłem jej włosy z twarzy. Otworzyła oczy i się usmiechnęła

-To znowu ja.- powiedziałem
-No widzę.- odpowiedziała
-Posłuchaj. Nigdy więcej mnie tak nie strasz, wiem już to mówiłem ale tak strasznie się o ciebie boję bo bardzo cię kocham. Wiem że może okoliczności są mało romantyczne a ja może się pospieszyłem ale nie chcę na nic czekać bo wiem że tylko z tobą chcę być.
-Co?- spytała
-To ja mam do ciebie pytanie. Wyjdziesz za mnie?- wyjąłem dopiero co kupiony pierścionek



<Michał>


Wsiadłem w samochód z dosyć dziwnym uczuciem. Cały czas zastanawiało mnie co Zbyszek pojechał załatwić. Chciałem wejść do Marceli ale mi nie pozwolili. Jak mam ja odzyskać skoro nawet nie wolno mi jej zobaczyć.
Przez całą drogę do ośrodka myślałem o co chodziło. Sam nie wiem ale mam dziwne przeczucia i to nie będzie dla mnie dobre.
Po powrocie do Spały wziąłem szybki prysznic i wyszedłem na ławkę przed ośrodkiem.
Wtedy koło mnie pojawił się Kłos.

-Co jest Misiek?- spytał
-Jak myślisz co Zbyszek pojechał wtedy załatwić?- spytałem
-No sam nie wiem. Może jakiś hotel albo.. no nie wiem. Skąd to pytanie w ogóle.
-A nie ważne. Po prostu ciekawy jestem
-Chyba nie chcesz mącić między nimi co? - szturchnął mnie
-Cooo?
-Michał po tym co przeszli mają prawo do szczęścia. Nie psuj im tego.
-A ja? Ja nie mam prawa do szczęścia. Wszyscy je mają więc czemu ja nie.!- wybuchłem
-Spokojnie...
-No bo Karol to ja byłem pierwszy. Ja pierwszy się w niej zakochałem...
-Zawsze żartuję ale teraz ci powiem całkowicie poważnie. Kurde Michał to nie przedszkole że kto pierwszy ten lepszy. Widocznie nie była dla ciebie skoro wam nie wyszło a Zbyszek nosi ją na rękach. On ją serio bardo kocha a ona kocha jego. Daj jej spokój przecież masz Monikę i waszą córkę.
-To nie jest moje dziecko. Wrobiłem się w ojcostwo bo nie miałem lądu i pomysłu na życie bez Marceli. Tak naprawdę zrobiłem to z rozpaczy.
-Michał? Czyli mam rozumieć że chcesz odzyskać Marcele tak?
-Nawet nie wiesz jak bardzo bym tego chciał. Kiedy ją zobaczyłem po latach taką piękną i uśmiechniętą... nie potrafię o niej zapomnieć.
-To nie dobrze bo raczej do siebie nie wrócicie. Ona już nic do ciebie nie czuje stary.!
-Skąd to wiesz?- zdziwiłem się
-Widzę z jaką miłością patrzy na Bartmana a on na nią. Musisz odpuścić stary nie niszcz ich związku. To twój przyjaciel.
-Przyjaciel nie odbija ci ukochanej laski. To nie jest mój przyjaciel.
-To po co siedziałeś z nim w szpitalu? Po co go wspierałeś?
-Bo chcę mieć jego zaufanie. Tak będę mógł być bliżej niej.- westchnąłem
-Michał to jest chore. Jak ty tak w ogóle możesz co? Zbyszek by ci tego nie zrobił. My wszyscy się tu przyjaźnimy a ty chcesz zrobic mu takie świństwo. Przegnasz stary.- Karol wstał z ławki
-O co ci chodzi. Zrozum że ja też chcę mieć szansę na życie z nią...
-Już ją miałeś i zmarnowałeś nie rozumiesz.! Ogarnij się Kubiak.!
-Nie mów nikomu o naszej rozmowie.!
-Nie powiem ale też nie pozwolę ci się zbliżyć do Marceli i Zbyszka. Nie pozwolę ci rozbić tego związku rozumiesz.!- krzyknął i poszedł

Kurwa.! Niepotrzebnie się wygadałem Karolowi o moich planach. Teraz może mi namącić w zbliżeniu się do Marcelki. Teraz kiedy wiem że Zbyszek ją kocha będzie mi ciężko ich od siebie oddalić. Jeszcze ten Karol. Muszę coś wymyślić. Coś co odsunie ją od Kłosa...







----------------------------------------------------------------






Jestem tak jak obiecałam :)
Następny do tygodnia czasu. :)
Do zobaaa....

1 komentarz:

  1. Fajnie. Cieszę się, ze dodałaś dzisiaj ;D musiałam sie odstresować przed jutrzejszymy testami próbnymi.
    Co do rozdziału to super :)) Myslałam, ze Michał na prawdę chce się pogodzić ze Zbyszkiem, jednak się myliłam. Teraz juz nie wiem co on tak na serio planuje.
    Fajnie, ze z Marcelą wszystko dobrze. Pozdrawiam i do następnego. Gośka :)

    OdpowiedzUsuń